czwartek, 12 lutego 2015

DIY - słoik z brokatem i zdjęciem, pomysł na walentynkowy prezent DIY dla niej/dla niego.

Cześć dziewczyny :) Dziś przychodzę do Was z małą propozycją walentynkowego prezentu. Oczywiście możecie ten pomysł wykorzystać jako prezent także na inną okazję dla ukochanej osoby. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam własnoręcznie zrobione prezenty, mam wtedy świadomość, że są prosto z serca :) W końcu kupić możemy dziś wszystko, więc cenniejsze jest to, co zrobimy sami. Tym razem wymyśliłam zrobienie brokatowej kuli ze zdjęciem, której inspiracją były dla mnie kule ze śniegiem w środku. Chyba wszyscy pamiętamy je z dzieciństwa. Poniżej możecie zobaczyć co będzie nam potrzebne:


Jeśli chcecie zobaczyć jak wykonałam to DIY to zapraszam do oglądania video, enjoy:



Z efektu końcowego jestem naprawdę zadowolona :) 


Życzę Wam udanych walentynek, ale pamiętając o tym, że każdy dzień należy celebrować! :) Jeśli nie macie drugiej połówki to szkoda czasu na dąsanie się. Uwielbiałam zawsze spędzać walentynki z przyjaciółką w kinie, w domu przy filmie i przy dobrym jedzeniu. Przecież najważniejsze to dobrze się bawić :) Kiedyś robiłam więcej DIY, jeśli macie ochotę przejrzeć te posty to zapodaję linki:


Moje inne DIY/ My other DIY: 
bluzki/shirts click
kurtki dżinsowe/denim jackets click
krótkie spodenki/shorts click
inne/others click


piątek, 6 lutego 2015

VIDEO: Vlog - kierunek Szwecja.

Hej :) W końcu udało mi się dotrzeć do Szwecji... Nie obyło się bez małych przygód. Poszłam spać po 2 w nocy i spałam jakieś dwie godzinki, ale to nic. Lot był planowo miał być o 6 rano, a wylecieliśmy prawie o 10:30. Była straszna mgła, ciemno, a właściwie czarno... Także podróż była wyjątkowo utrudniona. Po prawej jest zdjęcie, które zrobiłam w samolocie, gdzie już i tak była widoczność na jakieś 20 metrów:


Najpierw siedzieliśmy na lotnisku półtorej godziny, a potem dodatkowe godziny w samolocie. Spałam w każdej pozycji w jakiej się dało i nie ważne czy była to godzina, dwie czy dziesięć minut. Myślę, że potrafiłabym zasnąć nawet na stojąco. Dobrze, że mój wielki komin spisuje się genialnie w roli poduszki. Ciężko uwierzyć, ale gdy już w końcu polecieliśmy to pogoda była przepiękna. Z resztą zauważyłam, że nad chmurami zawsze świeci słonce i jest pięknie, jak w bajce.


W końcu dotrwałam, a tutaj w Szwecji prawdziwa zima i duużo śniegu :)


Z tego dnia nagrałam dla Was daily vloga jak obiecałam, ale nie wiem na ile mi to wyszło. Generalnie nie jestem z niego zadowolona, chyba po prostu się do tego nie nadaję. Jednak chce się z obiecanki wywiązać to wrzucam go, aczkolwiek mając takie zachwiania mogę go usunąć jak stwierdzę, że za bardzo mi wstyd :D ENJOY:



Stąd daily vlogów już nie będę nagrywać na pewno, bo dla mnie te chwile są najcenniejsze i ostatnie o czym chcę myśleć to o kamerze, ale na fb staram się być w miarę na bieżąco. Może lepiej po prostu czasem zrobię takie daily posty jak ten tylko trochę więcej zdjęć + szczegółów. Dajcie znać co o tym myślicie :) Póki co to tyle, do następnego! :)

wtorek, 3 lutego 2015

TOP 5 pędzli do codziennego makijażu (La Rosa, Hakuro).

