sobota, 15 października 2011

Zakupy jesienno-zimowe + MUST HAVE

Ostatnio zrobiłam zakupy jesienno-zimowe, jeśli chodzi o buty i spodnie. Czeka mnie jeszcze kupno ciepłych sweterków, czarnych spodni, grubego szalika i czapki. Bardzo podobają mi się kamizelki oraz wełniane sweterki, które widziałam w Terranovie. Zakochałam się również w dwóch rzeczach w sklepie house i zastanawiam się nad kupnem. Dla mnie, takie jesienno-zimowe must have:

Torba house beżowa, zapiana na zatrzask. Kolekcja zimowa jest świetna, dzięki wypełnieniu jej futerkiem. I LOVE IT. Kosztuje 99zł i idealnie nadaje się do szkoły jak i na studia.

Kamizelka house. Bardzo podobają mi się takie ocieplane kamizelki. Takie możemy tylko ubierać zimą, gdy poruszamy się bez grubej kurtki. Nie wyobrażam sobie ubrania grubej kamizelki + grubej kurtki. Chyba nie da rady jej zapiąć. Idealna więc na podróż autem.

Pull and Bear, sweter z łatkami. Podobają Wam się łatki na łokciach? Mnie baaardzo! Są naprawdę dziewczęce, dodają uroku. Taki długi sweter jest również bardzo ciepły, długi no i ten kolor :) Jesień zima 2011/2012 przeważają beże, kremy, brązy.

Moje zakupy:


Czarne buty z kożuszkiem w środku. Super cieplutkie i super wygodne. Fajne zapięcia z zewnątrz, od razu się w nich zakochałam :)



Jasny brąz to piękny kolor. Musiałam więc kupić takie spodnie. Podobne były w sklepie bershka, ale bardziej eleganckie. Ja zakupiłam swoje kremowe rurki w tally weijl. Są naprawdę świetne i bardzo wygodne.


Takie rurki, dżinsy potrzebowałam na codzień do szkoły. Zwykłe, ciemnoniebieskie. Zakupione w sklepie Queen.

czwartek, 13 października 2011

Beta karoten - suplement diety.

Chciałabym pokazać Wam tabletki, które zaczęłam niedawno brać. Suplement diety, witaminę E. Bierze się 1 tabletkę dziennie, w pudełku jest ich 60. Kosztuje około 14zł.

O tabletkach pisze producent:
Beta karoten nadaje skórze ładny kolor opalenizny, pochłania także szkodliwe promieniowanie słoneczne. Zabezpiecza i pielęgnuje skórę od wewnątrz. Chroni komórki przed wolnymi rodnikami i opóźnia procesy starzenia się.

Uwielbiam mieć ładny kolor skóry, nie blady, dlatego zdecydowałam się na te tabletki. Zaczęłam je brać gdy tylko wróciłam z wakacji. Co mogę powiedzieć już teraz? Wciąż mam opaleniznę :) Nie mam zamiaru być pomarańczowa - długotrwałe stosowanie tabletek, to tak jak przedawkowanie witaminy E, którą zawierają np. marchewki. Skończę kurację, gdy uznam, że jest ok. Ma trochę niezbyt przyjemny smak, ale myślę, że warto brać. Oczywiście biorąc te tabletki nie musimy opalać się na słońcu lub w solarium.


sobota, 8 października 2011

Marion SPA.

Ostatnio po raz pierwszy kupiłam maseczki do twarzy firmy marion. Często w amerykańskich komediach oglądało się nastolatki, które naklejały na nos jakby plaster, a potem zrywały. Chodzi oczywiście o oczyszczenie skóry z wągrów, patrzcie co więc zakupiłam...

Płatki oczyszczające na nos :)
Niezbyt wierzyłam, że po przyklejeniu takiego płatka na 15 min nagle oczyści mi się skóra. Jak narazie zrobiłam to raz i wiecie co? Jestem w szoku! Na płatku było naprawdę dużo... same wiecie czego, a za to ilość wągrów na nosie rzeczywiście zmniejszyła się. Każda z nas ma ten problem i nie radzę tego wyciskać. Polecam skorzystanie z takiej maseczki - napewno kupię ją jeszcze kilka razy, aby pozbyć się ich na dobre. Takich płatków można używać tylko do zdrowej cery, ponieważ przyklejają się dosyć mocno i trzeba je potem zerwać.

Mam troszkę opuchnięcie miejsca pod oczami - wynik niewyspania, stresu czy braku witamin, przyczyn jest wiele. Pewnie wiele z Was ma trochę inną skórę pod oczami. Użyłam tych płatków i mimo obietnicy producenta 'efekt natychmiastowy' ja nie nic szczególnego, być może dlatego, że robiłam je późną nocą :)

Te płatki nakleja się na brodę i czoło. Nawet nie miałam pojęcia jak mocno oczyszczą mi one czoło. Jestem w niemałym szoku. Działają tak samo dobrze, jak te na nos. Polecam! O wynikach płatków oczyszczających, czy działały, możecie dowiedzieć się ogladając płatki po zdjęciu.

czwartek, 6 października 2011

Jak czuć się dobrze we własnym ciele?

