Cześć. Postanowiłam, że niektóre recenzje kosmetyków będę EDYTOWAĆ, o ile zajdzie taka potrzeba. Powstanie na koniec recenzji EDIT po dłuższym czasie używania, ponieważ moja opinia nieco się zmieniła. Dotyczy to choćby kwestii tuszu do rzęs z tej notki KLIK. Często pytacie się jakiego tuszu używam ciągle, pudru, otóż mam niewiele takich kosmetyków, które używam zawsze. Jeśli chodzi o tusz to za każdym razem kupowałam inny. Jestem wierna zasadzie, że jeśli lubi coś bardzo i jesteśmy przekonani, że jest najlepsze to nie zmieniając tego, nigdy nie dowiemy się czy istnieje coś lepszego. Rzadko więc kupuję coś po raz drugi. Warto zmieniać i próbować nowych rzeczy. Ostatnio po raz pierwszy w swoim życiu zakupiłam "ten sam" tusz :) Dodaję cudzysłów, ponieważ jest między nimi drobna różnica, ten nowy jest 100% black i ma grubszą szczoteczkę.
Od producenta:
Żel zawarty w formule maskary Colossal zwiększa objętość, wielopoziomowa szczoteczka dokładnie rozczesuje i nadaje rzęsom pożądany kształt. Żadna inna maskara nie osiągnie takiego efektu - 9 X większa objętość rzęs. Formuła Colo SSal Volum Express i opatentowana budowa szczoteczki pogrubiają rzęsy bez pozostawiania grudek. Dwa kolory: Classic Black i Glam Black.
Cena: ok.28zł/9,2ml (w Rossmanie 28zł, Super-Pharm za 22zł)
Moja opinia:
Totalna rewelacja :) Najlepszy tusz jaki miałam do tej pory. Idealnie pogrubia rzęsy, nie stwarza efektu sztucznych rzęs, wyglądają pięknie, naturalnie. Nie pozostawia żadnych grudek! Drugi tusz, który opisywałam TUTAJ niestety je pozostawiał i musiałam je wyciągać. Z tym tuszem nie ma żadnego problemu.
Od producenta:
Żel zawarty w formule maskary Colossal zwiększa objętość, wielopoziomowa szczoteczka dokładnie rozczesuje i nadaje rzęsom pożądany kształt. Żadna inna maskara nie osiągnie takiego efektu - 9 X większa objętość rzęs. Formuła Colo SSal Volum Express i opatentowana budowa szczoteczki pogrubiają rzęsy bez pozostawiania grudek.
Cena: w Rossmanie 28zł, Super-Pharm za 22zł.
Moja opinia:
Szczerze mówiąc miałam zamiar kupić ten sam tusz co wyżej, ale nie zauważyłam tej drobnej różnicy 100% black. Natomiast jeśli przeczytacie info od producenta to zobaczycie, że wiele się nie różni od standardowej wersji. Ale jeśli chodzi o szczoteczkę ta jest ogromna! :) Osobiście i tak preferuję tę pierwszą wersję. Szczoteczka jest za duża i daje mocniejszy efekt (nie podążany przeze mnie)
Jakie plany na weekend? Ja mam zamiar szaleć w salonach gier, ale najpierw zabieram babcię i jedziemy do dziadka na cmentarz :) Zobaczcie na dół... Czy one nie są piękne?! Zakochałam się totalnie! 16zł! KLIK
sobota, 10 marca 2012
czwartek, 8 marca 2012
Joanna, Sensual, żel do golenia.
