Chciałabym dziś porównać dwa pudry, które są podstawą make-up'u każdego dnia, pewnie każdej z Was lub prawie każdej. Dlaczego akurat te dwa? Przede wszystkim różnią się ceną, Dream Matte Mousee około 30zł, miss sporty ok. 10zł. Co wybieram i dlaczego?
Dream Matte Mousee, cena: ok. 30zł.
Ten puder idealnie kryje najmniejsze niedoskonałości. Dość łatwo się nakłada. Miły w dotyku, ma dosyć ciekawą konsystencję. Wydaje mi się jednak, że nie jest on dla skóry suchej/mieszanej. Mam miejsca, w których mam suchą skórę, a po przejechaniu tym pudrem wyląda to o wiele gorzej, po prostu uwydatnia suchy naskórek. Jeżeli tego pudru używa osoba o skórze tłustej czy normalnej, to myślę, że się sprawdzi. Jest naprawdę fajny, ale nie dla mojej skóry. Wolę pudry w kremie, które przy okazji nawilżają skórę. Wiem, że dużo osób sobie go chwali, nie mogę wydać więc opinii, że jest beznadziejny. Na mojej skórze suchej lub mieszanej, po prostu się nie sprawdził.
Miss sporty, cena ok. 10zł (po promocji)
Jako, że mój ulubiony puder, o którym już pisałam nie raz z firmy soraya się kończy, wpadłam do kosmetycznego. Była promocja właśnie na ten puder + gratis korektor. Niestety był ostatni gratis tylko w kolorze ciemnym, a więc nie załapałam się. Uwielbiam najzwyklejsze korektory, które idealnie wygładzają i wyrównują kolor skóry. Nie chodzi tutaj o krycie ogromnych niedoskonałości. Niestety jednak jego konsystencja jest kiepska, mam na myśli to, że zbyt płynna. Nie trzyma się za bardzo twarzy, jakby ją 'maluje', bo mamy za mokrą farbę. Nie kupię już go więcej, jak dla mnie jest za rzadki i jak się okazało, także zbyt jasny. Pokażę teraz na dole mój ulubiony produkt.
Mój produkt od kilku dobrych lat, który właśnie się kończy po raz kolejny. Mogę polecić wszystkim, którzy - mają mieszaną cerę, nie lubią mieć uczucia tony pudru na twarzy, chcą wyglądac naturalnie, nie mają trądziku czy widocznych dużej ilości wyprysków, a jedynie chcą wyrównać koloryt skróry - polecam. Mimo tego, że nie jest o wiele droższy od tego z miss sporty, to jest o wiele lepszej jakości! Bardziej gęsty, dzięki czemu nadaje się spokojnie do zakrywania drobnych niedoskonałości.
Rankingu nie wygrał więc ani drogi dream matte mousse, ani tani z miss sporty. Wygrywa je podkład z firmy soraya za około 13zł. Uwielbiam go i zdecydowanie jest najlepszy!
Bell satin mat. Cena: 10zł.
Do wykończenia makijażu i aby przedłużyć jego trwałość do kilku dobrych godzin polecam użycie na koniec, za pomocą pędzelka, pudru w kamieniu. Świetnie matuje skórę i dzięki temu wygląda ładnie o wiele dłużej :)
Pisałam już kiedyś notki na temat punktowych kryć niedoskonałości czy pudrów, jeśli macie ochotę przeczytać więcej wklejcie w przeglądarkę te linki:
1. http://it-inspires-me.blogspot.com/2011/09/krycie-niedoskonaosci.html - notka o kryciu niedoskonałości
2. http://it-inspires-me.blogspot.com/2011/09/pudry-korektory.html - pudry i korektory.
3. http://it-inspires-me.blogspot.com/2011/09/roz-i-bronzer.html - róże i bronzery.
piątek, 4 listopada 2011
poniedziałek, 31 października 2011
Farbowanie włosów szamponetką.
Cześć! Dzisiaj zabrałam się w końcu za zrobienie porządku z moimi włosami. Powinnam jeszcze wybrać się do fryzjera, ale jednak najpierw pofarbowałam włosy. Nigdy wcześniej nie używałam takiej farby. Jest to szamponetka do 24 myć (trzyma się ok. miesiąc). Wyglądała tak:
Palette, color&gloss. Kolor: Karmelowe olśnienie! Koszt - ok. 12,50 za 1 pudełko. 1 pudełko = włosy do podbródka.
