wtorek, 19 kwietnia 2016

Promocje w Rossmann na podkłady, korektory, pudry, bronzer! Co kupić?! Moja krótka propozycja dla Was :)


Taak! Zaczynają się ulubione, chyba przez wszystkich, promocje na kolorówkę w Rossmannie! :) Czas zaopatrzyć się w nowości, uzupełnić zbiory i może coś zachomikować? :D Póki co już w czwartek rusza pierwsza promocja! W dzisiejszym poście pokażę Wam kilka kosmetyków, które mogę Wam polecić, jeśli zastanawiacie się co kupić nowego :)

20.04.2016 do 25.04.2016
promocja -49% na podkłady, pudry, bronzery i korektory do twarzy.

No, to lecimy:


Podkład Rimmel Match perfection, który używam już ponad półtora roku - wciąż to samo opakowanie. Mega wydajny, ma lekkie krycie, dobrze dopasowuje się kolor,. do skóry. Według mnie podkład sprawdzi się na skórze suchej oraz normalnej. Idealny dla osób, które nie mają problemów z cerą, krycie ma naprawdę lekkie, nie tworzy efektu maski. Cena: 40zł


Jeśli nie idę do pracy lub nie potrzebuję szczególnej trwałości makijażu, odstawiam podkład i wybieram ten krem BB, który najlepiej się u mnie sprawdził spośród wielu innych. Ma naprawdę dobre krycie, jest lekki, nawilżający. Uwielbiam go używać szczególnie latem. Jego krycie mogę porównać do lekkich podkładów, z tym, że jest trochę mniej trwały. Cena: 25zł


Ten korektor to mój absolutny ulubieniec! Świetnie kryje zaczerwienienia, krosty, pryszcze. Nie odstaje od skóry, dobrze się wtapia, nie podkreśla wyprysków. Utrzymuje się dosyć długo chociaż wymaga poprawek. Jest trochę ciężki, ale. To chyba poprzez to, że ma naprawdę dobre krycie. Idealny na sińce pod oczami itp. Cena: 30zł


Mimo tego, że ten bronzer wysycha poprzez kiepskie opakowanie, naprawdę bardzoo go  lubię chociaż nie jestem pewna czy zdecydowałabym się na ponowny zakup. Ma piękny kolor, który można stopniować, jest trwały i wygląda naprawdę naturalnie. Myślę, że w promocyjnej cenie można na niego się skusić :) Cena: 60zł


Ten puder uwielbiam głównie za opakowanie. Małe, podręczne, z gąbeczką i lusterkiem. Puder idealny do torebki do szybkich poprawek. Dosyć fajnie matuje aczkolwiek jest na skórze zauważalny, szczegolnie gdy robię poprawkę w ciągu dnia, dlatego ja używam go właśnie tylko kiedy jestem w biegu. Mam go po prostu przy sobie ;) Cena: 37zł


Tak wygląda właśnie w środku, mega praktycznie!


Ten puder u-wiel-biam! :) Dzięki niemu pudruję skórę rano i raz w ciągu dnia - 0 świecenia przy mojej mieszanej skórze. Świetnie utrwala makijaż, wtapia się w skórę, nie odstaje + praktyczne opakowanie z lusterkiem. Bardzo polecam, szczególnie złapać go w promocji, bo w pełnej cenie jest trochę drogi. Wart jednak swojej ceny pod względem jakości i wydaności. Cena: 40zł


Duży plus za opakowanie :)


To tak naprawdę wszystkie kosmetyki, które tak w skrócie mówiąc Wam polecam! Mam nadzieję, że moja lista Wam się przyda. Jeśli macie inne perełki to koniecznie dajcie mi znać, ja sama nie wiem na co się jeszcze zdecyduję... :) na dziś to tyle, do następnego!


piątek, 15 kwietnia 2016

VIDEO: Pierwszy raz na siłowni - 10 rad!

Cześć! :) Aż dziwne, ale długo nie nagrywałam filmików. Za bardzo nie wiedziałam na czym się skupić i wciąż czuję, że jeśli chodzi o youtube wciąż tkwię w poszukiwaniu odnalezienia swojego miejsca. Ostatnio pomyślałam sobie o tym, ile obaw miałam przed pójściem na siłownię i ile przeszkód po drodze możecie mieć Wy. Postanowiłam wybrać 10 ważnych rzeczy jeśli chodzi o pierwszy trening. Na co zwrócić uwagę, jak ćwiczyć, jak pokonać wstyd, jak zabrać się na ćwiczenia siłowe itp. Mam nadzieję, że video Wam się spodoba i przede wszystkim przyda :) Enjoy:

I na dziś to tyle, do następnego! :)

sobota, 9 kwietnia 2016

Koniec z zanieczyszczoną skórą i zatkanymi porami! Mydło węglowe - mój hit!