Cześć moje czytelniczki! Ostatnio obok mojej uczelni odkryłam Rossman, nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby nie to, że jest ogromny! Największy Rossman, o ile w ogóle nie sklep kosmetyczny, jaki widziałam. Jest tam dosłownie wszystko, w tym mnóstwo przecen i pełno świetnych produktów. Będąc tam uciekły mi dwa pociągi :) Już dawno skończyła mi się moja pianka i czekałam na promocję z 19zł na 14zł, ale się nie doczekałam... Ujrzałam więc w tym oto rossmanie piankę Joanny za niecałe 11zł :) Bez zastanowienia postanowiłam ją kupić:
Moja opinia:
Chciałabym zwrócić tutaj Waszą uwagę na cenę: żel do Golenia Satin Care (18-19zł) a na żel do Golenia Joanny (11zł)! Oczywiście czasem warto dołożyć kilka złotych, aby się nie zawieść, ale ja z ręką na sercu mówię - nie zawiodłam się. Bardzo lubię produkty Joanny, a po spróbowaniu tego napewno kupię go po raz drugi. Jest świetny! Ładnie pachnie, ma dobrą konsystencję, nie podrażnia i nie uczula. Działa tak samo jak ten droższy. Minimalna różnica jest może taka, że Satin Care wystarczy mniejsza ilość, aby się zrobiła piana.
MIŁEGO WEEKENDU!
Od producenta:Unikalna formuła żelu do golenia Sensual została opracowana specjalnie dla delikatnej kobiecej skóry. Żel rozcierany na wilgotnym ciele zmienia się szybko w kremowa pianę, która zmiękcza włókno włosa oraz zapewnia łagodne i dokładnie golenie. Po zabiegu skóra staje się jedwabiście gładka i miła w dotyku. Żel zawiera ekstrakt z miodowego melona, który działa na skórę nawilżająco i łagodząco. Polecany do golenia zarówno nóg, jak i delikatnych obszarów pach, rak i okolic bikini.
Skład: Aqua, Palmitic Acid, Oleth-20, Triethanolamine, Propylene Glycol, Glycereth-26, Paraffinum Liquidum, Parfum, Isopentane, Butane, Cocamide Dea, Stearic Acid, Cucumis Melo Extract, Isobutane, Propane, Hydroxyethylcellulose, Xexyl Cinnamal, Coumarin, Linalool, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Cl47005, Cl42090
Cena: 11zł/200ml

Skład: Aqua, Palmitic Acid, Oleth-20, Triethanolamine, Propylene Glycol, Glycereth-26, Paraffinum Liquidum, Parfum, Isopentane, Butane, Cocamide Dea, Stearic Acid, Cucumis Melo Extract, Isobutane, Propane, Hydroxyethylcellulose, Xexyl Cinnamal, Coumarin, Linalool, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Cl47005, Cl42090
Cena: 11zł/200ml

Moja opinia:
Chciałabym zwrócić tutaj Waszą uwagę na cenę: żel do Golenia Satin Care (18-19zł) a na żel do Golenia Joanny (11zł)! Oczywiście czasem warto dołożyć kilka złotych, aby się nie zawieść, ale ja z ręką na sercu mówię - nie zawiodłam się. Bardzo lubię produkty Joanny, a po spróbowaniu tego napewno kupię go po raz drugi. Jest świetny! Ładnie pachnie, ma dobrą konsystencję, nie podrażnia i nie uczula. Działa tak samo jak ten droższy. Minimalna różnica jest może taka, że Satin Care wystarczy mniejsza ilość, aby się zrobiła piana.
MIŁEGO WEEKENDU!
środa, 7 marca 2012
Okulary z Vintage Shop.
Dziękuję bardzo za udział w ankiecie. Zgodnie z nią będą pojawiać się tutaj nowe zakupy, outfity, recenzje, ale także nie zabraknie nowinek na różnorodne tematy. Zdecydowanie stawiam na INSPIRACJE. To nie jest blog o mnie, a o wszystkim co nas otacza i inspiruje :)
Rewelacyjna wiadomość! Otóż w drodze są dla mnie okulary prosto z Vintage Shop KLIK :) Jestem bardzo szczęśliwa, bo wydaje mi się, że zamówiłam najlepszy model. Swoją drogą chciałabym co nie co pokazać z okularów, co można znaleźć w Vintage Shop. Ciekawa jestem, które Wam podobają się najbardziej. Moje top 5 (BTW. na miejscu pierwszym są moje cudeńka, które pokażę, gdy tylko do mnie dojdą):
1. Zdecydowanie numerem jeden są dla mnie Nerdy KLIK które są po prostu genialne i gdyby tylko pasowały mi to z pewnością bym się na nie zdecydowała. Podobają Wam się? Szalone, zakręcone i zawsze na czasie :)
2. Te zdecydowanie przykuły moją uwagę, są to okulary tzw. kocie oczy KLIK które naprawdę wyglądają ciekawie. Znowu odwołuję się do mojej twarzy, której niestety większość okularów nie pasuje... A szkoda.