Cześć :) Dziś wyczekiwany post, a mianowicie przedstawię Wam moje TOP 5 czyli pięć najlepszych, najbardziej praktycznych i użytecznych pędzli do makijażu, których używam codziennie. Szczerze i zupełnie bez ściem, polecam wszystkie z nich i każdego z osobna. Mimo tego, że nie kosztują kilka złotych, zdecydowanie warto na nie odłożyć pieniądze i używać ich przez następne lata. Ok, czas przejść do niezawodnej piątki ulubieńców :)


Nie sądziłabym, że do pudru oraz do bronzera te pędzelki będzie używać mi się znacznie lepiej niż pędzle Hakuro, ale o pędzlach Hakuro będę pisać w kolejnym poście. Także na początek dwa pędzle La Rosa:


Numer jeden to pędzel Khabuki (30zł). Szczerze mówiąc miałam przeczucie, że z tym pędzlem bardzo się polubimy. Pędzel Khabki został wykonany z włosia syntetycznego. Jest bardzo miękki, przyjemny w dotyku. Genialnie sprawdza się przede wszystkim przy pudrowaniu twarzy. Nakłada się idealna, niewielka ilość, nie ma potrzeby zdmuchiwania nadmiaru lub osypywania. Lubię nim też rozetrzeć bronzer. 


Pędzel do konturowania używam do bronzera :) Świetnie też sprawdziłby się do nakładania różu czy rozświetlacza. Miękkie włosie, świetny kształt, który dostosowuje się do kształtu twarzy i kąta pod którym nakładamy kosmetyk. Mimo tego, że jest miękki nie ugina się, nie zgina. Jak dla mnie jest po prostu rewelacyjny.


Od lewej puchacz do rozcierania cieni, drugi do nakładania cieni, a trzeci ze względu na bardziej zbity kształt używam do rozcierania kreski lub malowania kresek w dolnej linii rzęs. Dzięki tym pędzelkom jestem w stanie zrobić sobie pełen makijaż oczu. Każdy sprawdza się świetnie w swojej roli. Jeśli nie robicie trudnych makijaży, a potrzebujecie na co dzień prostych pędzelków - ten zestaw będzie w zupełności wystarczający.

Wszystkich tych pędzelków używam praktycznie codziennie :) Gdy nagrywałam dla Was mój codzienny makijaż to własnie używałam tej piątki, którą dziś przedstawiłam. Możecie je zobaczyć w akcji w moim video:


Pędzle od La Rosa dostaniecie w internecie tutaj. Mam je wszystkie od prawie roku, użytkuję codziennie, piorę raz w tygodniu i wyglądają jak nowe. Robiłam na ich temat osobną recenzję w tym poście. Jeśli chodzi o pędzle Hakuro w tym roku miną trzy lata odkąd je mam! Są również niezastąpione, nie zniszczone i nie mają żadnych śladów użytkowania :) Właśnie dlatego dzisiejszą 5 polecam Wam bardzoo. Niebawem recenzja pędzli Hakuro :) Do następnego!

piątek, 30 stycznia 2015

akcesoria do treningu w domu - nowości.

Uff, jak dobrze, że styczeń już się kończy. Jeszcze zaledwie parę dni i czeka mnie tygodniowy odpoczynek w Szwecji, z maluchami z mojej rodziny. Póki co mamy koniec tygodnia, ja mam mnóstwo planów, jednak najpierw chciałam napisać posta i pokazać Wam parę rzeczy. Jak zapewne wiecie bardzo dużo ćwiczę w domu i potrzebuję od czasu do czasu coś nowego do ćwiczeń lub dla siebie (to działa motywująco). W końcu udało mi się zamówić to, co chciałam od dłuższego czasu. Są to pewne niezbędniki do ćwiczeń w domu, które są naprawdę niezastąpione. Jeśli zastanawiałyście się nad kupnem rzeczy, które pokażę to z pewnością ten post pomoże Wam w wyborze. Oto co kupiłam:


Wcześniej miałam jakąś zwykłą matę piankową z której podczas ćwiczeń odpadały kolejne warstwy pianki. Zdecydowałam się więc dołożyć trochę więcej i kupić coś porządnego. Mata jest z neoprenu (kauczuk syntetyczny) dzięki czemu ćwiczy się na niej genialnie. Jest antypoślizgowa, odporna na przenikanie wilgoci, więc łatwo się dba o jej czystość, a wykonanie jest naprawdę solidne. Dookoła jest wzmocniona oraz posiada uchwyt dzięki czemu łatwo ją przechowywać i przenosić. Polecam Wam zainwestować w dobrą matę to podstawowa rzecz jeśli chcecie ćwiczyć w domu. Od razu poczujecie ulgę w kręgosłupie :)


Postanowiłam zamówić również cięższe hantle. Osobiście nie chcę za dużo pakować, ale dla urozmaicenia ćwiczeń cardio i większego wysiłku, przeprowadzam trening z nimi w rękach. Hantle są pokryte winylem, dzięki czemu są miłe w dotyku, a zarazem mniej się brudzą. Ich powieżnia jest gładka i nadają się idealnie podczas wszelkich ćwiczeń aerobowych.  


