czwartek, 25 kwietnia 2013

DIY - top z wycięciami, z krzyżykiem.

Cześć :) Nawet nie wiecie, jak bardzo stęskniłam się za DIY. W końcu udało mi się wykonać top z wycięciami pod pachami, który już dawno zaświtał mi w mojej głowie. Mam zamiar wykonać więcej takich bluzek i lepiej dopracowanych. Oczywiście będzie je można zakupić, ale do tego czasu jeszcze muszę zrobić parę innych rzeczy DIY - przede wszystkim shorty! W końcu nadchodzi lato, a oryginalne shorty są na pierwszym miejscu :) Wracając do bluzki, oto efekt...

Przed i po:


Jak Wam się podoba? Tak się prezentuje:


---



Moje poprzednie DIY: 
bluzki klik 
kurtki dżinsowe klik 
legginsy klik 
sweterki klik
inne klik

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

DIY - odbijane cienie, gotowy makijaż.



Cześć :) Wiecie, że czasem lubię zamówić dziwne rzeczy z dalekiego Hong-Kongu, jedna z takich notek zakupowych tutaj. Dziś kolejna "dziwna" nowość. Słyszałyście o czymś takim jak "odbijane cienie"? Polega to na tym, że mamy już gotowy szablon z cieniami, który po kontakcie z powieką, zostawia swoje kolory na naszej powiecie, robiąc nam tym samym makijaż w 3 sekundy. Oczywiście są takie szablony bardzo drogie, ja wzięłam je z najniższej półki, ponieważ po prostu chciałam spróbować z czystej ciekawości. Pomijam fakt, że przyszły inne kolory niż zamówiłam... Cienie wyglądają tak:


Ich powierzchnią jest bardzo miękki, coś na wzór gąbki. Poniżej mój niszowy efekt, po prawej widzicie efekt jaki mniej wiecej powinnam uzyskać:


Haha i co sądzicie? Ja już przyuważyłam inne odbijane wzory i z pewnością jeszcze się tym pobawię, tylko zainwestuję w to może kilka groszy więcej :D Idealnie by było, jeśli posiadacie blogi, bo chciałabym zobaczyć Twój efekt! :)  Zwycięzce wylosuje generator liczb.


Główna i jedyna zasada:
1. Podaj email w komentarzu poprzedzając go kolejnym numerkiem (1,2, 3 itd)!

piątek, 19 kwietnia 2013

Ziaja, Bio Olejki, Krem na dzień i na noc do skóry bardzo suchej, podrażnionej z olejkiem arganowym.

Cześć dziewczyny :) Mamy już piękną pogodę, więc w ten weekend czeka mnie mycie okien i praca w ogrodzie. Wiosenne porządki wypadałoby już zacząć :) Dziś przychodzę do Was z recenzją kremu na dzień i na noc Ziaji, który jest moim numerem jeden w obecnej pielęgnacji mojej suchej i podrażnionej skóry. Jeśli również taką macie zdecydowanie musicie go spróbować. Wygląda tak:


Od producenta:
Łagodząco - ochronny krem z naturalnym olejkiem arganowym. Wspomaga procesy ochronne skóry. 
Poprawia gładkość i elastyczność naskórka. Zmniejsza zmarszczki oraz zapobiega ich powstawaniu. Koi podrażnienia.
Cena: 
8zł 


Moja opinia:
Pierwszy raz użyłam tego kremu poprzez próbkę. Gdy tylko ją skończyłam (rozcinając opakowanie i wydłubując każdy z każdego zakamarka krem) postanowiłam go kupić. Okazał się dla mnie po prostu idealny, a dla każdej bardzo suchej skóry, podrażnionej, czerwonej, z rankami będzie wprost idealny. Wszystkie obietnice producenta spełnia, o ile nie więcej. Przede wszystkim ma wspaniałą konsystencję. Jest bardzo mocno nawilżający, ale jednocześnie nie jest tłusty ani ciężki. Nawilża głęboko, nie osadza się na powierzchni. Dzięki temu świetne nadaje się także pod podkład. Ja go używam pod fluid z Bebeauty (klik). Już po pierwszych użyciach byłam bardzo zaskoczona, ponieważ świetnie koi podrażnioną skórę, koi zaczerwienienia, wspomaga w leczeniu ranek (używam miejscowo z kwasem, świetny duet). Gdy widzę, że moja skóra potrzebuje mocnego nawilżenia, używam go jako maseczki. Nakładam odpowiednia ilość i czekam aż się wchłonie, nadmiar wmasowuję lub ściągam wacikiem. Fenomenalne efekty zauważyłam szczególnie po nakładaniu go na noc. Tak mniej więcej wygląda jego konsystencja:


wtorek, 16 kwietnia 2013

Ziaja, klinika zdrowej skóry, demakijaż, oczyszczanie, płyn do demakijażu oczu.

