Światło okazało się idealne i w końcu mogłam zrobić Wam wyraźne i w miarę dobre jakościowo zdjęcia moich oczu oraz mojego codziennego makijażu. Muszę zaznaczyć, że ten makijaż, tzn. kreski u góry robię tylko, gdy mam więcej czasu lub w dni wolne, na uczelnie chyba tylko raz zdarzyło mi się mieć kreski... Wolę rano się wyspać niż robić kreski :) Jest to taki makijaż na wolny dzień, na wyjście, przynajmniej dla mnie. Tak przedstawia się mój makijaż oczu:
Taki prawdziwie codzienny makijaż (do uczelni) to w moim przypadku po prostu brak kresek u góry. Jedynie na dole (jak na zdjęciu) trochę cienia/kredki i tusz. Byłam w szoku, że moje rzęsy tak wyglądają od góry, uwierzcie mi, aż tak tego nie widać. Czym go wykonuję? Na początek mój ulubiony tusz do rzęs (nr.1!) oraz eyeliner w piasku, który całkowicie ślepo kupiłam jakiś czas temu na allegro... i nie żałuję.
Moja opinia:
Pełna nazwa - Verona, No Limits Beauty, Maxi Precision Eye Liner. Jest to mój pierwszy eyeliner w pisaku (miałam jeszcze w kredce, ale był beznadziejny...). Sprawuje się wspaniale. Bardzo łatwo się nim maluje choć jestem początkująca. Bez problemu można kreski poprawić za pomocą płynu do demakijażu - póki nie wyschnie można zmazywać i malować na nowo. Trzyma się naprawdę długo. Pod wieczór może zdarzyć się, że troszkę 'odpada', ale to zależy jak aktywny jest Wasz dzień. Ja kupiłam go na allegro za około 5,50. Teraz najniższa cena za niego to 7zł. Nigdy nie widziałam go w żadnym sklepie kosmetycznym. Dostępny także kolor brązowy. Jeśli nie skusi mnie chęć spróbowania czegoś nowego to kupię go ponownie. Zobaczcie jak wygląda sama końcówka pisaka:
Na dolną linię rzęs używam koloru czarnego z tej paletki h&m poniżej. Jest naprawdę świetna. Dzięki niej maluję się nacodzień, na wieczór robiąc smookey eyes lub po prostu rozjaśniam sobie trochę powieki. Bardzo, bardzo ją lubię i nie chciałabym, żeby mi się skończyła, a dotknęłam już dna czarnego cienia... Wygląda tak:
To wszystko, jeśli chodzi o mój ulubiony, prosty makijaż :) Wiem jeszcze, że można pozostawić dolną linię rzęs nietkniętą niczym, ale mi to jakoś nie pasuje. Pozdrawiam :)
środa, 30 maja 2012
wtorek, 29 maja 2012
Neon trend.
Sufrując po tym internecie, przeglądając masę blogów, kanałów na youtube, stwierdziłam, że czemu nie pokażę, co przeglądam. Postanowiłam stworzyć dla Was kilka zestawów z modowym trendem wiosny 2012 - neonami. Ciekawa jestem także Waszego zdania na ten temat. Uwielbiam oglądać te kolory na zdjęciach, u innych, ale w sklepach omijam je szerokim łukiem...
Cieszyłam się będąc w Szwecji, że w końcu pójdę do Giny Tricot, a okzało się, że tam same neony. Oczywiście uważam, że to piękne ubrania, ale kompletnie do mnie nie pasują. Idealnie zgrywają się z szalonymi, odważnymi dziewczynami i z opalenizną. Przynajmniej tak mi się kojarzą. Ja chyba bardziej stawiam na stonowane kolory, mimo mody...
Lubię nosić spódniczki także ewentualnie taka soczysta malina mogłaby znaleźć się w mojej szafie. A wam który model przypadł do gustu?
Zawsze można postawić na jeden modny dodatek, np. torbę. Taką bym chyba nie pogardziła :) Chociaż wydaje mi się, że ten neon to taka chwilowa moda i 'wow'. Wydaje mi się, że znika ze sklepów. Wraz z końcem lata myślę, że zniknie totalnie. Stawiam na ubrania, które nadają się na każdy sezon dlatego też jestem na nie, jeśli chodzi o te kolory.
A co Wy sądzicie o neonowej modzie? Może macie coś w tym kolorze w swoich szafach? :)
Cieszyłam się będąc w Szwecji, że w końcu pójdę do Giny Tricot, a okzało się, że tam same neony. Oczywiście uważam, że to piękne ubrania, ale kompletnie do mnie nie pasują. Idealnie zgrywają się z szalonymi, odważnymi dziewczynami i z opalenizną. Przynajmniej tak mi się kojarzą. Ja chyba bardziej stawiam na stonowane kolory, mimo mody...