Ogólnie o palette i o szamponetkach:
Używałam już wcześniej nie raz szamponetek tej firmy, ale akurat tą po raz 1. Jestem bardzo zadowolona! Choć trochę bałam się nazwy koloru, zawsze wybierałam po prostu ciemny blond/jasny brąz, a teraz karmelowy. Szamponetki mogą nadać Waszym włosom super połysku i będą wyglądać na bardziej zdrowe, jeśli użyjecie właściwego koloru. Niektóre dziewczyny mówiły, że wychodziły im zielone czy wyblakłe. Otóż szamponetka doda blasku, nie uczyni z blondynki czarnej, a z czarnej blondynkę, trzeba o tym pamiętać. Kolor wybieramy mniej więcej tak, aby podobny był do Waszego naturalnego. Najlepiej by był to ciemniejszy - szamponetka nie rozjaśnia. W moim przypadku zawsze wychodzi mi idealnie. Z każdym myciem niestety spłukuje się. Bardzo ładny kolor mam około 2 tygodnie (przy codziennym lub prawie codziennym myciem głowy), później już coraz mniej. Schodzi równomiernie - oczywiście zależy to, o czym już mówiłam, od tego jaki jest Wasz naturalny kolor. Mnie zawsze spływa w taki sposób, że nie ma żadnej rażącej różnicy. Zrobiłam Wam zdjęcie przed i po. Zdjęcie przed zrobione jest z fleszem, naturalnie mam trochę ciemniejsze.
I co myślicie? Jak dla mnie wyglądają przepięknie, zdrowo i są lśniące. Pachną cudnie i są bardzo miękkie :) Na zdjęciu końcówki jeszcze mokre, dlatego takie czarnawe :) Można kliknąć na zdjęcie - powiększy się.
Palette, color&gloss. Kolor: Karmelowe olśnienie! Koszt - ok. 12,50 za 1 pudełko. 1 pudełko = włosy do podbródka.
Ogólnie o palette i o szamponetkach:
Używałam już wcześniej nie raz szamponetek tej firmy, ale akurat tą po raz 1. Jestem bardzo zadowolona! Choć trochę bałam się nazwy koloru, zawsze wybierałam po prostu ciemny blond/jasny brąz, a teraz karmelowy. Szamponetki mogą nadać Waszym włosom super połysku i będą wyglądać na bardziej zdrowe, jeśli użyjecie właściwego koloru. Niektóre dziewczyny mówiły, że wychodziły im zielone czy wyblakłe. Otóż szamponetka doda blasku, nie uczyni z blondynki czarnej, a z czarnej blondynkę, trzeba o tym pamiętać. Kolor wybieramy mniej więcej tak, aby podobny był do Waszego naturalnego. Najlepiej by był to ciemniejszy - szamponetka nie rozjaśnia. W moim przypadku zawsze wychodzi mi idealnie. Z każdym myciem niestety spłukuje się. Bardzo ładny kolor mam około 2 tygodnie (przy codziennym lub prawie codziennym myciem głowy), później już coraz mniej. Schodzi równomiernie - oczywiście zależy to, o czym już mówiłam, od tego jaki jest Wasz naturalny kolor. Mnie zawsze spływa w taki sposób, że nie ma żadnej rażącej różnicy. Zrobiłam Wam zdjęcie przed i po. Zdjęcie przed zrobione jest z fleszem, naturalnie mam trochę ciemniejsze.
I co myślicie? Jak dla mnie wyglądają przepięknie, zdrowo i są lśniące. Pachną cudnie i są bardzo miękkie :) Na zdjęciu końcówki jeszcze mokre, dlatego takie czarnawe :) Można kliknąć na zdjęcie - powiększy się.
sobota, 29 października 2011
Studia i Mac&Cheese.