Mam nadzieję, że nie macie większych problemów jeśli chodzi o akceptację samej siebie. Każda z nas jest piękna, tylko trzeba to w sobie odkryć. Czasem wystarczy zmienić makijaż, odstawić okulary, nosić soczewki, przejść na lekką dietę czy częściej się uśmiechać. Oto kilka spraw, które pomogą Wam jeszcze lepiej czuć się we własnym ciele.

Pierwszy punkt to RUCH. Nawet jeśli odczuwacie zmęczenie po całym dniu w szkole czy pracy, warto przegonić go i pójść na spacer do parku czy lasu. Możemy zabrać koleżankę i wybrać się pobiegać, pójść na rolki, rower, w zimę na sanki, na kulig. Chodzi o to, aby nie siedzieć codziennie przed komputerem i zażywać tabletki na odchudzanie. Najlepiej oduchudzamy się robiąc coś. Podczas nic nie robienia, nie dzieje się nic, a gdy robimy coś, zawsze spalają się kalorie np. Śpiewanie - 122 kcal, taniec 400 kcal, odkurzanie 150 kcal, schodzenie ze schodów - 364 kcal, zmywanie naczyń - 144 kcal, zamiatanie podłogi - 169kcal.
Możemy także wybrać się na zajęcia fitness do pobliskiego fitness clubu, hotelu. Takie zajęcia mogą kosztować nawet 10zł za 60 minut ćwiczeń! Sama chodzę na takie ćwiczenia i jest naprawdę super ;) Osobiście chodzę na step oraz na płaski brzuch. Nie dałam rady być jeszcze na body sculp. Bardzo podobał mi się stretching - inaczej rozciąganie, ale niestety już takich zajęć u mnie nie ma...

Drugą sprawą jest jedzenie. Przyjemności, słodkości, fast foody - owszem, ale rzadko. Postawmy na pierwszym miejscu owoce, gotowane warzywa, gotowane mięso, orzechy, mleko. Nie zapominajmy pić przynajmniej kilka kubków dziennie wody. Dobrze jest oczyścić rano organizm z toksyn popijając jedną szklankę wody np. z plasterkiem cytryny.

Bardzo ważny jest sen. Musimy spać przynajmniej 8 godzin, aby być wyspanym. Jeśli mamy kłopoty z zasypianiem warto wypić przed snem szklankę ciepłego mleka.

Super zmianą jest zmiana fryzury! Ostre ścięcie, zmiana koloru włosów, wyprostowanie, skręcenie to naprawdę bardzo pożyteczne zmiany, które potrafią zmienić wygląd osoby prawie całkowicie. Warto poszukać miejsca w naszym mieście, gdzie jest stylista fryzur, który dobierze ją idealnie do naszego wyglądu. Wypłowiałe, nie podcięte czy bez koloru i wyrazu włosy - OUT.

To tylko kilka ze sposobów, dołączam do nich UŚMIECH :)

wtorek, 4 października 2011

Niedrogie kosmetyki - MUST HAVE

Ostatnio wydałam niecałe 24 zł na 3 produkty tzw. must have w łazience. Są to kosmetyki, których używamy codziennie lub parę razy w tygodni i po prostu muszą być z nami zawsze. Byłam w szoku, że złapałam je za tak niską cenę, do tego są całkowicie godne polecenia!

Szampon firmy Ziaja.
Cena: 6zł!

Zalety:
Przede wszystkim skusiła mnie cena oraz sama firma. Ziaja jest jedną z tańszych firm, które serwują naprawdę dobrej jakości kosmetyki, nie musi ta marka być reklamowana, by przetrwać, ponieważ wszystkie kremy jakich używałam są naprawde naturalne - z oliwek czy masła kakaowego. Nie bałam się więc, że za 6zł kupię coś złego, choć do końca przekonana nie byłam. Myję włosy co drugi dzień chociaż często mam ochotę myć je codziennie, myślę, że była to kwestia złego szamponu. Właśnie od kiedy go używam spokojnie mogę myć co drugi dzień. Świetnie się spłukuje - zły spłukany szampon jest często wynikiem szybko przetłuszczających się włosów, a także dodaje im miękkości, w połączeniu z odżywką naprawdę bomba. Jest lekki, także włosy po nim naprawdę pozostają świeże.

Wady:
Trochę ma zbyt płynną konsystencję i trzeba nałożyć go 3 razy na włosy, aby powstała piana. Szczególnie w wypadku długich włosów, jakie posiadam.

Żel pod prysznic Dove.
Cena: 4zł!

