niedziela, 6 stycznia 2013

Contratubex i Kwas Hialuronowy i ich działanie, efekty.

Jeśli masz blizny, ranki, wypryski, otarcia, blizny także po poparzeniach, potrądzikowe to ta notka jest właśnie dla Ciebie. Jaki jest najlepszy krem na blizny? Jak przyspieszyć gojenie się blizn, ran? Co zrobić, żeby blizna "zniknęła"? Odpowiedź znajdziecie poniżej. Mam dla Was dwa najlepsze kosmetyki, które idealnie nadają się do takich problemów.

Do czego ja używam Contratubex?
Przede wszystkim maść żelowa Contratubex jest najlepsza na blizny. Kupiłam ją na bliznę na nodze i tam, gdzie jej używałam zniknęło 80%. Później niestety ją zgubiłam i zanim kupiłam nową, zaczęłam używać nie schodzi już tak łatwo. Najlepiej jej używać jak najwcześniej! Używam jej codziennie, także do jakiś zmian skórnych na twarzy. Pamiętajcie, że nie można jej używać na otwarte rany.

Do czego używam Kwas Hialuronowy?
O kwasie pisałam tutaj- mnóstwo informacji. Nie pisałam jego recenzji, ale dziś dowiecie się o nim całej reszty. To najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek miałam. Dodaję jej do prawie każdego kosmetyku, w tym np. do maści na blizny. Kwas zwiększa jej działanie, pomaga dojść głębiej. 


Efekt? O wiele szybciej goją mi się wszelkie rany. Jak mówiłam, używam tego zestawu do wielu rzeczy. Jakiś czas temu dostałam takiego zapalenia skóry na łokciach. W ruch ruszył contratubex + kwas hialuronowy. Jak wszystko pięknie się leczy, zapalenie znika, możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. Oczywiście używam zestawu dalej, czasem zamiennie z Sudocremem (notka tutaj) + wodą termalną (notka tutaj). 



Akurat te zapalenie na łokciu leczy się szybko, bo było "świeże". Jeśli chodzi o blizny, ich znikanie może trwać miesiącami, a nawet latami. Zależy od tego jak blizna jest "stara". Ja używam tego żelu już dwa lata, prawie codziennie i wraz z mijającym czasem blizna się rozjaśnia. Nie oczekujcie efektów w przeciągu tygodnia, ale jeśli będziecie cierpliwe i przede wszystkim systematyczne powinna Wam pomóc. Z moim zapaleniem i tak wybiorę się do dermatologa, bo jest ono na podłożu alergicznym, ale wolny termin to pewnie za dwa miesiące, więc dlatego radzę sobie jak narazie w taki sposób.
Oba kosmetyki są moim must have. Od kiedy je odkryłam tak zawsze muszę je mieć. Niedługo pojawi się notka właśnie z takimi najlepszymi niezbędnikami dotyczącymi pielęgnacji.

czwartek, 3 stycznia 2013

Gdy w usta zimno... czyli pielęgnacja ust zimą.

 Mam taki zły nawyk, że jak się stresuję albo intensywnie myślę to obgryzam usta. Jak tylko przyłapię się na tym, sięgam zaraz po coś, co nawilży mi je nawilży. Zimą nasze usta wystawione są na wiatr, mróz, nasze oblizywanie na mrozie, obgryzanie, więc wysychają, pękają, są suche. Jak im pomóc? Oto moje sprawdzone sposoby na regenerację.


1) Wazelina kosmetyczna - do kupienia w aptece, kosztuje do 3zł, jest rewelacyjna. Żaden błyszczyk, żadna pomadka nie pomoże Waszym zmarźniętym, obgryzionym, suchym ustom tak jak wazelina. Trzeba nakładać ją palcem, więc nakładam ją w sumie tylko jak jestem w domu lub na noc - rano usta wyglądają naprawdę lepiej.

2) Nivea Vitamin Shake - pomadka naprawdę dobrze nawilżająca usta, a przy okazji jest przepyszna. Ma piękny zapach. Bardzo, bardzo dawno temu pisałam o niej tutaj. Nadaje lekko różowy kolor.


3) Ambio Essentials, mleko i miód. Kupiłam ją w aptece za 4zł. Na początku jest bardzo twarda i pierwsze kilkanaście użyć niewiele daje, ale potem nawilża naprawdę nasze usta. Z suchych od razu robią się miękkie. Bardzo tani produkt, a bardzo dobry. Staram się mieć ją zawsze przy sobie. Zupełnie matowa, nie nadaje żadnego koloru.