3. Okulary pod nazwą Galaktyka KLIK
ujęły moje serce, przede wszystkim za swoją prostotę. Trochę zamieszania wprowadza fiolet, dlatego wyróżniają się z tłumu :)
4. Te okularki chciałam Wam pokazać, ponieważ wydaje mi się, że mogą przypaść do gustu wielu z Was. Ten motyw zeberki jest wciąż znany i oblegany. Podobają Wam się? Zeberki KLIK
5. Na sam koniec Duże Malinowe Ramki KLIK które bardzo mi się podobają ze względu na kolor. Tej wiosny modny jest pomarańcz, neonowe kolory, pudrowe, więc te oksy to zdecydowanie hicior :)
Podobają Wam się któreś z przedstawionych? Pamiętajcie, że dobre okulary z filtrem UV to podstawa jeśli chodzi o ochronę naszych oczu przed słońcem, obojętnie czy jesteśmy na plaży czy chodzimy po mieście. Mam nadzieję, że niedługo pokażę Wam moje okulary, które wybrałam na lato 2012.
Wszystkie przedstawione okulary w dzisiejszej notce pochodzą z VINTAGESHOP.PL.
Miłego dnia! Ja uciekam właśnie na kosza :)
Rewelacyjna wiadomość! Otóż w drodze są dla mnie okulary prosto z Vintage Shop KLIK :) Jestem bardzo szczęśliwa, bo wydaje mi się, że zamówiłam najlepszy model. Swoją drogą chciałabym co nie co pokazać z okularów, co można znaleźć w Vintage Shop. Ciekawa jestem, które Wam podobają się najbardziej. Moje top 5 (BTW. na miejscu pierwszym są moje cudeńka, które pokażę, gdy tylko do mnie dojdą):
1. Zdecydowanie numerem jeden są dla mnie Nerdy KLIK które są po prostu genialne i gdyby tylko pasowały mi to z pewnością bym się na nie zdecydowała. Podobają Wam się? Szalone, zakręcone i zawsze na czasie :)
2. Te zdecydowanie przykuły moją uwagę, są to okulary tzw. kocie oczy KLIK które naprawdę wyglądają ciekawie. Znowu odwołuję się do mojej twarzy, której niestety większość okularów nie pasuje... A szkoda.
3. Okulary pod nazwą Galaktyka KLIK
ujęły moje serce, przede wszystkim za swoją prostotę. Trochę zamieszania wprowadza fiolet, dlatego wyróżniają się z tłumu :)
4. Te okularki chciałam Wam pokazać, ponieważ wydaje mi się, że mogą przypaść do gustu wielu z Was. Ten motyw zeberki jest wciąż znany i oblegany. Podobają Wam się? Zeberki KLIK
5. Na sam koniec Duże Malinowe Ramki KLIK które bardzo mi się podobają ze względu na kolor. Tej wiosny modny jest pomarańcz, neonowe kolory, pudrowe, więc te oksy to zdecydowanie hicior :)
Podobają Wam się któreś z przedstawionych? Pamiętajcie, że dobre okulary z filtrem UV to podstawa jeśli chodzi o ochronę naszych oczu przed słońcem, obojętnie czy jesteśmy na plaży czy chodzimy po mieście. Mam nadzieję, że niedługo pokażę Wam moje okulary, które wybrałam na lato 2012.
Wszystkie przedstawione okulary w dzisiejszej notce pochodzą z VINTAGESHOP.PL.
Miłego dnia! Ja uciekam właśnie na kosza :)
wtorek, 6 marca 2012
Lakier pękający Special Effect, Lovely.
Dziś przeżyłam całkowicie towarzyski dzień, takie lubię! Jadłam pyszne lody waniliowe z ciepłymi malinami, mniam! Wybrałam się także na małe zakupy i kupiłam coś pięknego, z czego jestem bardzo zadowolona, pokażę na dniach. Tymczasem wpadłam także do kosmetycznego i kupiłam pękający lakier. Wahałam się między tym w h&m (bardzo lubię kosmetyki stamtąd) a tym w drogerii, ale w końcu wybrałam ten z Rossmana.
