wtorek, 12 stycznia 2016

VIDEO: Obleśne fasolki challange!

HEJ! Dziś zapraszam Was na film z gościem specjalnym, moją kumpelą Dominiką, w którym robimy CHALLANGE - fasolki wszystkich smaków! Dosłownie, wszystkich, od psiej puszki po wymiociny i inne tego typu... Zobaczcie jak nam wyszło, ja uśmiałam się do łez oglądając ten film (lepiej się ogląda niż je, haha) :D Enjoy:


Hahaha! Zabawa była przednia, co z resztą chyba widać :D 
A jak Wam się podobało? :D I na dziś to już tyle, do następnego!

piątek, 8 stycznia 2016

Aktualna pielęgnacja twarzy.

Cześć! Trochę trudno mi trudno w to uwierzyć, ale nigdy na moim blogu nie robiłam posta dotyczącego pielęgnacji mojej twarzy :) Szczerze mówiąc, jestem teraz na etapie zmian kosmetyków drogeryjnych na te naturalne, a przynajmniej jeśli chodzi o niektóre z nich. Mam już uzbierane produkty, ale wciąż czekam jeszcze na jeden z nich - a wtedy może pokażę Wam w poście co takiego będę używała. Póki co muszę zużyć właśnie te rzeczy, które zobaczycie w dzisiejszym poście:


Żel do mycia twarzy oraz peeling. Ten żel myjący jest bardzo delikatny, zapach prawie nie wyczuwalny, nie uczula, nie podrażnia, nie szczypie. Niekiedy, aby zmyć podkład i puder jest niestety za delikatny, ale to też kwestia tego, że nie bardzo przepadam za myciem buzi czymś prawie płynnym. Lubię czuć, że troszkę "szoruję" skórę dlatego prawie codziennie używam peelingu z ziaji. Jest niesamowity! Drobnoziarnisty, nie pozostawia skóry czerwonej, jest naprawdę delikatny, wprost idealny na co dzień. Zmywa wszystkie pozostałości makijażu. Dzięki niej na mojej skórze jest dużo mniej zaskórników. Pisałam o nim w poście tutaj.


Demakijaż. Obecnie używam płynu od Loveny, który moja mama zakupiła w Netto i wiecie co? Jestem naprawdę zadowolona. Jest bez konkretnego zapachu, nie szczypie w oczy, nawet gdy na wacik naleje mi się o drobinę za dużo. Świetnie oczyszcza również skórę, nie pozostawia tłustej nawierzchni. No i te komfortowe, duże opakowanie, w końcu taki płyn używa się codziennie i znika bardzo szybko. Szczerze polecam ten produkt!



Krem na noc. Moja skóra wiele lat temu była sucha, jakiś czas temu była momentami okropnie tłusta, a obecnie jest mieszana, coraz częściej także normalna. Zmienia się to co kilka lat i wraz z tymi zmianami, muszę dostosowywać pielęgnacje. Dopiero ostatnio jej stan się normalizuje, ale gdy była naprawdę tłusta w ciągu dnia rezygnowałam totalnie z kremu - wszystko by mi spłynęło. Natomiast postanowiłam za to nawilżać ją na noc kremem z Ziaji, który właściwie kiedyś wyleczył moją skórę z suchych skórek. Polecam osobom o suchej i podrażnionej skórze. 

I to właściwie wszystko, czego używam obecnie :) Natomiast za niedługi czas, gdy skompletuję inne kosmetyki, pokażę Wam jak i czym będę dbała o skórę. Trochę zajęło mi wgłębianie się w naturalne kosmetyki, ale myślę, że warto było. Poza tym wczoraj nagrałam z moją kumpelą i gościnnie moją mamą, przegenialny filmik - challange! Będzie już w przyszłym tygodniu na moim kanale, zachęcam do subskrypcji it inspires me - youtube :D Uśmiejecie się do łez, haha :D

Na dziś to już tyle, życzę Wam udanego weekendu i do następnego! :)

poniedziałek, 4 stycznia 2016

VIDEO: Co dostałam na święta? ❄

Dziś pokażę Wam moje prezenty świąteczne :)) Zapraszam do oglądania, ENJOY:
A Wy co tam ciekawego dostaliście? :)
A w dzisiejszym poście to już tyle, trzymajcie się ciepło :)

czwartek, 31 grudnia 2015

Ulubiony peeling na okres jesienno-zimowy!