Lubię nosić spódniczki także ewentualnie taka soczysta malina mogłaby znaleźć się w mojej szafie. A wam który model przypadł do gustu?
Zawsze można postawić na jeden modny dodatek, np. torbę. Taką bym chyba nie pogardziła :) Chociaż wydaje mi się, że ten neon to taka chwilowa moda i 'wow'. Wydaje mi się, że znika ze sklepów. Wraz z końcem lata myślę, że zniknie totalnie. Stawiam na ubrania, które nadają się na każdy sezon dlatego też jestem na nie, jeśli chodzi o te kolory.
Ziaja: krem nagietkowy, krem bio aloesowy.
Cześć :) Dziś mam dla Was recenzję kremu do twarzy firmy ziaja. Muszę powiedzieć, że oba (ze zdjęcia) są bardzo wydajne. Ten pierwszy, Bio aloesowy miałam naprawdę długo. Postanowiłam podzielić tę notkę na dwie części, bo co za dużo to nie zdrowo.
Od producenta:
Nawilżający krem do twarzy z sokiem ze świeżych liści aloesu - biostyminą. Stymuluje naturalne procesy regeneracji skóry. Doskonale nawilża i zapobiega utracie wody. Działa kojąco na naskórek. Zapewnia skórze miękkość i elastyczność.
Występuje w opakowaniach 100ml i 50ml (wersja nieperfumowana).
Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Hexyl Laurate, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Sodium Acrylates Capolymer, Stearic Acid, BHA, Xanthan Gum, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Citrid Acid.
Moja opinia:
Używam tego kremu ze względu na to, że ma prosty skład, jest nieperfumowany, bez zapachu, naturalny. Jednak muszę powiedzieć, że z większym problemem suchości skóry to sobie nie poradził, lekko nawilża. Do codziennej pielęgnacji twarzy (jako podkład do pudru itp.) nadaje się idealnie dlatego i tym razem kupiłam krem ziajii.
Od pewnego czasu używam kremu nagietkowego nieperfumowanego, recenzja niedługo. Chciałam dziś kupić sobie kilka rzeczy, kasa wydana, a mam jedną bluzkę. Wszystko wydałam na moją chrześniaczkę. Ah te dzieci :)
Dużo ubrań wystawiłam na sprzedaż KLIK
Od producenta:
Nawilżający krem do twarzy z sokiem ze świeżych liści aloesu - biostyminą. Stymuluje naturalne procesy regeneracji skóry. Doskonale nawilża i zapobiega utracie wody. Działa kojąco na naskórek. Zapewnia skórze miękkość i elastyczność.
Występuje w opakowaniach 100ml i 50ml (wersja nieperfumowana).
Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Hexyl Laurate, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Sodium Acrylates Capolymer, Stearic Acid, BHA, Xanthan Gum, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Citrid Acid.
Moja opinia:
Używam tego kremu ze względu na to, że ma prosty skład, jest nieperfumowany, bez zapachu, naturalny. Jednak muszę powiedzieć, że z większym problemem suchości skóry to sobie nie poradził, lekko nawilża. Do codziennej pielęgnacji twarzy (jako podkład do pudru itp.) nadaje się idealnie dlatego i tym razem kupiłam krem ziajii.
Od pewnego czasu używam kremu nagietkowego nieperfumowanego, recenzja niedługo. Chciałam dziś kupić sobie kilka rzeczy, kasa wydana, a mam jedną bluzkę. Wszystko wydałam na moją chrześniaczkę. Ah te dzieci :)
Dużo ubrań wystawiłam na sprzedaż KLIK
niedziela, 27 maja 2012
Kuferki na kosmetyki.
Grunt to dobra organizacja. Marzę, aby kiedyś mieć taki duży kuferek wypełniony różnymi kosmetykami. Jak narazie nie używam tylu kosmetyków, abym musiała trzymać je w kuferku, ale kiedyś trochę się uzbiera. Jakiś czas temu pokazywałam Wam, gdzie ja trzymam swoje kosmetyki, było to tutaj. Wracając do tematu, taki kuferek to świetne rozwiązanie. Idealnie możemy pogrupować kosmetyki na te do ust, oczu, podkłady, korektory... Świetny prezent dla naszych mam, a w przyszłości dla nas. A może ktoś z Was jest już jego szczęśliwą posiadaczką?