Najpierw pomalowałam paznokcie odżywką, a potem nałożyłam dwie warstwy tego lakieru niebieskiego Wibo.
Później sięgnęłam po mój najnowszy nabytek. Przeraziłam się gdy przeczytałam opinie w internecie, ponieważ kompletnie się z nimi nie zgadzam (oczywiście jeśli chodzi o te negatywne). Lakier sprawdził się perfekcyjnie, szybko zasycha, więc jeśli ktoś ma problem z szybkim malowaniem paznokci to rzeczywiście może być nie zadowolony... Ja od razu nałożyłam całość, utrwaliłam utrwalaczem i jestem mega zadowolona!
Od producenta:Lakier dający modny efekt pęknięć. Tworzy wzorki niepowtarzalne bez mozolnego zdobienia. Nowość marki Lovely.
Cena: 8,89zł / 8,5ml
Efekt po kilku sekundach po nałożeniu i wyschnięciu:
Jak Wam się podoba? Jest to mój pierwszy lakier pękający, więc wybrałam w kolorze czarnym, bo pod spodem mogę nakładać praktycznie wszystkie kolory :) Całość utrwaliłam i efekt dla mnie jest całkowicie zadowalający!
POZDRAWIAM!
Najpierw pomalowałam paznokcie odżywką, a potem nałożyłam dwie warstwy tego lakieru niebieskiego Wibo.
Później sięgnęłam po mój najnowszy nabytek. Przeraziłam się gdy przeczytałam opinie w internecie, ponieważ kompletnie się z nimi nie zgadzam (oczywiście jeśli chodzi o te negatywne). Lakier sprawdził się perfekcyjnie, szybko zasycha, więc jeśli ktoś ma problem z szybkim malowaniem paznokci to rzeczywiście może być nie zadowolony... Ja od razu nałożyłam całość, utrwaliłam utrwalaczem i jestem mega zadowolona!
Od producenta:Lakier dający modny efekt pęknięć. Tworzy wzorki niepowtarzalne bez mozolnego zdobienia. Nowość marki Lovely.
Cena: 8,89zł / 8,5ml
Efekt po kilku sekundach po nałożeniu i wyschnięciu:
Jak Wam się podoba? Jest to mój pierwszy lakier pękający, więc wybrałam w kolorze czarnym, bo pod spodem mogę nakładać praktycznie wszystkie kolory :) Całość utrwaliłam i efekt dla mnie jest całkowicie zadowalający!
POZDRAWIAM!
poniedziałek, 5 marca 2012
Japońska restauracja, sushi & pizzerinki!
Witam serdecznie.
Od wczoraj, na jak się okazało parę dni, nie będę miała swojego komputera. Mam za to nadzieję, że jak wróci będzie działał szybciej i nie będzie się zacinał :) Tymczasem znowu ratują mnie gotowe od dłuższego czasu notki. Z racji tego, że akurat mam wolny komputer to mogę napisać świeżaka. Ogólnie dobrze jest mi bez komputera, mam więcej czasu i czuję się wolna (głównie jeśli chodzi o myśli). Dzisiaj nie pojechałam na uczelnię, zawiozłam babcię do lekarza i... zabrałam się za mega porządki w pokoju! Teraz aż lśni :) Sprzątałam od 11 rano do ok. 18 także wiecie :) Zrobiłam wielkie porządki w szafie i gdy odzyskam mój komputer będę miała co nie co fajnych rzeczy na sprzedaż :) Jak Wam minął weekend? Mój był barrdzo smakowity:
Na dobry początek wizyta w restauracji japońskiej. Byliśmy rzecz jasna na sushi. Oczywiście nie pierwszy raz jadłam sushi, ale po raz pierwszy smakowało mi w 100%. Jedliśmy (wybaczcie za brak profesjonalnej nazwy) kaczkę ze słodką żurawiną, z ryżem i wszystko było owinięte, jak widać, liściem sojowym. Bałam się i na początku 'dziobałam', ale w końcu dałam się namówić na zjedzenie wszystkiego 'na raz' i rzeczywiście dopiero można było poczuć ten smak :) Po lewej z tego co pamiętam jest imbir, który ma za zadanie oczyścić kubki smakowe. Osobiście szybko popiłam go przepyszną wiśniową herbatą.