Dostałam prośby o napisanie kilku zdań na temat studiów, oto więc one-
Niektórzy z Was już poszli na studia, skończyli je, czy wybiorą się za rok, dwa, trzy, cztery... Jak to jest ze studiami? Przede wszystkim wyróżniamy studia dzienne i zaoczne. Dzienne - bezpłatne, zaoczne płatne. Są również szkoły wyższe (prywatne). Na dzienne do publicznej uczelni, zależy owszem na jaki kierunek, ale na popularne takie jak filologia angielska, psychologia, wcale łatwo dostać się nie jest. Idąc na studia musimy pamiętać o tym, że dany kierunek musi nas interesować... Nie po to walczyliśmy gimnazjum i liceum z matematyką, fizyką, chemią, polskim, biologią czy innym trudnym dla Was przedmiotem, aby męczyć się na studiach. Tam mamy tylko przedmioty należące do naszego przyszłego zawodu. Warto więc naprawdę zastanowić się nad wyborem... Studia trwają 3 lata (licencjat) + 2 lata (magister). Często po licencjacie ludzie wybierają się do pracy, aby nabrać doświadczenia i studiują zaocznie robiąc magistra- mądre wyjście. Studia myślę, że są pewną przepustką do lepszego życia. Jeśli ktoś z Was ma problemy rodzinne, nie lubi swojego miasta, chce wyjechać - to jest to najlepszy moment. Akademik nie jest drogi - można zawse poszukać pracy (w sklepie choćby) aby opłacić go i studiować zaocznie poza miastem. Na studiach posiadamy wykłady oraz ćwiczenia. Wykłady są nieobowiązkowe (większość materiałów jest w internecie), ćwiczenia obowiązkowe. Na wykładach może być do około 400 osób, na ćwiczeniach jesteśmy ze swoją grupą - około 30 osób. Moje wrażenia? Bardzo podobają mi się studia. Przede wszystkim nie uczymy się z dnia na dzień, mało prac domowych. Nauka z kilku miesięcy zbiera się i uczy się nocami i dniami przed kolokwium czy egzaminem :) Chyba, że ktoś jest bardzo systematyczny, tego zazdroszczę. Tak czy siak, wolę studia od liceum, czy gimnazjum.
Taki mały bonus w postaci - macaroni&cheese, czyli to co tygryski lubią najbardziej! Niestety mac&cheese nie jest dostępny w polsce, mój jest prosto ze Stanów. Kocham go niesamowicie, jest przepyszny. Jeśli lubicie ser, pewnie zakochalibyście się w nim tak samo jak ja. Istnieją przepisy na mac&cheese w necie, można go zrobić samemu, także jeśli komuś zależy to można go zrobić :)
Wszystko to, co potrzebujemy to 4 paseczki masła, 1/4 szklanki mleka oraz wodę, którą wlewamy do garnka, wsypując makaron. Gdy makaron ugotuje się, odcedzamy. Wrzucamy spowrotem do gorącego garnka. Dodajemy masło, mleko oraz wsypujemy proszek (który jest w opakowaniu jak i makaron), szybko mieszamy i gotowe! Dla jeszcze lepszego smaku sera można dodać troszkę więcej masła :)
dzięki za udane transakcje na allegro, wszystkie ubrania zostały sprzedane :) za jakiś dłuższy czas pojawią się kolejne, nowe aukcje, ale wszystko w swoim czasie
Pozdrawiam Was.
czwartek, 27 października 2011
Zima 2011/2012
Chciałabym pokazać Wam jakie kurtki tej zimy ujęły moje serce i wszystkie chciałabym znaleźć w swojej szafie. Przede wszystkim przypominają one ramoneski czy skóry - nie do końca nadają się na straszny mróz. W zeszłym tygodniu zdałam prawo jazdy i mam nadzieję w mroźne dni poruszać się autem, a więc dla wygody + na niewielkie drogi pieszo, takie kurtki są idealne.
Ten sam faston, jednak w różnych kolorach. Brąz tej zimy, karmel, cappucino przeważają z czego bardzo się cieszę, bo kocham te kolory! Jestem totalnie in love w tych kurtkach!
Ta kurtka to typowa skóra + misiu w środku + kaptur, dzięki czemu jest nam cieplej. Taka skóra jest na pogodę taką jak teraz - przejściową.
A oto kożuszki na prawdziwą zimę. Strasznie mi się podobają! Ale nie widziałam w sklepach takich, wiecie może, gdzie można je znaleźć?
Zdania na temat takich kożuszków są różne, niektórym kojarzą się z babcią, z owcą oO, ale jak dla mnie przede wszystkim ogromnym plusem jest to, że są cieplutkie, a ja uwielbiam jak jest mi ciepło, szczególnie w zimę. Poza tym nie wiem czemu, jestem totalnie zakochana w kolorze kremowym, brązowym, a sam kożuszek również bardzo mi się podoba. Czas zabrać się za poszukiwania :)
Buty EMU. Podkreślam, nie kupujemy ich w supermarketach za 20zł, bo potem się dziwimy i marudzimy, że te buty są beznadziejne. Firmowe emu kosztują około 400zł. Warto zainwestować choćby w takie z firmy BATA za 99zł, które przetrwają nie jedną zimę. Ja mam moje już drugi rok i trzymają się wspaniale. Buty te są idealne na mrozy, one + gruba skarpeta = :) Polecam je wszystkim i gdy moje się zużyją zainwestuję w następne. Uwaga - nie są one na deszcz, chlapę, czy gdy jest bardzo ślisko na dworzu np. lód. można się łatwo wywalić. Zależy to jeszcze jaką mamy podeszwę.