Od długiego czasu czaiłam się na obciążniki na nogi dzięki czemu genialnie ćwiczy się pośladki i nogi. Obciążniki można również zapiąć na rękach. Są regulowane, na rzepy także bardzo łatwo się je mocuje. Materiał jest dosyć solidny chociaż rzepy go wyciągają, co widać na zdjęciu, ale to chyba normalne. Jeśli znudzą Was tradycyjne ćwiczenia na pośladki to polecam się obciążyć dodatkowo właśnie nimi, to jest dopiero wycisk! :) Ja akurat zamówiłam 2x2kg :)


Te rzeczy były mi bardzo potrzebne do treningu, ale zarazem gdy jest ich więcej to aż chce się je wziąć pod rękę i iść ćwiczyć. Chyba warto siebie wynagradzać od czasu do czasu w taki sposób za wylane poty :) Póki co muszę jeszcze kupić top i spodenki do treningu, ale jakoś nie mogę nigdzie dostać nic wartego uwagi. I tak najważniejszy zakup mam za sobą - buty nike free run o których pisałam już w poście tutaj. Na dziś to tyle, do następnego :)


piątek, 23 stycznia 2015

Recenzja: Ziaja, oczyszczanie - liście manuka, tonik zwężający pory na dzień/na noc.

Jakiś czas temu wokół produktów z serii "liście manuka" z firmy Ziaja zrobił się mały szum. Postanowiłam więc ich wypróbować. Póki co skusiłam się tylko na tonik zwężający pory na dzień/na noc. Moja skóra, zależnie od pory roku, jest lekko przesuszona lub normalna. Jednak ostatnio zaczęłam używać czasem podkładu i niestety nie trzyma się aż tak dobrze jakbym chciała. Szukałam więc czegoś co trochę skórę złuszczy, zmatowi, dzięki czemu nie będzie się błyszczeć mimo upływu godzin. Wygląda on tak:


Od producenta:
Tonizująco - uzupełniający preparat do demakijażu i oczyszczania skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.  Substancje czynne głęboko oczyszczające - ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym, ściągająco - łagodzący glukonian cynku, złuszczający kwas migdałowy.
Czysta i świeża skóra: łagodnie oczyszcza i usuwa pozostałości makijażu, działa ściągająco na rozszerzone pory skóry,  wspomaga łagodzenie zmian trądzikowych, przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych.

Cena:
ok. 7zł

Moja opinia:
Na pewno dużym plusem dla mnie jest wygodna aplikacja toniku. Używanie toniku w spray'u jest naprawdę proste i trwa o wiele krócej niż przelewanie na wacik. Dzięki temu jest także bardzo wydajny, nie tracimy przypadkowo ani kropelki. Pachnie delikatnie, świeżo. Płyn jest bardzo delikatny i nie podrażnia. Spokojnie można go stosować na całą twarz, mimo podrażnień. Moja cera nie ma stosunkowo dużych wymagań aczkolwiek jeśli on jest dla skóry tłustej także to myślę, że coś tutaj jest nie tak. Tonik używa się przyjemnie, delikatnie odświeża cerę i pozostawia ją oczyszczoną, co naprawdę czuć. W dotyku jest czyta i świeża. Mogę powiedzieć, że delikatnie zauważalne jest to, że działa antybakteryjnie, bo odkąd go używam, praktycznie nie wyskakują mi żadne niespodzianki. Leczy nieduże stany zapalne. Na dłuższą metę, przy codziennym używaniu, nie matowi jednak skóry. Działa tylko na trochę po bezpośrednim użyciu. Z podkładem moja (raczej normalna) cera, błyszczy się po kilku godzinach na nosie. Myślę generalnie, że osoby z cerą problemową czy tłustą nie będą zadowolone. To po prostu przyjemny tonik, którego funkcja pielęgnacyjna nie jest zbyt satysfakcjonująca. Mimo wszystkiego myślę, że dla skóry normalnej, ewentualnie mieszanej będzie się w miarę sprawdzał. 