Bród na talerzyku spowodowany tym, że po prostu Ktoś miał ochotę wypróbować sos sojowy :)
Oczywiście danie można było jeść pałeczkami, a dla dzieci (czyli dla nas) były specjalne takie owinięte gumką, aby łatwiej się jadło.
W weekend też zamierzaliśmy zrobić naszą pierwszą pizzę! Mieliśmy mały problem, bo będąc w sklepie przypomniało nam się, że nie wiemy ile czego kupić i tym sposobem sięgnęliśmy po Pizzerinki :)
Robienie Pizzerinek jest naprawdę banalne, a zabawy jest wiele, oczywiście jeśli lubicie bawić się w kuchni ;) Następnym razem zrobimy w 100% własną pizzę. W przerwie między pizzą grałam w HARRY POTTER LEGO, hahaha, z każdym skończonym rokiem oglądamy film, bo apetyt na niego (czyli obejrzenie po raz enty) naprawdę rośnie! :))
Od wczoraj, na jak się okazało parę dni, nie będę miała swojego komputera. Mam za to nadzieję, że jak wróci będzie działał szybciej i nie będzie się zacinał :) Tymczasem znowu ratują mnie gotowe od dłuższego czasu notki. Z racji tego, że akurat mam wolny komputer to mogę napisać świeżaka. Ogólnie dobrze jest mi bez komputera, mam więcej czasu i czuję się wolna (głównie jeśli chodzi o myśli). Dzisiaj nie pojechałam na uczelnię, zawiozłam babcię do lekarza i... zabrałam się za mega porządki w pokoju! Teraz aż lśni :) Sprzątałam od 11 rano do ok. 18 także wiecie :) Zrobiłam wielkie porządki w szafie i gdy odzyskam mój komputer będę miała co nie co fajnych rzeczy na sprzedaż :) Jak Wam minął weekend? Mój był barrdzo smakowity:
Na dobry początek wizyta w restauracji japońskiej. Byliśmy rzecz jasna na sushi. Oczywiście nie pierwszy raz jadłam sushi, ale po raz pierwszy smakowało mi w 100%. Jedliśmy (wybaczcie za brak profesjonalnej nazwy) kaczkę ze słodką żurawiną, z ryżem i wszystko było owinięte, jak widać, liściem sojowym. Bałam się i na początku 'dziobałam', ale w końcu dałam się namówić na zjedzenie wszystkiego 'na raz' i rzeczywiście dopiero można było poczuć ten smak :) Po lewej z tego co pamiętam jest imbir, który ma za zadanie oczyścić kubki smakowe. Osobiście szybko popiłam go przepyszną wiśniową herbatą.
Bród na talerzyku spowodowany tym, że po prostu Ktoś miał ochotę wypróbować sos sojowy :)
Oczywiście danie można było jeść pałeczkami, a dla dzieci (czyli dla nas) były specjalne takie owinięte gumką, aby łatwiej się jadło.
W weekend też zamierzaliśmy zrobić naszą pierwszą pizzę! Mieliśmy mały problem, bo będąc w sklepie przypomniało nam się, że nie wiemy ile czego kupić i tym sposobem sięgnęliśmy po Pizzerinki :)
Robienie Pizzerinek jest naprawdę banalne, a zabawy jest wiele, oczywiście jeśli lubicie bawić się w kuchni ;) Następnym razem zrobimy w 100% własną pizzę. W przerwie między pizzą grałam w HARRY POTTER LEGO, hahaha, z każdym skończonym rokiem oglądamy film, bo apetyt na niego (czyli obejrzenie po raz enty) naprawdę rośnie! :))
niedziela, 4 marca 2012
Vichy, Dermablend Corrective Foundation SPF 11, podkład korygujący w kremie.
