sobota, 3 listopada 2012

DIY - legginsy z ćwiekami oraz DIY - sweterek z kolcami.

Cześć :) W końcu nastała cudowna sobota, którą mam zamiar wykorzystać najmocniej jak się da. Rano zrobiłam dwie rzeczy diy. Bardzo lubię ćwieki i już wymyślam kolejne rzeczy w których mogłabym je wykorzystać. Dziś postanowiłam zrobić legginsy z ćwiekami oraz sweterek z kolcami. Oto efekty:



Co do sweterka to zmienił się teraz całkowicie jego styl. Widziałam takie sweterki w butikach za około stówę. Cena wysoka, a ja dzięki poświęconemu czasowi oraz kilku złotych wykonałam swoje własne cudeńko z którego jestem dumna :)


Drugą rzeczą jaką dziś wykonałam są legginsy. Dodam, że są z bardzo elastycznego materiału,
                   który rozciąga się niesamowicie i są idealne do nabijania ćwieków. Efekt:

 

Pozdrawiam!

czwartek, 1 listopada 2012

Halloween makeup.



Jak bawiliście się wczoraj? Ja teraz niespecjalnie obchodzę halloween, ale z łezką w oku przypominam sobie jak sama chodziłam po domach mówiąc "Cukierek albo psikus". Jakby nie było postanowiłam stworzyć halloweenowy makeup coby wczuć się trochę w klimat. Pobawiłam się czarnymi, fioletowymi cieniami nakładając je sobie na powieki jak i na włosy. Sama nie wiem, czy przypominam trochę czarownice, ale chciałam, żeby efekt był bardziej subtelny niż przekoloryzowany. Oto co wyczarowałam:



Pozdrawiam :)

środa, 31 października 2012

Wyniki!

Przed Wami wyniki szybkiego rozdanka. Zestaw przyborów z Hong Kongu wędruje do...


"nr 50 anja174@wp.pl''

Gratuluję!  
Dzięki za tak liczny udział. Zapraszam do udziału w kolejnych konkursach, które niebawem :)

wtorek, 30 października 2012

Recenzja: Dermedic peeling&balsam.


Cześć :) Przyszedł czas na recenzję dwóch kosmetyków firmy Dermedic, które pochodzą z wrześniowego shiny boxa (notka tutaj) Zdecydowanie warto o nich napisać, bo nie poznałam dotychczas lepszych kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji skóry suchej.


Moja opinia:
Peeling przeznaczony jest do skóry suchej. Jeśli ktoś jak ja ma problem z suchymi skórkami to dobrze wie, że czasem żaden krem nie jest w stanie nawilżyć skóry (szczególnie zimą). Wtedy właśnie ten peeling przychodzi nam z ratunkiem. Jego konsystencję możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Jest kremowa, dosyć gęsta, ładnie pachnie. Z łatwością nakłada się odpowiednią ilość na twarz, w moim przypadku jest to trochę więcej niż w przypadku kremu. Trzymam go tak z 20 minut, a resztę, która się nie wchłonęła usuwam płatkiem. Nie wysusza skóry, idealnie ją nawilża, nie pozostawiając przy tym jej zbyt tłustej. Skóra jest idealnie miękka, wygładzona, nie ma żadnych suchych skórek! Peeling nie podrażnia skóry, nie trzeba go zmywać ani trzeć. Rewelacja. Koszt to 27zł, myślę, że nie jest to wygórowana cena.
Konsystencja:

 

Moja opinia:
Moja opinia co do tego balsamu jest podobna jak peelingu. Jest naprawdę rewelacyjny. Świetnie radzi sobie z szorstkimi kolanami, łokciami. Bez problemu można też używać go do twarzy. Bardzo podoba mi się jego delikatny zapach. Jest to po prostu idealnie nawilżający balsam. Jedyne co jest minusem tutaj, to cena... Myślę, że można znaleźć tańszy, może troszkę gorszy, ale jednak - odpowiednik. Ten balsam kosztuje 46zł za 400ml.
Konsystencja:


Po raz pierwszy miałam kontakt z firmą Dermedic i z pewnością trafi coś z niej jeszcze w moje ręce ponieważ pozytywnie się zaskoczyłam. Jeśli ktoś z Was nie może się uporać z suchą skórą to szczególnie polecam ten peeling :) Od jutra już mam wolne i w końcu będę miała czas zabrać się za diy, które czeka na mnie już zdecydowanie za długo. Efekty niebawem ;)

sobota, 27 października 2012

DIY - bukiet z żelków.