Plusy:
+ cena, dostępność
+ aplikator
+ delikatny, świeży zapach
+ bardzo wydajny
+ przygotowuje skórę do makijażu
+ oczyszcza cerę z resztek makijażu
+ odświeża cerę
+ działa antybakteryjnie

Minusy:
- tylko dla skóry normalnej, ewentualnie mieszanej
- odświeżenie trwa tylko chwilę po użyciu
- nie sądzę, że jest to pomocy kosmetyk przy trądziku
- nie wpływa na zmatowienie cery, zrównoważenie wydzielanego sebum


Także generalnie dla mojej cery z którą większych problemów nie mam, sprawdza się całkiem w porządku natomiast wątpię, że osoby ze skórą tłustą lub z dużą ilością wyprysków będą zadowoleni. Póki co zużyję go, ale raczej nie zdecyduję się na ponowny zakup. A jak Wam się sprawdził ten produkt lub inne z serii "liście manuka" jeśli takowe mieliście? :) Poza tym mam wrażenie, że ostatnio do końca nie wyzdrowiałam i znowu łapie mnie jakieś choróbsko. Jeszcze tego mi brakowało... :)

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Szybkie, udane zakupy %! :)

Ostatnie moje dni (jakie dni, raczej późne wieczory) są wypełnione co do ostatniej godziny. Nawet nie zdaję sobie sprawy z tego kiedy mija dzień. Uczelnia, licencjat, praca. Doszukuję się luki, wolnego dnia, choć jednego, ale słabo mi to idzie. Lubię mieć dużo zajęć i nie narzekam (choć to tak wygląda), ale styczeń zawsze mnie wykańcza... :) Wstałam dziś kilka godzin przed wyjściem, aby zrobić dla Was tego posta oraz wybrać się na rehabilitację na którą między zajęciami muszę jeździć przez ponad dwa tygodnie. No, to już wiecie dlaczego przychodzę do Was tak rzadko. Czekam już na luty, mam nadzieję, że będzie troszkę luźniej... :) Póki co przychodzę do Was z nowym postem, małymi zakupami. W szaleństwie obowiązków, wczoraj miałam 40 minut czasu wolnego (!), więc po raz pierwszy (podczas tegorocznych przecen) miałam okazję przejść się po sklepach. Całe szczęście nie wyszłam z pustymi rękoma, wręcz przeciwnie. Aż jestem w szoku, że w tak krótkim czasie kupiłam kilka rzeczy i to w sklepach, które właściwie nie odwiedzam. Standardowo, przymierzalnia na początek:


Na początku myślałam, że to zwykłe legginsy i właściwie dalej nie wiem czy ich przeznaczeniem jest używanie ich do spania, ale jak dla mnie są do tego idealne. Do tego znalazłam śliczny t-shirt, który już jest piżamką oraz przecudowne shorty. Wszystko w słodkim, różowym kolorze. Teraz już mam piżamkę i na lato i na zimę. Bardzo się cieszę, bo zwykle to śpię w jakimś wielkim t-shirtcie. Cieszy mnie też fakt, że wyłapałam je na promocji w mega okazyjnej cenie. Do tego wszystkiego w sklepie, który omijam od lat szerokim łukiem, a jednak coś wpadło mi w oko -  Cropp! :)


Czemu każda moja wyjściowa sukienka jest czarna? Wydaje mi się, że czerń jest najbardziej funkcjonalna i też chyba najlepiej się w niej czuję jeśli chodzi o sukienki. Ostatnio nie miałam co ubrać na jakąś domówkę, więc teraz problem z głowy. Przezroczysty materiał na rękawach i kawałek w talii, naprawdę mi się spodobał. Ten w talii super podkreśla kształty. Szkoda, że nie ma dekoltu, ale fajnie można ją wypełnić ciekawym łańcuszkiem. Kupiona w drugim sklepie w którym właściwie nie bywam - house :)

Ok, więc oto co kupiłam:


Chciałam jakąś świeżynkę w szafie jeśli chodzi o spodnie i te od razu wpadły mi w oko. Szarości jeszcze w swojej szafie nie miałam, a wydaje mi się, że jest dosyć uniwersalna. Złapane w stradivariusie.


 Cropp %

 House %
Musicie przyznać, że na wieszaku wcale nie wydaje się jakoś szczególnie warta uwagi, 
ale jak się ją przymierzy to jest rewelacyjna. Była ostatnia :) 


 Cropp %


Cropp %

Mam nadzieję, że taki post Wam się spodobał. Zazwyczaj wolałam czekać aż uzbiera się więcej rzeczy, ale po tym o nich zapominam i taki post się nie pojawia. Wolę więc chyba jak pokazuję Wam jakieś nowości na bieżąco. Pochwalcie się co złapaliście na promocjach w tym roku :) Pozdrawiam!