Ale jest pięknie na zewnątrz :) Właśnie szykuję się do kościoła :) Dzisiaj oddaję komputer w ręce Mojej złotej rączki i będę miała totalnego formata. Jest tak całkowicie zapchany i nie mam już na nim miejsca na nic, także format jest dla niego w obecnej formie - wybawieniem. Muszę Wam powiedzieć, że korzystanie z próbek jest czymś najlepszym jeśli chodzi o dobór podkładu. Inaczej ciężko byłoby tyle wydać na puder i się zawieść... Ostatnio testowałam puder korygujący. Byłam w totalnym szoku! Puder przeszedł moje najśmielsze oczekiwania:
Od producenta:Podkład, który umożliwia doskonały makijaż. Pierwszy podkład korygujący o plastycznej konsystencji, zapewnia 12 godzin doskonałej cery bez poprawek. Zawiera 25% kryjących pigmentów, dwukrotnie więcej niż w przypadku klasycznego podkładu, jednak nie powoduje obciążenia skóry, dlatego wygląda naturalnie i nie tworzy efektu maski. Konsystencja w kontakcie ze skórą staje się płynna, bardzo plastyczna, delikatna, tym samym bardzo łatwa w nakładaniu i rozprowadzaniu; pozwala to na naturalne rozłożenie koloru i doskonałą korektę zmian skórnych, bez ryzyka nałożenia nadmiaru kosmetyku. Połączenie polimerów i lotnych olejków zapewnia doskonałą jednolitość i trwałość. Nie zatyka porów, nie wywołuje trądziku, bez środków zapachowych. Zawiera filtr SPF 11. Zapewnia cerze jednolity koloryt, pozostawia na skórze przyjemne uczucie świeżości. Hypoalergiczny.
Zawiera wodę termalną z Vichy.
Występuje w czterech odcieniach: nr 15 opal, nr 25 nude, nr 35 sand, nr 45 gold
Skład: Aqua/Water, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Glycerin, Polyglyceryl-4 Isostearate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Pentylene Glycol, Disterdimonium, Hectorite, Methylparaben, Cellulose Gum, Aluminum Hydroxide, Magnesium Sulfate, Phenoxyethanol, Disodium Stearoyl, Glutamate, Tristearin, Acetylated Glycol Stearate, Acrylates Copolymer, Butylparaben
(+/- May contain: CI 77891/Titanium Dioxide, CI 77499, CI 77492/Iron Oxides)
Cena: ok. 65zł/30ml
Moja opinia:Naprawdę, z reką na sercu, muszę Wam powiedzieć, że ten puder z Vichy dla mojej cery jest mistrzostwem świata! Koniecznie muszę zapamiętać nazwę i prędzej czy później wpadnie w moje ręce. Zacznijmy od początku. Konsystencja płynna, bardzo łatwo się rozprowadza. Nie gęsta i też nie lekka. Ale, ale. Nie poszło tak gładko. Na początku podkład (mimo, że wcześniej nałożyłam krem) podkreślił mi suchość skóry i wyglądało to niezbyt dobrze. Zmyłam podkład i nałożyłam warstwę kremu nivea (zwykły, w niebieskiej puszeczce) i wtedy puder okazał się doskonały. Odrobina wystarczyła na całą twarz. Po chwili puder wyrównał się z kolorytem mojej skóry i wyglądała ona doskonale. Pięknie wyrównany kolor, zero zaczerwienień, pięknie wygładzona. Nie musiałam już ani trochę użyć pudru sypkiego! Aktualnie (pisząc tą notkę) mam go na sobie 9 godzin i niestety, ale zaczyna być widać lekkie zaczerwienienia lub skóra zaczyna się świecić i warto by ją przypudrować. Idealnie utrzymywał się do 7-8 godzin. Nie zauważyłam też, aby brudził.
+ dobra konsystencja
+ zawiera filtr
+ do cery z problemami, zaczerwieniami
+ idealnie krycie
+ bez efektu maski
- cena (chociaż myślę, że można tyle za niego dać i używać go ponad dwa lata!)
