poniedziałek, 9 września 2013

Wakacyjna, letnia stylizacja na wieczór.


Hej :) Mam nadzieję, że miło spędziliście weekend w którym idealnie dopisywała pogoda. Mnie niestety rozłożyła wczoraj choroba, a do jutra muszę być zdrowa. Nie wiem jak to zrobię, ale udać się musi. Tymczasem mam dla Was wakacyjną, luźną stylizację na wieczór. Jest to już ostatni filmik, który nagrałam dla Was w Egipcie. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Polecam włączyć jakość HD.

koszula - reserved, shorty - gina tricot, torba - kappahl, rzymianki - deichmann, zegarek - allegro, okulary - vintage shop


Udanego tygodnia i do następnego :)

piątek, 6 września 2013

Ulubieniec wakacji. Dermedic, Hydrain 3 Hialuro, Płyn micelarny H2O.

Kosmetyki firmy dermedic odkryłam dzięki Shiny Box i od tego czasu cały czas sięgam po jakąś nowość od nich. Teraz mam dla Was recenzję niesamowitego płynu micelarnego, który jest perfekcyjny dla suchej skóry. Muszę zrobić notkę o pielęgnacji skóry suchej, bo dzięki kosmetykom nie pamiętam już obecnie, co to znaczy mieć z nią problem... :)


Od producenta:
Płyn micelarny H2O zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości - micele estrów kwasów tłuszczowych `przyciągają` zanieczyszczenia bez potrzeby nadmiernego tarcia skóry wacikiem. Nie podrażnia oczu - hypoalergiczny - czystość, jaką daje woda termalna nie powoduje podrażnień. Nie wysusza skóry - Hyaluronic Acid - kwas hialuronowy, kompleks Hydroveg VV - zmiękczają i utrzymują nawilżenie warstwy rogowej skóry. Nie zatyka porów. Nie pozostawia filmu na skórze. Zawiera wodę termalną ze źródeł Uniejowa. 


Cena: 
ok. 20zł 



Moja opinia:
Bardzo intensywnie używałam ten płyn podczas wakacji. Sprawdziłam go naprawdę dokładnie i mam nadzieję, że zachęcę Was do niego. Przede wszystkim płyn świetnie zmywa resztki makijażu, pudru, podkładu itp. Zawsze wydawało mi się, że podczas mycia zwykłym żelem schodzi mi wszystko, a wacik od płynu micelarnego, zawsze był jeszcze trochę brudny. Gdy jesteście w rozjazdach, w podróży i nie macie możliwości zmazać makijażu oczu (tusz, kredka) czy nawet twarzy to ten płyn całkowicie sobie z tym poradzi. Delikatnie pocierając zmywa cały tusz i kredkę. Nie szczypał mnie w oczy, nie podrażnił. Tuszu wodoodpornego nie zmywa. W 100% radzi sobie z usunięciem całego makijażu twarzy, beż użycia wody. Zostawia skórę świeżą, nie natłuszcza, specjalnie nie nawilża, ale zdecydowanie koi i wygładza. Szkoda tylko, że schodzi go dosyć sporo i w niecały miesiąc wykończyłam już całą buteleczkę. Dlaczego tak bardzo sprawdził mi się na wakacjach? Miałam rankę przy ustach, a codzienne kąpiele w najbardziej zasolonym morzu na świecie, tylko mi ją rozżerały jeszcze bardziej i nie mogła się zagoić. Dzięki temu płynowi, którego używałam przy po każdej kąpieli, ciężko, ale w końcu skóra zaczęła się goić. Także płyn naprawdę dobrze koi podrażnioną skórę i ułatwia leczenie, gojenie. 

Plusy:
+ opakowanie
+ zmywa cały makijaż twarzy jak i oczu (bez użycia wody)
+ usuwa resztki makijażu
+ idealny dla skóry suchej
+ koi, wygładza skórę, nie zostawia tłustego filmu
+ nie wysusza, nie podrażnia, nie szczypie w oczy
+ delikatny, świeży zapach

Minusy:
- dostępność i cena
- wydajność 
- trochę rozmazuje podczas zmywania tuszu
- nie zmyje ciężkich podkładów (z bazami, utrwalaczami) i tuszów wodoodpornych


Jeśli wiecie gdzie mogę dostać kosmetyki Dermedic (oprócz Super-Pharm) to dajcie mi znać :)
Odwiedzę blogi, które komentowały dwie poprzednie notki w weekend, gdy będę miała chwilkę wolnego. Pozdrawiam!

środa, 4 września 2013

Nowości: Sukienki, spódnice, spódniczki.

Dziś przychodzę do Was z luźnym postem w którym pokażę Wam kilka moich perełek jeśli chodzi o sukienki i spódniczki. Przyznam jednak szczerze, że jestem największą zwolenniczką krótkich shortów lub krótkiej spódniczki. Oto kilka moich rzeczy:


Spódnicę w serduszka ubrałam dotychczas dwa razy, bo trochę jest dla mnie za duża i jakoś mi nie leży. Mimo wszystkiego podoba mi się jej kolor i wzór.


Tutaj moja najnowsza zdobycz z wyprzedaży w Reserved, którą kupiłam dosłownie dwa dni temu. Dopasowana mała czarna zawsze musi być w szafie. Można nosić taką na naprawdę wiele okazji. Wystarczy kilka dodatków i nadaje się na rozpoczęcie roku szkolnego, imprezę, święta czy urodziny.