4) Vitamin Balm, ma przede wszystkim cudny egzotyczny zapach. Nawilża usta, ale zostawia na nich efekt błyszczenia, jak po transparentnym błyszczyku. Niekiedy mam ochotę na taki "blask" na ustach to wtedy jej używam :) Ona również nie kosztuje więcej niż 4zł.

Podsumowując - za żadną z powyższych pomadek nie dałam więcej niż 4zł. Ta z firmy nivea pewnie jest droższa, ale akurat ja ją dostałam w ramach współpracy. Mogę więc powiedzieć, że dzisiejsze niezbędniki są tanie i dobre. A czy Wy dbacie o usta zimą? Ostatnia pyszna rada - posmaruj usta odrobiną miodu i pozostaw na kilka minut. Usta idealnie miękkie gwarantowane :)
Pozdrawiam!

wtorek, 1 stycznia 2013

Sylwestrowa stylizacja.


Witam Was w 2013 :) Mam nadzieję, że miło spędziliście sylwetra - w końcu jaki sylwester taki cały rok. Ja  bawiłam się w klubie z przyjaciółmi. Jednak wolę zdecydowanie domówki, a muzyki house, klubowej nienawidzę. Wciąż mam wątpliwości co do tego, czy czasem przez całą noc nie leciała jedna i ta sama piosenka... ;) Nie szalałam ze strojem, postawiłam głównie na dodatki, które na bieżąco pokazywałam Wam na facebooku. Jeśli chodzi o makijaż jestem kompletnym antytalentem do malowania oczu cieniami, użyłam więc brokatowego eyelinera z h&m, włosy zakręciłam lokówką, obsypałam się brokatem i w drogę :)


Bluzka - Promod, leginsy - Stradivarius, koturny - New look, naszyjnik - Reserved, 
bransoletki i kolczyki (pokazywałam na fb) - New look


Jakieś postanowienia i oczekiwania wobec nowego roku? 2012 był dla mnie przełomowy, bo rozpoczęłam studia, które bardzo lubię, znalazłam pracę, którą uwielbiam. Nie pozostaje mi nic innego, jak się cieszyć. Podreperowałam mój charakter, jestem bardziej cierpliwa i precyzyjna (duża zasługa diy). Jakieś oczekiwania? W nowym roku chcę aby wszystkim dopisywało zdrowie, a przy odrobiny szczęścia wszystko będzie jak ma być. Jeszcze gdybym znalazła więcej czasu i chęci do treningów to byłabym w siódmym niebie. No i mam nadzieję, że mój blog dalej będzie się tak wspaniale rozwijał! :D

niedziela, 30 grudnia 2012

Moje prezenty od Św. Mikołaja :)


Co najbardziej Wam się spodobało, co dostaliście od Św. Mikołaja? :) Pytaliście się mnie o moje prezenty, postanowiłam więc Wam je pokazać. Jestem bardzo zadowolona, bo tak naprawdę spełniły się moje dwa największe marzenia z wishlist'y - duży statyw oraz suszarka. Nie pokazałam Wam wszystkich prezentów typu gadżety do auta, koszula nocna itp. ale myślę, że przeżyjemy bez tego :D
Chciałam także podziękować firmie Annabelle Minerals od której z rana w Wigilię dostałam kartkę i prezent, w postaci trzech różnych róży. Dziękuję!


Już jutro sylwester, więc życzę Wam dobrej i bezpiecznej zabawy oraz szczęśliwego nowego roku! Moją stylizację lub moje propozycje na sylwestra będziecie mogli obserwować na moim facebooku tutaj :) Poświęciłam się dla Was i poszłam w plener na zdjęcia stylizacji i oprócz tego, że mnie totalnie przewiało żadnych efektów nie ma. Pogoda była straszna, więc zdjęcia nie wyszły dobre, więc na bieżąco jutro będę wrzucać nowości na fejsa. Do zobaczenia za rok :D

P.S. ANIA G. (drugi zwycięzca konkursu) proszę o Twoje dane w wiadomości prywatnej na fb lub na it-inspires-me@o2.pl. Czekam do poniedziałku, w przeciwnym wypadku losowanie odbędzie się ponownie we wtorek.

piątek, 28 grudnia 2012

Recenzja podkładów Annabelle Minerals.