- niezbyt nadaje się do cery suchej (podkreśla suche skórki)
Tak wygląda na mojej skórze. Uważam, że jest produktem świetnym po prostu i warto w niego zainwestować. Więcej informacji: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=13091. Martwi mnie tylko mała tubka za taką cenę, ale dziewczyny z wizażu piszą, że po roku używania sporo go zostało :) Inne mają już go ponad dwa lata. Tak wygląda w oryginale:
Od producenta:Podkład, który umożliwia doskonały makijaż. Pierwszy podkład korygujący o plastycznej konsystencji, zapewnia 12 godzin doskonałej cery bez poprawek. Zawiera 25% kryjących pigmentów, dwukrotnie więcej niż w przypadku klasycznego podkładu, jednak nie powoduje obciążenia skóry, dlatego wygląda naturalnie i nie tworzy efektu maski. Konsystencja w kontakcie ze skórą staje się płynna, bardzo plastyczna, delikatna, tym samym bardzo łatwa w nakładaniu i rozprowadzaniu; pozwala to na naturalne rozłożenie koloru i doskonałą korektę zmian skórnych, bez ryzyka nałożenia nadmiaru kosmetyku. Połączenie polimerów i lotnych olejków zapewnia doskonałą jednolitość i trwałość. Nie zatyka porów, nie wywołuje trądziku, bez środków zapachowych. Zawiera filtr SPF 11. Zapewnia cerze jednolity koloryt, pozostawia na skórze przyjemne uczucie świeżości. Hypoalergiczny.
Zawiera wodę termalną z Vichy.
Występuje w czterech odcieniach: nr 15 opal, nr 25 nude, nr 35 sand, nr 45 gold
Skład: Aqua/Water, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Glycerin, Polyglyceryl-4 Isostearate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Pentylene Glycol, Disterdimonium, Hectorite, Methylparaben, Cellulose Gum, Aluminum Hydroxide, Magnesium Sulfate, Phenoxyethanol, Disodium Stearoyl, Glutamate, Tristearin, Acetylated Glycol Stearate, Acrylates Copolymer, Butylparaben
(+/- May contain: CI 77891/Titanium Dioxide, CI 77499, CI 77492/Iron Oxides)
Cena: ok. 65zł/30ml
Moja opinia:Naprawdę, z reką na sercu, muszę Wam powiedzieć, że ten puder z Vichy dla mojej cery jest mistrzostwem świata! Koniecznie muszę zapamiętać nazwę i prędzej czy później wpadnie w moje ręce. Zacznijmy od początku. Konsystencja płynna, bardzo łatwo się rozprowadza. Nie gęsta i też nie lekka. Ale, ale. Nie poszło tak gładko. Na początku podkład (mimo, że wcześniej nałożyłam krem) podkreślił mi suchość skóry i wyglądało to niezbyt dobrze. Zmyłam podkład i nałożyłam warstwę kremu nivea (zwykły, w niebieskiej puszeczce) i wtedy puder okazał się doskonały. Odrobina wystarczyła na całą twarz. Po chwili puder wyrównał się z kolorytem mojej skóry i wyglądała ona doskonale. Pięknie wyrównany kolor, zero zaczerwienień, pięknie wygładzona. Nie musiałam już ani trochę użyć pudru sypkiego! Aktualnie (pisząc tą notkę) mam go na sobie 9 godzin i niestety, ale zaczyna być widać lekkie zaczerwienienia lub skóra zaczyna się świecić i warto by ją przypudrować. Idealnie utrzymywał się do 7-8 godzin. Nie zauważyłam też, aby brudził.
+ dobra konsystencja
+ zawiera filtr
+ do cery z problemami, zaczerwieniami
+ idealnie krycie
+ bez efektu maski
- cena (chociaż myślę, że można tyle za niego dać i używać go ponad dwa lata!)
- niezbyt nadaje się do cery suchej (podkreśla suche skórki)
Tak wygląda na mojej skórze. Uważam, że jest produktem świetnym po prostu i warto w niego zainwestować. Więcej informacji: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=13091. Martwi mnie tylko mała tubka za taką cenę, ale dziewczyny z wizażu piszą, że po roku używania sporo go zostało :) Inne mają już go ponad dwa lata. Tak wygląda w oryginale:
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