Na allegro takie kuferki możemy dostać już od 100zł w różnych kolorach i różnych rozmiarach:
No, ale tyle kosmetyków to chyba nigdy nie uzbieram:
Kolekcjonując kosmetyki łatwo zapomnieć o dacie ważności, bądź co bądź, taka paletka do makijażu może mieć ważność do 12 miesięcy po otwarciu, ale kto by tam się tym przejmował. Podobają Wam się takie kuferki, a może macie podobny? :) Ja w sumie posiadam jeden duży i jeden mały, ale jak narazie znajduje się w nich kolekcja mojej biżuterii:
Na allegro takie kuferki możemy dostać już od 100zł w różnych kolorach i różnych rozmiarach:
No, ale tyle kosmetyków to chyba nigdy nie uzbieram:
Kolekcjonując kosmetyki łatwo zapomnieć o dacie ważności, bądź co bądź, taka paletka do makijażu może mieć ważność do 12 miesięcy po otwarciu, ale kto by tam się tym przejmował. Podobają Wam się takie kuferki, a może macie podobny? :) Ja w sumie posiadam jeden duży i jeden mały, ale jak narazie znajduje się w nich kolekcja mojej biżuterii:
piątek, 25 maja 2012
Rajstopy od Vintage Shop.
Witam Was! Jakiś czas temu pytałam się Was, które rajstopy od VintageShop są najładniejsze (notka tutaj). Jakiś czas temu przyszedł do mnie już wybrany model wraz z dwoma innymi upominkami, które sobie wybrałam (pokażę za jakiś czas). Wybrałam sobie rajstopy, ala zakolanówki z serduszkami na wysokości ud. Prezentują się tak:
Moje rajstopy LARGE OVERKNEE HEART - klik
Muszę Wam powiedzieć, że są naprawdę bardzo wysokiej jakości, także są warte swojej ceny. Miałam ubrane już je kilka razy i ani razu mi się nigdzie nie zahaczyły. Są wykonane bardzo dokładnie. Czerń można porównać do rajstop 60DEN. Bardzo mi się podobają i być w może w przyszłości skuszę się na inny model :) Inne przepiękne modele możecie zobaczyć klikając tutaj. Co o nich sądzicie?
Muszę Wam powiedzieć, że są naprawdę bardzo wysokiej jakości, także są warte swojej ceny. Miałam ubrane już je kilka razy i ani razu mi się nigdzie nie zahaczyły. Są wykonane bardzo dokładnie. Czerń można porównać do rajstop 60DEN. Bardzo mi się podobają i być w może w przyszłości skuszę się na inny model :) Inne przepiękne modele możecie zobaczyć klikając tutaj. Co o nich sądzicie?
środa, 23 maja 2012
20!
Cześć! Dzisiaj po raz kolejny pokazuję siebie (cieszę się, że chociaż wy się cieszycie :D). Tym razem w outficie, który miałam na sobie podczas wczorajszych urodzin dla rodziny :) Gdy tylko zobaczyłam tę tunikę od razu mi się spodobała, ale w kolorze miętowym. Niestety jednak strasznie prześwitywała, więc zdecydowałam się na róż... po raz pierwszy od x lat. Jest to obecnie moja jedyna rzecz w szafie w tym kolorze.
tunika: new yorker
Bardzo się cieszę, że już jest w końcu ciepło. Jeden dzień opalałam się przez 2 godziny, a w poniedziałek spędziłam kilka godzin na planie filmowym, który akurat był na plaży. Właśnie wtedy baardzo się opaliłam i na moje spieczone kolana pospieszyła pani wizażystka, która popsikała mnie całą ochroną 30 i uratowała mnie przed całkowitym spieczeniem. Dobrze, że następnego dnia moja różowa skóra zamieniła się w brązową i jestem teraz na tyle opalona, że obecnie jedyne czego używam to ewentualnie korektor, pudry poszły w odstawkę :)
Bardzo się cieszę, że już jest w końcu ciepło. Jeden dzień opalałam się przez 2 godziny, a w poniedziałek spędziłam kilka godzin na planie filmowym, który akurat był na plaży. Właśnie wtedy baardzo się opaliłam i na moje spieczone kolana pospieszyła pani wizażystka, która popsikała mnie całą ochroną 30 i uratowała mnie przed całkowitym spieczeniem. Dobrze, że następnego dnia moja różowa skóra zamieniła się w brązową i jestem teraz na tyle opalona, że obecnie jedyne czego używam to ewentualnie korektor, pudry poszły w odstawkę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