Cześć! :) Jakiś czas temu wspomniałam Wam, że postawiłam na bardziej naturalną pielęgnację. Odstawiłam wszelkie żele do twarzy z drogeryjnych półek. Moim celem było pozbycie się zatkanych porów, w tym szorstkiej skóry, gdzie dopiero pod światło było widać jakieś drobne wypryski pod skórą. Chciałam mieć w końcu gładką skórę i póki co wszystko zmierza w dobrym kierunku. To wszystko dzięki produktowi, który używam już jakiś czas, jest to mydło węglowe :) Oto i one:


Czym jest mydło węglowe? Jest to mydło, który zawiera aktywny węgiel drzewny, który działa przeciwbakteryjnie, przeciw-wirusowo, odkażająco. 
Idealny do - wszystkich rodzajów skóry, także skóry delikatnej, skłonnej do podrażnień, wysuszonej, ze skłonnością do alergii skórnych. Skóra trądzikowa, podrażniona, pogryziona przez owady.

Więcej od producenta:
Wytwarza jasnoszarą pianę. Baza tłuszczowa z dużą ilością masła shea i oliwy. Delikatny zapach lawendy i eukaliptusa. Przeznaczone do mycia całego ciała, włosów. Odpowiednie do higieny intymnej.

Cena:
13zł za 100g

Moja opinia:
Działanie mydełka zauważyłam już po paru użyciach. Moja zanieczyszczona skóra została wyczuwalnie oczyszczona. Mydełko ma delikatny, przyjemny zapach. Nie  ma co się bać czarnego koloru, przy myciu twarzy wytwarza się szarawo-biała piana, której ilość jest niewielka. Dogłębne oczyszczenie czuć już za pierwszym razem, skóra aż skrzypi przy spłukiwaniu. Podobnie jak czysta szyba przy wycieraniu na sucho :) Nie zauważyłam, aby mydełko nawilżało, ale na pewno też nie przesusza. U mnie sprawdza się idealnie - skóra jest czysta i zdecydowanie lepiej wygląda. Nie używałam go na włosy czy do higieny intymnej, może kiedyś spróbuję. Tak wygląda mydełko przy spienianiu:


Poniżej zrobiłam Wam dziś rano zdjęcie bez makijażu twarzy, pomalowane mam tylko oczy. Jak widzicie moja cera, prócz gojących się jeszcze małych blizn po wypryskach, wygląda naprawdę dobrze. Co najważniejsze - zdjęcie jest z samego rana, i jak zauważyłam skóra jest ujednolicona, jeśli chodzi o kolor. W końcu nie budzę się z twarzą podrażnioną i czerwoną. Dla mnie to kolejny ogromny plus! Oczywiście jeszcze długa droga przede mną to poprawiania mojej cery, ale i tak jestem zadowolona. Jak dla mnie to mydełko to mój hit i baardzo polecam spróbować :) 


I na dziś to już tyle, mam nadzieję, że Was zachęciłam! :) Do następnego! :)

piątek, 1 kwietnia 2016

Sposób na wągry - głęboko oczyszczające płatki na nos, Marion.

Cześć! :) Nie wiem po co istnieją wągry, chyba tylko po to, aby człowieka denerwować, ale trzeba niekiedy z nimi walczyć i się ich pozbywać. Często to taka walka z wiatrakami, na jakiś czas się ich pozbędzimy, ale wracają. Chyba nie ma na to trwałej rady, przynajmniej ja takiego sposobu nie znam. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać płatki głęboko oczyszczające na nos, które używam od czasu do czasu. Wyglądają tak:


Od producenta:
Płatki wnikają głęboko w pory, dokładnie oczyszczając skórę z tłuszczu i zanieczyszczeń. Skutecznie usuwają istniejące wągry oraz zapobiegają powstawaniu nowych. Pozostawiając skórę czystą i doskonale gładką.