Na taką czapkę- uszatkę polowałam już dawno. W końcu zdobyłam ją! Kupiłam w kolorze oczywiście jasno brązowym. Teraz czas dobrać szalik...
Szalik, tuba, komin to idealne rozwiązanie na zimę. Wciąż poszukuję takiego szalika w kolorze brązowym. Mam nadzieję, że zdążę przed zimą! :) Gdy robi się naprawdę zimno, możemy nim zastąpić czapkę owijając go w taki sposób, że przykryje nam głowę. Jest świetnyyy i napewno sprawdzi się w zimę :)
Ten sam faston, jednak w różnych kolorach. Brąz tej zimy, karmel, cappucino przeważają z czego bardzo się cieszę, bo kocham te kolory! Jestem totalnie in love w tych kurtkach!
Ta kurtka to typowa skóra + misiu w środku + kaptur, dzięki czemu jest nam cieplej. Taka skóra jest na pogodę taką jak teraz - przejściową.
A oto kożuszki na prawdziwą zimę. Strasznie mi się podobają! Ale nie widziałam w sklepach takich, wiecie może, gdzie można je znaleźć?
Zdania na temat takich kożuszków są różne, niektórym kojarzą się z babcią, z owcą oO, ale jak dla mnie przede wszystkim ogromnym plusem jest to, że są cieplutkie, a ja uwielbiam jak jest mi ciepło, szczególnie w zimę. Poza tym nie wiem czemu, jestem totalnie zakochana w kolorze kremowym, brązowym, a sam kożuszek również bardzo mi się podoba. Czas zabrać się za poszukiwania :)
Buty EMU. Podkreślam, nie kupujemy ich w supermarketach za 20zł, bo potem się dziwimy i marudzimy, że te buty są beznadziejne. Firmowe emu kosztują około 400zł. Warto zainwestować choćby w takie z firmy BATA za 99zł, które przetrwają nie jedną zimę. Ja mam moje już drugi rok i trzymają się wspaniale. Buty te są idealne na mrozy, one + gruba skarpeta = :) Polecam je wszystkim i gdy moje się zużyją zainwestuję w następne. Uwaga - nie są one na deszcz, chlapę, czy gdy jest bardzo ślisko na dworzu np. lód. można się łatwo wywalić. Zależy to jeszcze jaką mamy podeszwę.
Na taką czapkę- uszatkę polowałam już dawno. W końcu zdobyłam ją! Kupiłam w kolorze oczywiście jasno brązowym. Teraz czas dobrać szalik...
Szalik, tuba, komin to idealne rozwiązanie na zimę. Wciąż poszukuję takiego szalika w kolorze brązowym. Mam nadzieję, że zdążę przed zimą! :) Gdy robi się naprawdę zimno, możemy nim zastąpić czapkę owijając go w taki sposób, że przykryje nam głowę. Jest świetnyyy i napewno sprawdzi się w zimę :)
niedziela, 23 października 2011
Małe zakupy - Ziaja
Parę dni temu wybrałam się na zakupy za miasto i wpadłam do kosmetycznego. Strasznie się ucieszyłam widząc pełno produktów z firmy ZIAJA, ponieważ u mnie w mieście niestety znaleźć ich nie można. Pokażę to, co wpadło mi w ręce i powiem, czy jestem zadowolona :) Pewnie wiecie, że ziaja to jedna z naprawdę niewielu firm kosmetycznych, która mimo, że nie posiada reklam i nie widzimy jej w tv wciąż istnieje. Przyczyna sukcesu? ,,ZIAJA to nowoczesne kosmetyki oparte na nowatorskich recepturach i naturalnych surowcach najwyższej jakości, produkowane według nowoczesnych technologii, przebadane dermatologicznie i alergologicznie, nie testowane na zwierzętach, posiadające naturalne dla skóry pH.'' Co dla mnie ważne - nie posiadają żadnych barwników, sztucznych zapachów itp. co często podrażnia skórę. Mój wybór:
Tonik antybakteryjny. Kupiłam go ze względu na to, że chciałam aby z mojej skóry przed nakremowaniem czy nałożeniem pudru pozbyć się nadmiaru sebum. Tonik - łagodnie oczyszcza i zamyka rozszerzone pory, Intensywnie nawilża naskórek, Stosowany systematycznie ogranicza wydzielanie sebum, Przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Czyli jest idealny do zastosowania po umyciu skóry.