 Cześć :) Ruszamy już z recenzjami, głównie kosmetyków Ziaji, których w ostatnim czasie zużyłam i używam dość sporo. Na pierwszy ogień idzie płyn do demakijażu Ziaji - klinika zdrowej skóry, który zagościł u mnie po raz pierwszy:


Od producenta:
 Uniwersalny preparat do demakijażu skóry twarzy. Specjalna receptura ogranicza ryzyko migracji składników do worka spojówkowego. Preparat hypoalergiczny. Dostępny wyłącznie w aptekach. Nie zawiera kompozycji zapachowej, bez parabenów, bez barwników.

Cena:
9zł


Moja opinia:
Zużyłam już cały produkt i dalej mam, co do niego dosyć mieszane uczucia. Duży plus za brak zapachu, barwników oraz za to, że nie uczula. Niekiedy za mocno nasączyłam wacik i płyn dostał się do oka, nie poczułam zupełnie nic, zero szczypania. Nie jest tłusty ani też nie wysusza. Jego wydajność jest średnia, co wiąże się z ilością jaką trzeba zużyć na zmywanie makijażu. W moim przypadku zmywałam nim zwykły tusz i kredkę. Średnio sobie radzi z demakijażem takich prostych kosmetyków. Często tusz rozsypuje podczas zmazywania na małe kawałki przez co kilka razy drobinki tuszu dostały mi się do oka. Podczas demakijażu dość znacznie rozmazuje tusz dookoła oka. Nie zmywa dokładnie. Jeśli chodzi o kredkę, używam jej w dolnej linii rzęs i nie zmywa jej praktycznie w ogóle. Ciężko tam o dostępność, zawsze robię to później wacikiem i mleczkiem, ale każdy płyn choć trochę ją zmazywał. Nie ma mowy o tym, żeby za dotknięciem oka z wacikiem makijaż zmył, trzeba trzeć i to kilka razy i dosyć dokładnie. Dla mnie należy raczej do słabych płynów do demakijażu, cena jak dla mnie nie adekwatna do produktu.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Przymierzam, kupuję: Wiosenne zakupy.

Cześć :) Z niecierpliwością czekam na wysokie temperatury, a Wy? ;) Ostatnio zrobiłam małe zakupy. W sumie trudno nazwać je wiosennymi, bo mój podział ciuchów w szafie nie dzieli się specjalnie na pory roku. Noszę prawie wszystko przez cały rok, dorzucając marynarkę lub kurtkę. W każdym razie są to jakieś tam nowości na odświeżenie szafy.


Przez długi czas czaiłam się na klasyczną, porządną marynarkę, ale zawsze było mi szkoda tylu pieniędzy. W końcu jednak się przekonałam, bo jest to jednorazowy wydatek, a taką marynarkę można nosić jak i na codzień jak i w święta, na różne okazje. Kupiłam ją w reserved. 


Oprócz zwykłej bokserki, nie mam żadnej bluzki i nie miałam żadnej czarnej koszuli. Zawsze stawiam na jasną górę i ciemny dół. Tym razem, gdy zobaczyłam tą cudną koszulę w Mohito, postanowiłam ją kupić. Można nosić ją zapiętą pod samą szyję lub trochę odpiąć. 


Łososiowa koszula jest teraz jedną z moich ulubionych :) Znalazłam ją w reserved. Jest świetna, miła w dotyku i pasuje do legginsów - jest dłuższa z tyłu.


Basicową białą bluzkę chciałam od zawsze, ale ciężko mi było znaleźć taką, która mi pasuje. W reserved znalazłam ją za 19,90zł. Przy użyciu białej bluzki można zrobić każdą stylizację, elegancką, dorzucając marynarkę lub sweterek w paski i jest na codzień :)


Zwykłe, czarne, klasyczne workery szukałam już od dłuższego czasu. Najpierw stacjonarnie, ale nigdzie takich nie widziałam. W końcu znalazłam je na allegro, są świetne. Będę nosić aż do zdarcia :)

Także jak widzicie kupiłam w sumie same potrzebne i niezbędne rzeczy. A tutaj moja dalsza część wiosennego must have. Marzą mi się baleriny ze złotym czubem i jakaś porządna czarna, duża torba:


piątek, 12 kwietnia 2013

DIY - lizaki z bananów, banany na patyku.

Cześć wszystkim :) Jak na koniec tygodnia przystało, dzisiaj swobodna i przyjemna notka. W nawiasie mówiąc zazdroszczę wszystkim zaczynającym właśnie wolnego weekendu... Dziś przychodzę do Was z kolejnym słodkim DIY, który możecie wykonać dla kogoś bliskiego. Jest to świetny pomysł na słodki prezent na urodziny, walentynki, imieniny, rocznicę, miesięcznicę albo też coś, co możecie dać bez okazji, sympatyczny gest, do tego zrobiony własnoręcznie. 

Potrzebujemy (+polewa):

Nie pokażę kolejnych kroków, bo nie byłam w stanie robić zdjęć. 
Miałam całe brudne ręce, a czekolada zastyga w kilka sekund, 
ale myślę, że domyślacie się jak to się robi. Najpierw rozpuszczamy czekoladę:


A potem dekorujemy, efekt:


SMACZNEGO :)


MOJE POPRZEDNIE DIY Z DZIAŁU "INNE"- KLIK