Cena:
ok. 2zł

Moja opinia:
W opakowaniu znajdziemy jeden płatek oczyszczający, który jest oczywiście jednorazowy. Sposób użycia jest na opakowaniu. Płatek sam w sobie nie ma żadnego konkretnego zapachu, przypomina nieco plaster:


Czy to jednak faktycznie działa? Całkowicie szczerze - tak! Oczywiście nie oczyści Wam całego noska i okolic, ale naprawdę spoooro tych okropnych wągrów zostaje wyciągniętych, co można z resztą zobaczyć na plasterku. Skóra jest faktycznie oczyszczona. Delikatnie, ale zauważalnie. Nie wiem jak często można powtarzać zabieg, ale raz w tygodniu może dać naprawdę dobre efekty. Ja jestem zadowolona :) Sposób jest higieniczny, prosty i faktycznie działa... :)


Efekt działania możecie zobaczyć na poniższym płatku, ale tylko gdy się bardzo dobrze przyjrzycie. Szczególnie z lewej strony, na środku. Lepszego zbliżenia zrobić się nie dało, ale obiecałam już sobie, że gdy tylko kupię kolejne opakowanie to nagram video z użyciem właśnie ich. Mam nadzieję, że w kamerze lepiej będzie widać efekt no i zobaczycie sposób użycia :)


Także niedługo możecie liczyć na powtórkę w formie video z małym testem :) Próbowaliście takie plastry, jeśli tak to czy się u Was sprawdziły? Chyba kolejny temat w który będę się wgłębiać to te nieszczęsne zaskórniki... :) Póki co to już tyle w dzisiejszym poście, do następnego!

piątek, 25 marca 2016

Puder ryżowy z paese - przyczyna mojej zatkanej i świecącej się skóry?!

Cześć dziewczyny! Ostatnio napisałam Wam, że robiłam ogromny błąd w makijażu, który skutkował tym, że moja skóra świeciła się co trzy godziny z zegarkiem w ręku. Wtedy akurat i tak w ogóle przechodziła ona jakiś etap przetłuszczania się i myślałam, że poniższy puder z Paese jest ideałem. W końcu transparentny, delikatny, lekki i poprawki wymagał właśnie co około 3-4 godziny, co dla mnie było poniekąd sukcesem... Co więc się stało?


Po prostu zdarzało mi się czasem nie zabierać do go pracy poprzez co tylko panikowałam jaka warstwa sebum zbiera mi się na nosie. W końcu jednak jakoś przestałam go używać również rano dzięki czemu zaczęłam zauważać, że świecę się dużo mniej. Jaki z tego wynik? Puder, który jest ponoć rewelacyjny dla skóry tłustej, ma zdecydowaną większość pozytywnych opinii, mnie tak strasznie zapychał? Dziś gdy sobie go przypominam to kojarzy mi się ze skórą, która totalnie pod nim nie oddycha i poci się jak ciało przykryte folią aluminiową w saunie... Serio. Na dzień dzisiejszy odstawiłam go totalnie i obecnie używam pudru tylko przy porannym makijażu i raz po południu. 
Swoją drogą, przekonałam się też, że pudry mineralne, bronzery i podkłady są również totalnie nie dla mnie. Pod mineralnym podkładem moja skóra dusiła się całkowicie i podkład odpadał i rolował się, przypominając odpadający tynk ze ściany... Naprawdę, wtedy również byłam w szoku. 
Oczywiście nie neguję tego pudru, ale reakcja mojej skóry totalnie mnie zadziwiła. Może ktoś z Was miał podobnie? Zastanawiam się co może być tego przyczyną. Kosmetyki naturalne, które nie powinny zapychać, jednak u mnie to robią. Ciekawa jestem czy spotkaliście się z czymś takim, jeśli tak to napiszcie mi koniecznie w komentarzu. W dzisiejszym poście chciałam własnie tyle Wam napisać także do następnego!



sobota, 19 marca 2016

Walka z zaskórnikami i zatkanymi porami! Bandi, krem złuszczający na noc z kwasami AHA.