Zalety:
Uwielbiam tę firmę, a szczególnie żele pod prysznic i balsamy. Żele pod prysznic o zapachu jaśminu, miodu są przepiękne i właśnie ten tak pachnie. Cena - 4zł, szoook! Nie mogłam w to uwierzyć. Zawartość to 250ml, ale naprawdę mało go się używa, ponieważ jest dosyć gęsty. Pachnie cudnie i jeśli uda mi się złapać go jeszcze na promocji to napewno go kupię. Dzięki olejkom zostawia skórę naprawdę miękką.

Wady:
Chyba takich nie posiada :)

Satin care.
Cena: 14zł.

Jest to żel do golenia dla pań. Tej firmy używam już jakiś czas. Wcześniej używałam pianek, ale są mniej wydajne. Żel w połączeniu z wodą i po zetknięciu ze skórą zamienia się w pianę, gęstą pianę, której niewiele wystarczy, aby spokojnie ogolić np. całą nogę. Tę dorwałam w promocji za 14zł z 18. Także zawsze można coś zaoszczędzić. Pachnie pięknie. Dzięki używaniu żeli do golenia pozbędziecie się problemu podrażnionej skóry, a gdyby tak było można także zakupić balsam po goleniu. Spróbować można w nagłych przypadkach męskiego mleczka po goleniu - pomaga :)

Wydałam myślę, że mało, a są to rzeczy, na które spokojnie można by wydać ponad 30zł ;) Czasem wystarczy poszukać, poczekać na promocję i zakupić -choćby na zapas.

niedziela, 25 września 2011

Pudry + korektory.

Bardzo zależy mi na Waszej opinii, w związku z tym po prawej stronie jest mała ankieta. Bierzcie w niej udział, z tego względu, że niedługo nie będę mogła dodwać notek codziennie. Chcę wiedzieć kiedy najczęściej macie czas wolny na komputerze. Dzięki za oddawane głosy i dodaję sobie Wasze głosy z 'jak wolisz' do 'w weekendy', bo dla mnie to idealna opcja i jak narazie tak będziemy robić! Sporadycznie wkleję notki w ciągu tygodnia - zależnie od wolnego czasu, ale w weekend postaram się zawsze, by od piątku do niedzieli lub od soboty do niedzieli totalnie Was zaskoczyć robiąc tematy ciągiem :) Kolejny temat, który będę odkrywać dla Was to walka z cellulitem i być może zachaczę o rozstępy, także szykujcie się na kolejny weekend! Ten tydzień jeszcze będę normalnie do Was pisać, a od przyszłego widzimy się zawsze w weekendy :)

W ten weekend mogłyście poczytać dużo na temat bronzerów, róży, korektorów. Dzisiejsza ostatnia notka na temat niedoskonalości, to pudry + korektory moje, czyli to, czego używam i co mogę polecić Wam. Wszystko w jednym miejscu.

1. Puder w kremie.

Podstawą w mojej kosmetyczce jest ten kosmetyk. Używam go już kilka lat i mogę polecić wszystkim, którzy - mają mieszaną cerę, nie lubią mieć uczucia tony pudru na twarzy, chcą wyglądac naturalnie, nie mają trądziku czy widocznych dużej ilości wyprysków, a jedynie chcą wyrównać koloryt skróry - polecam.

2. Puder w kamieniu.

Bardzo lubię gdy efekt świeżości mam czasem na dłużej, po nałożeniu więc pudru kremowego lekko nakładam pędzelkiem na twarz w strefie T właśnie takiego pudru w kamieniu.

3. Korektor w pędzelku.


Ten który ja mam niby jest do cieni pod oczami. Ja natomiast używam go także do miejsc, które chcę bardziej przykryć. Jest świetny i mogę go polecić każdemu. Mój pędzelek ma już dwa lata, dlatego wygląda jak wygląda, ale wciąż się nie kończy :) Nie moę powiedzieć jaki mam odcień ponieważ nie pamiętam, a nazwa jest już wytarta... Kupiony w Szwecji za około 60zł. Szkoda, że widziałam tylko dwa odcienie - jasny i ciemny, przydałby się kolor 'naturalny' bardziej wpasowujący się w kolor skóry.

4. Bonzer.

Od jakiegoś czasu jestem ogromną fanką bronzerów, kocham je. Ten kupiłam w zwykłym kosmetycznym za około 10 zł. Ma piękne drobinki, brokaciki, które rozświetlają skórę. Nakładam go zgodnie z rysunkiem - który pokazywałam dwie notki wcześniej. Pytaliście jak możecie uczynić twarz szczuplejszą, grubszą, nic prostrzego jak używać bronzera lub różu. Idealnie podkreślone kości policzkowe grubszej twarzy dodają smukłości, a szczuplejszej podkreślają piękne rysy twarzy. Odkąd używam bronzu to po prostu nie mogę bez niego się obyć :) Spróbujcie, warto.

To wszystkie kosmetyki - pudry, bronzery czy korektory, których używam na codzień. Szczerze mogę je Wam polecić.