Na recenzję podkładów czekaliście prawie dwa miesiące. Ja w tym czasie przetestowałam je naprawdę porządnie i myślę, że moja recenzja podkładów mineralnych od Annabelle Minerals będzie ścisła i jasna. Dlaczego? Wszystko za chwilkę wyjaśnię. O podkładach pisałam już w listopadzie (czym nakładać, o kolorach, o składzie) tutaj, dlatego dziś już zapraszam do mojej opinii.


Moja opinia:
Z podkładami mineralnymi jest tak, że albo w 100% komuś one przypadną do gustu, dopasują się do cery lub okaże się, że są przeciwnikami dla Waszej cery. Wybór kolorów jest ogromny, co jest świetne, ja aż 3 dopasowałam do mojej skóry. Możecie także zamówić taniej same próbki - świetna opcja. Cały sęk w tych podkładach polega na tym, że wnikają one w skórę (tak jak podkład), jeśli używacie podkładów (płynnych) to myślę, że i te przypadną Wam do gustu. Ja nie używam podkładu, ale myślałam, że z takim sypkim będzie inaczej, spodziewałam się bardziej pudru, no, ale to tylko moje wyobrażenie. Podkład świetnie stapia się z cerą, nie odstaje, nie robi smug. Moja skóra jednak - jak wspomniałam, nie lubi podkładów, bo nie jest idealna, takie podkłady wprost idealnie to podkreślają, wyolbrzymiają. Jednak najbardziej zawiódł i zarazem zdziwił mnie fakt iż po kilku godzinach, około 4, skóra zaczynała mi się świecić - po raz pierwszy miałam świecącą skórę. Myślę, że wynika to z faktu, że trochę za mocno przylegał do skóry, nie pozwolił jej oddychać. Drugim ogromnym minusem jest to, jak schodzi z twarzy. Po 6 godzinach i dalej, gdy nie poprawicie go, na skórze robią się brzydkie przebarwienia, plamy, w niektórych miejscach nie ma pokładu, w niektórych jest, miejscami się świeci. Używałam go ponad 2 tygodnie i potem przestałam, bo nie było takiego sensu. Wiem, że wiele osób ceni sobie te podkłady, ale chyba po prostu po pierwsze, podkłady nie są dla mnie. 


P.S. Wyniki konkursu znajdziecie na facebooku tutaj.

czwartek, 27 grudnia 2012

Revlon Professional, Orofluido, Beauty Elixir (Eliksir do włosów z olejem arganowym).

Jeśli Twoje włosy:
- są suche
- są łamliwe
- brak im połysku, blasku
- ciężko się rozczesują po myciu 
- mają łamliwe końcówki
- są zniszczone

... to ta notka jest właśnie dla Ciebie :)


Przed Wami Orofluido, który totalnie mnie zachwycił. Dlaczego? Na dobry początek kilka słów od producenta.

 Od producenta:
Orofluido jest pielęgnacją bez spłukiwania dla każdego rodzaju włosów, która zapewnia im niezwykłą jedwabistość, rozświetlenie i połysk. Zawiera trzy naturalne olejki organiczne - olej araganowy (bogaty w witaminę C), olejki eteryczne, olej lniany, olej z papirusa. Zapach burtsztynowy z nutką wanilii. 

Cena: 
75zł za 100 ml (ja kupiłam za 16zł 5ml)


Moja opinia:
Zawsze bałam się odżywek bez spłukiwania, ale nie zniechęciło mnie to jednak, by nie wypróbować tego olejku. Używam go na wilgotne włosy, małą ilość aplikuję na palce i właśnie tylko palcami wmasowuję go we włosy (staram się nie robić tego u samej nasady). Efekt? Zniewalający, naprawdę. Olejek ma przepiękny, waniliowy zapach, który pozostaje na włosach (ale niestety na krótko). Sprawia, że włosy bardzo łatwo się rozczesuje (ja i tak nie rozczesuję mokrych włosów, żeby ich nie połamać). Po wyschnięciu włosy są przede wszystkim cudownie miękkie! Bardzo miłe w dotyku, gładkie, ale nie tracą na objętości. Są rozświetlone, kolor włosów nabiera blasku. Całe szczęście włosy nie błyszczą się. Można go używać również na suche włosy, ale jednak ja jego tak nie używałam. Jedyne, co zniechęca to cena, ale jest naprawdę wydajny, więc myślę, że skuszę się w przyszłości na większe opakowanie ;) Taka miękkość i odżywienie warte są tej ceny.