Witam w ostatnim dniu w 2015 roku! Plany na dziś? Gdy wrócę wieczorem z pracy to marzę tylko, aby wskoczyć w moje śpiochy dla dorosłych (jak to brzmi... Ale serio, nie wiem jak inaczej to nazwać) i rzucić się prosto na łóżko. To będzie szalona noc :D Jednak dawno przestalam traktować sylwester jako przymus wyjścia na imprezę i pożegnania wraz z tym kilku stów. Opcja - piżama party jakoś bardziej mi się podoba. Dziś za to przychodzę do Was z bardzo przyjemnym postem, bo dziś o pewnym ulubieńcu :)
Jesienią i zimą mogłabym brać gorące kąpiele codziennie i siedzieć w wannie godzinami... Rachunek za wodę w tym okresie na pewno wzrasta. Nie wyobrażam sobie tych rytuałów bez dobrego peelingu o jakimś cudownym zapachu. Znalazłam swój ideał! Mowa o peelingu myjącym o zapachu słodkiej pomarańczy i indyjskiej wanilii od Perfecty, wygląda tak:


Od producenta:
Pikantny zapach słodkiej pomarańczy i wanilii, peeling złuszcza obumarłe komórki i poprawia ukrwienie skóry.
 Ujędrnia skórę pozostawiając ją gładką i delikatną w dotyku. Zawiera L-karnitynę, która wspomaga walkę z cellulitem.

Cena:
ok. 8zł

Moja opinia:
Na samym początku - zapach! Jest tak przecudowny... nie znam chyba żadnego innego kosmetyku, który tak pięknie pachnie. Totalnie się w nim zakochałam. Ta kompozycja urzekła mnie po całości. Mogłabym właściwie go tylko wąchać, haha :) Peeling sam w sobie jest bardzo delikatny, drobnoziarnisty, idealny na co dzień. Ja go używam podczas zwykłego prysznicu. Nie złuszczy skóry jakoś wyjątkowo mocno, raczej nadaje się po prostu do codziennego użytku niż ścierania martwego naskórka. Konsystencja jest bardzo dobra, nie lejąca, nie jest też za gęsta. Co więcej mogłabym o nim powiedzieć? Przyjemność używania jest przeogromna, polecam go spróbować albo chociaż powąchać... :) Ciekawa jestem czy spodoba Wam się tak bardzo jak mnie ten zapach :)


A Wy macie jakiś swój ulubiony, zimowy  peeling? :)

poniedziałek, 28 grudnia 2015

VIDEO: Dzień ze mną :)

Święta, święta i po świętach! W tym roku święta były wyjątkowo nieświąteczne? Nie wiem jak Wy, ale ja przygotowując w Wigilię stół i nosząc czapkę mikołaja, czułam się trochę dziwnie. Temperatura w Szwecji +8 stopni, ciepło na dworze... Przez pogodę naprawdę trudno było poczuć to, że faktycznie już są święta. Może teraz, z perspektywy czasu, jakoś zaczynam w to wszystko wierzyć, że minęło. Wczoraj nagrałam dla Was dzień ze mną także zapraszam do oglądania, enjoy:


I jeszcze kilka zdjęć:

W dzisiejszym poście już na tyle, w następnym pokażę Wam może moje prezenty, jeśli chcecie :) Udanego tygodnia!

niedziela, 20 grudnia 2015

VIDEO: Jak zrobić cotton ball lights? Tutorial krok po kroku!


Cześć wszystkim! Co sądzicie o tych przeuroczych lampkach? Podobają Wam się? Przyznam się szczerze, że na początku nie rozumiałam ich fenomenu, a przede wszystkim przesadzonej ceny. Później zaczęły się pojawiać w bardziej dostępnych opcjach, z czasem zaczęły mi się podobać, a gdy dowiedziałam się, że można zrobić je samemu to od razu zachciałam je zrobić :) Nadają naprawdę ciekawego klimatu, dodają do pomieszczeń trochę ciepła i uroku. Postanowiłam oczywiście je wykonać i nagrałam dla Was tutorial: Jak zrobić cotton ball lights? Mam nadzieję, że Was tym zainspiruję, bo prace nad nimi nie są trudne i dla takiego efektu naprawdę warto! ENJOY:



Jak Wam się podobają? :) Swoją drogą chciałam już Wam złożyć życzenia, bo już za chwilkę święta i raczej przed samą Wigilią nie pojawi się już post na blogu także życzę Wam wszystkiego, co najlepsze! Wesołych, spokojnych i szczęśliwych Świąt! :)