Krem aloesowy nieperfumowany do skóry normalnej, suchej i wrażliwej. Ciężko określić moją skórę, ale ze względów na to, że coraz częściej jest zimno, skóra robi się sucha i wrażliwa. Krem jest świetny, idealnie nawilża.
Krem do rąk - z ekstraktem z bawełny. Długo zastanawiałam się, który krem kupić. Kupiłam ten i co mogę powiedzieć? Przede wszystkim to, co pisze na opakowaniu - Intensywna ochrona skóry rąk narażonych na częsty kontakt z detergentami oraz wrażliwych na wiatr, mróz, zmiany temperatury. Wzmacnia funkcje ochronne naskórka, wygładza i uelastycznia skórę dłoni, likwiduje uczucie szorstkości. Przede wszystkim myślałam o kremie, który będzie pielęgnował dłonie poprzez częste przebywanie na dworzu, gdzie jest wiatr i mróz. Po jego nałożeniu ręce są bardzo miękkie. Uczucie jednak długo nie trwa, dlatego zalecam używać go do częstego stosowania.
Każda z tych rzeczy koszotwała do 6zł. Naturalne kosmetyki + super cena = moje zadowolenie :)
Lakier do paznokci, który używam. Utrzymuje się około 2 dni, jednak ja bardzo dużo robię i żaden lakier nie wytrzyma długo na moich paznokciach. I tak chodzę w nich około 2 tygodnie i tragedii nie ma, także mogę polecić :)
Tonik antybakteryjny. Kupiłam go ze względu na to, że chciałam aby z mojej skóry przed nakremowaniem czy nałożeniem pudru pozbyć się nadmiaru sebum. Tonik - łagodnie oczyszcza i zamyka rozszerzone pory, Intensywnie nawilża naskórek, Stosowany systematycznie ogranicza wydzielanie sebum, Przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Czyli jest idealny do zastosowania po umyciu skóry.
Krem aloesowy nieperfumowany do skóry normalnej, suchej i wrażliwej. Ciężko określić moją skórę, ale ze względów na to, że coraz częściej jest zimno, skóra robi się sucha i wrażliwa. Krem jest świetny, idealnie nawilża.
Krem do rąk - z ekstraktem z bawełny. Długo zastanawiałam się, który krem kupić. Kupiłam ten i co mogę powiedzieć? Przede wszystkim to, co pisze na opakowaniu - Intensywna ochrona skóry rąk narażonych na częsty kontakt z detergentami oraz wrażliwych na wiatr, mróz, zmiany temperatury. Wzmacnia funkcje ochronne naskórka, wygładza i uelastycznia skórę dłoni, likwiduje uczucie szorstkości. Przede wszystkim myślałam o kremie, który będzie pielęgnował dłonie poprzez częste przebywanie na dworzu, gdzie jest wiatr i mróz. Po jego nałożeniu ręce są bardzo miękkie. Uczucie jednak długo nie trwa, dlatego zalecam używać go do częstego stosowania.
Każda z tych rzeczy koszotwała do 6zł. Naturalne kosmetyki + super cena = moje zadowolenie :)
Lakier do paznokci, który używam. Utrzymuje się około 2 dni, jednak ja bardzo dużo robię i żaden lakier nie wytrzyma długo na moich paznokciach. I tak chodzę w nich około 2 tygodnie i tragedii nie ma, także mogę polecić :)
sobota, 22 października 2011
It's time to relax!
Cześć dziewczyny :) Pewnie macie ochotę w zimny, piątkowy wieczór wziąć gorącą kąpiel i po prostu wypocząc... Pokażę Wam parę rzeczy, kosmetyków, które umilą Wam taki dzień relaxu. Polecam zrobić sobie taki raz w tygodni bądź raz na dwa tygodnie. Naprawdę miło jest spędzić w wannie długi czas, czytając ulubioną książkę.