Zapewne moja skóra na filmach może wydawać się perfekcyjna, ale tak nie jest. Główną rzeczą, która mnie w pewien sposób trapi to zatkane pory i zaskórniki. Naprawdę długo wgłębiałam się w temat zaskórników (zaskórniki = czarne kropeczki na skórze, najczęściej występują na nosie, tzw. wągry). Niestety nie jest to prosta sprawa i nie jest łatwo się ich pozbyć. Chyba, że macie na jakieś swoje sposoby to chętnie się o nich dowiem. Jakiś czas temu dzięki Alinie, której bloga uwielbiam (klik) dowiedziałam się o kremie Bandi, złuszczającym z kwasami AHA. Wygląda tak:


Czym są kwasy AHA?
"Alfa- hydroksykwasy (AHA) są otrzymywane są z produktów naturalnie występujących w przyrodzie, m.in. z trzciny cukrowej, mleka oraz owoców. Mogą być również syntetyzowane metodami chemicznymi. Kwasy AHA to kwasy rozpuszczalne w wodzie, dlatego w małym stopniu przenikają przez warstwę sebum i tym samym słabiej wnikają głąb skóry."

Działanie:
 Regulują odnowę komórkową, zwiększają skuteczność działania innych preparatów kosmetycznych, poprawiają produkcję kolagenu i elastyny, działają antybakteryjne, pomagają w usuwaniu przebarwień i blizn potrądzikowych oraz spłycają drobne zmarszczki. Wymieniać można byłoby w nieskończoność, dlatego przyjrzyjmy się bliżej poszczególnym rodzajom hydroksykwasów i ich zastosowaniu.

A teraz kilka słów o kremie Bandi:
 Nawilżający krem eksfoliujący z kwasami AHA (5%), stymulujący odnowę komórek. Preparat delikatnie złuszcza i usuwa nagromadzone martwe komórki. Głęboko oczyszcza i zwęża pory. Nadaje skórze elastyczność, gładkość i miękkość. Już po tygodniu stosowania wygląd skóry ulega zauważalnej poprawie - niedoskonałości zmniejszone, pory zwężone, gładka skóra o wyrównanym kolorycie!
Cena:
40zł/50ml


Zaczynając używać kremów z kwasami musimy dobrze zapoznać się z ulotką. Wyczytałam o próbie uczuleniowej, którą oczywiście postanowiłam zrobić. Wszystko przebiegło w normie, więc zaczęłam go stosować. Jednak po około tygodniu codziennego używania na noc, moja skóra zaczęła bardzo się łuszczyć, a co najgorsze jej stan znacznie się pogorszył - więcej wyprysków. Trochę się przestraszyłam, tym bardziej, że kuracja powinna trwać około 3 miesiące. Wtedy odstawiłam go z obawą, że mnie zapycha. Jednak postanowiłam do niego wrócić. Dlaczego? Gdy tylko skórę odpowiednio nawilżyłam i doprowadziłam do ładu, po około tygodniu, skóra była niebywale gładka. Poczytałam trochę recenzji i dzisiaj już wiem, że dziewczyny używają go właśnie trzy dni z odstępami na około tydzień - dwa, zależnie od potrzeb i ja też tak robię. Dopiero teraz sprawdza się świetnie!


Faktycznie krem wysusza, radzę omijać okolice oczu. Ja nakładam go głównie na policzki, brodę nos i czoło. Po 2-3 dniach stosowania, przestaję go używać i zajmuję się nawilżaniem. Oczywiście w trakcie kuracji również mocno nawilżam skórę, w tym przypadku na dzień. Muszę Wam powiedzieć, że dotąd nigdy moja skóra nie była taka czysta. Oczywiście, ma swoje humory i nie jest idealnie, ale jest po prostu dużo lepiej! Wyraźnie widzę, że usuwa te zatkane pory, wypryski, ewentualne grudki pod skórą i naprawdę oczyszcza. Jedyne czego nie zauważyłam to kwestii oczyszczenia z zaskórników na czym mi również zależało. Jednak nie używam go długo, więc może to jeszcze kwestia czasu :) Zauważyłam także, że dzięki niemu moja skóra dużo mniej się świeci, dłużej utrzymuje mat i wygląda po prostu dobrze :) Polecam spróbować jeśli macie skórę zapchaną,  nie gładką, zanieczyszczoną, wiadomo skóra zbiera różne syfy z powietrza + podkłady, pudry. Dobrze ją od czasu do czasu dogłębnie oczyścić.


Na dziś to już tyle, mam nadzieję, że post Wam się spodobał i jeśli macie takie problemy jak ja to spróbujecie tego kremu. A może macie inne sposoby na walkę z zaskórnikami i zatkanymi porami? Dajcie znać w komentarzach jeśli tak... :) Do następnego!