Myślę, że napewno są wśród Was osoby, które lubią żelki, a tymbardziej wasi bliscy. Postanowiłam pokazać Wam mój pomysł na diy, który wymyśliłam, czyli bukiet żelków. Przecież raczej nie kobieta kobiecie nie podarowuje kwiatów, ale takim słodkim bukietem to możecie obdarzyć Waszą mamę, siostrę, koleżankę, przyjaciółkę. Ja osobiście uwielbiam prezenty zrobione własnoręcznie, czas poświęcony i pomysł jest dla mnie o wiele cenniejszy niż coś kupionego. Na początek po lewej stronie widzicie, co potrzebujemy do jego wykonania:


Na początku z plasteliny urabiamy kulkę. Ja zużyłam 4 kolory.

 

Następnie odpowiednią ilość bibuły staracie się dookoła kulki "dokleić", 
dokładnie, miejsce przy miejscu, lekko ją marszcząc. Brzegi wyginamy.


Miejsce złączenia sklejamy kawałkiem taśmy, obklejamy również rączkę.


Teraz bierzemy się za żelki, które nabijamy na patyczki:


Jeden, drugi, trzeci, czwarty... Wszystkie bijamy w środek naszej kulki z plasteliny.


Oto mój efekt:



Kto z Was spróbuje tak obdarzyć kogoś bliskiego? ;) Uśmiech na twarzy gwarantowany! 

czwartek, 25 października 2012

Venus - żel do golenia.

Dziewczyny! Obecnie ten żel jest na promocji w Rossmanie za niecałe 10zł, 
nie dajcie się skusić, bowiem mianowałam go Bublem Roku! 
Dlaczego? Zapraszam do recenzji.


Od producenta:
Stworzony z myślą o wrażliwej skórze. Po nałożeniu zmienia się w gęstą, kremową i pachnącą piankę, która skutecznie nawilża i zmiękcza naskórek. Dzięki temu skóra jest odpowiednio przygotowana do zabiegu, który jest szybki i skuteczny. Naturalny wyciąg z aloesu doskonale chroni przed podrażnieniami, a dodatkowo daje przyjemne uczucie świeżości. Po zabiegu skóra pozostaje miękka, elastyczna i idealnie gładka.

Cena: 11zł / 200ml


Moja opinia:
Kiedyś używałam najlepszego żelu do golenia firmy Gilette Satin Care (klik), ale niestety kosztuje prawie 20zł. Przeniosłam się na żel Joanny, który za obecnie ok. 12zł sprawdza się równie wyśmienicie (recenzja tutaj). Ciekawość oraz niska cena (niecałe 10zł) sprawiły, że zakupiłam żel Venus. Nigdy nie kupiłam nic gorszego, nigdy aż tak się nie zawiodłam... To, co obiecuje producent jest co najmniej śmieszne. Przede wszystkim żel wychodzi z opakowania z trudem, powiedziałabym, że prawie nic nie wychodzi. To, co wyjdzie, ten "żel" jest rzadkiej konsystencji, prawie w ogóle się nie pieni. Nie dość, że trudno go wydostać (mam taktykę szybkiego naduszania) to jeszcze nie jest kremową pianą o której zapewnia producent. Faktycznie skórę zmiękcza i nadaje poślizg, ale robi praktycznie to samo, co zwykła pianka firmy Rossman za 3zł. Jest bardzo nie ekonomiczny, przez co, że się nie pieni musimy zużyć go dwa razy więcej niż normalny żel. Nie porażnił mnie, ale żaden plus nie zachęci mnie do kupna żelu, który jest rzadki i którego nie da się wydostać.