Jeśli już umyjemy głowę przed kąpielą i zepniemy warto sięgnąć po tą odżywkę. Kosztuje około 6zł, użyłam jak narazie jej raz i już widać efekty! Odżywkę po wysuszeniu trochę włosów ręcznikiem dokładnie wmasowujemy we włosy. Uważam, że nie mam włosów przetłuszczających, ale która z nas lubi włosy 'na drugi dzień'? No, właśnie. Chciałam aby zachowały świeżość, blask i abym mogła myć je spokojnie co drugi dzień. Użyłam jej, jak mówiłam, raz i co mogę powiedzieć to to, że są naprawdę dużo bardziej miękkie! Nie spodziewałam się, że tak wygładzi mi włosy i doda im lekkości. Włosy również wyglądają na świeże jak dopiero co umyte :)
Są to tabletki musujące, które dodajemy do wanny. Można dodać 1 lub 2 tabletki. Mają piękny malinowy zapach oraz zabarwiają wodę na różowo! Kąpiel naprawdę jest przyjemnością :) Ja dodałam ostatnio 1 tabletkę i woda stała się blado różowa i w sumie cała kąpiel zyskała status rytuału, stała się bardzo klimatyczna :)
Czasem sięgam również po ten preparat. Jest to preparat, który wspomaga walkę z cellulitem. Wiadomo, że ten kosmetyk to tylko takie 5% w walce z cellulitem, ale tak czy owak lubię go użyć. Ma specyficzny zapach specyfiku ziołowego.
Ta sól jest w mojej łazience naprawdę długo. Wprost ją uwielbiam. Nakrętkę soli wystarczy wsypać do wody. Spa-relax przywróci naszej skórze miękkość, a także nieco działa jak peeling :)
Po kąpieli polecam użyć tego przepięknego balsamu do ciała, który pachnie cudownie! Naprawdę walczę ze sobą, aby go nie zjeść, zaraz mam ochotę zjeść coś słodkiego ;> Nasza skóra pachnie po nim cudownie, przez cały dzień! Kupiłam go za około 7zł. Pachnie wanilią-budyniem :)
Po wykremowaniu stópek polecam ubrać cieplutkie skarpetki. Ja mam takie słodkie ze słonikami :) Możemy je rozpieścić smarując je grubą warstwą kremu i nałożyć na to skarpetki - miękkie stópki gwarantowane.
Jeśli już umyjemy głowę przed kąpielą i zepniemy warto sięgnąć po tą odżywkę. Kosztuje około 6zł, użyłam jak narazie jej raz i już widać efekty! Odżywkę po wysuszeniu trochę włosów ręcznikiem dokładnie wmasowujemy we włosy. Uważam, że nie mam włosów przetłuszczających, ale która z nas lubi włosy 'na drugi dzień'? No, właśnie. Chciałam aby zachowały świeżość, blask i abym mogła myć je spokojnie co drugi dzień. Użyłam jej, jak mówiłam, raz i co mogę powiedzieć to to, że są naprawdę dużo bardziej miękkie! Nie spodziewałam się, że tak wygładzi mi włosy i doda im lekkości. Włosy również wyglądają na świeże jak dopiero co umyte :)
Są to tabletki musujące, które dodajemy do wanny. Można dodać 1 lub 2 tabletki. Mają piękny malinowy zapach oraz zabarwiają wodę na różowo! Kąpiel naprawdę jest przyjemnością :) Ja dodałam ostatnio 1 tabletkę i woda stała się blado różowa i w sumie cała kąpiel zyskała status rytuału, stała się bardzo klimatyczna :)
Czasem sięgam również po ten preparat. Jest to preparat, który wspomaga walkę z cellulitem. Wiadomo, że ten kosmetyk to tylko takie 5% w walce z cellulitem, ale tak czy owak lubię go użyć. Ma specyficzny zapach specyfiku ziołowego.
Ta sól jest w mojej łazience naprawdę długo. Wprost ją uwielbiam. Nakrętkę soli wystarczy wsypać do wody. Spa-relax przywróci naszej skórze miękkość, a także nieco działa jak peeling :)
Po kąpieli polecam użyć tego przepięknego balsamu do ciała, który pachnie cudownie! Naprawdę walczę ze sobą, aby go nie zjeść, zaraz mam ochotę zjeść coś słodkiego ;> Nasza skóra pachnie po nim cudownie, przez cały dzień! Kupiłam go za około 7zł. Pachnie wanilią-budyniem :)
Po wykremowaniu stópek polecam ubrać cieplutkie skarpetki. Ja mam takie słodkie ze słonikami :) Możemy je rozpieścić smarując je grubą warstwą kremu i nałożyć na to skarpetki - miękkie stópki gwarantowane.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