Tę sukienkę złapałam w New Yorkerze również na wyprzedaży. Bardzo podoba mi się góra, którą noszę tył naprzód. Uważam, że ten zamek lepiej wygląda z przodu.


Zazwyczaj c&a omijam szerokim łukiem jednak akurat pewnego dnia do niego wstąpiłam i nie pożałowałam. Spódniczka od razu wpadła w moje oko, ma przepiękny wzór i kosztowała niewiele.



Parę dni temu przymierzałam również w reserved taką spódniczkę, ale w końcu jej nie wzięłam, bo trochę odraża mnie kolor. Chyba nie przepadam za takim musztardowym, a Wy? ;)


Jako ostatnie chciałam Wam pokazać moje must have na jesień:


Modele ze zdjęcia oraz wiele innych spódniczek i sukienek możecie znaleźć tutaj. Do następnego!

poniedziałek, 2 września 2013

Recenzja: Tusz Max Factor, 2000 Calorie Dramatic Look (Tusz pogrubiający).

Dla jednych zaczęła się szkoła, a mi zaczęły się praktyki. Chyba jednak lepiej wraca się do codzienności, bo czuć już nadchodzącą jesień, deszcz, wiatr, chłód... Dopiero zdałam sobie sprawę, że moja kurtka zimowa przez całe lato wisiała na wieszaku, przy wejściu do domu. Nawet nie zdążyłam jej schować na lato. Czas za szybko leci! ;) Zapraszam Was dziś na recenzję tuszu Max Factor 2000 calorie.


Od producenta: 
2000 Calorie Mascara to super pogrubiający tusz, dzięki któremu rzęsy stają się widocznie grubsze o około 300%.  2000 Calorie zawiera film wzmacniający, którego składniki (specjalnie dobrane polimery) odżywiają i wzmacniają rzęsy, zapobiegają kruszeniu się tuszu, jednocześnie czyniąc rzęsy elastycznymi. Jednym z podstawowych składników maskary są naturalne woski, odporne na działanie wysokich temperatur, nie powodujące "topienia" i ścierania się tuszu z rzęs nawet w najgorętsze dni. Doskonale zaprojektowana szczoteczka pozwala na zaaplikowanie zawsze odpowiedniej ilości tuszu i osiągnięcia pożądanego efektu. 2000 Calorie jest bezzapachowa, hipoalergiczna, dopuszczona do stosowania przez osoby noszące szkła kontaktowe.


Cena: 
10-25zł/9ml

Szczoteczka:


Moja opinia:
Przeglądam opinie w internecie, tyle pozytywów, że zastanawiam się, czy naprawdę używałam tego tuszu. Ten tusz można przyrównać do nas, kobiet - ma swoje humory. Jednego dnia dosyć dobrze wytuszuje rzęsy, a innego poskleja każdą. Przede wszystkim, bardzo dużo nakłada się na szczoteczkę (co możecie zobaczyć na zdjęciu wyżej) co utrudnia zrobienie choćby drugiej warstwy. Dosyć ciężko go się używa, przez to, że jest go dużo, zostawia grudki, a także okropnie skleja rzęsy. Nie rozczesuje ich w ogóle. Zastanawiam się skąd inne pozytywne opinie. Może jeśli ktoś ma mało rzęs to dobrze je pogrubia? Z moimi w ogóle sobie nie radzi, w ogóle nie podoba mi się ten efekt. Tusz dramatic look daje naprawdę dramatyczny look. Do tego tusz dosłownie wyłazi z opakowania, które jest brudne, potem mam całe umazane palce.

Efekt na rzęsach (dwie warstwy):

Plusy:
+ dostępność
+ nie osypuje się
+ trwałość

Minusy:
- opakowanie (tusz wyłazi z butelki, spójrzcie na 1 zdjęcie)
- skleja rzęsy
- zostawia grudki
- szczotka, ciężko się nią maluje, nie rozczesuje rzęs
- szczotka nabiera zdecydowanie za dużo tuszu 
- ciężko maluje się w kącikach

Może faktycznie gdy ktoś ma mniej rzęs to fajnie je pogrubi. U mnie po prostu się nie sprawdził. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcie oka na zbliżeniu. A Wy co o nim sądzicie? Podoba Wam się taki efekt?


Do następnego :)

piątek, 30 sierpnia 2013

DIY - bluzka, top, tshirt, z numerem

Nadszedł w końcu ten odpowiedni czas na moje kolejne DIY. Ostatnio spodobał mi się motyw numerów na bluzek, inspirowanych po części koszulkami koszykarzy. Postanowiłam więc wykonać swoją własną, z numerem, który coś dla mnie znaczy. Poniżej możecie zobaczyć o co mi mniej więcej chodzi, właśnie te bluzki zainspirowały mnie do tego DIY:


Przed:


Tak prezentuje się po:


Zrobiłam Wam także od razu zdjęcia tego, jak zestawiłam powyższą bluzkę. 
Shorty - gina tricot, trampki - converse, biżu - h&m, allegro, bazarek w Egipcie


Jak Wam się podoba? :) Taką bluzkę jak i inne rzeczy robię także na zamówienie na Waszych lub swoich bluzkach. Kontakt it-inspires-me@o2.pl.


Moje poprzednie DIY: 
bluzki klik 
kurtki dżinsowe klik 
legginsy klik 
sweterki klik
inne klik


wtorek, 27 sierpnia 2013

Recenzja: Tangle Teezer + test na żywo

Dziś przychodzę do Was z recenzją, można powiedzieć dosyć rewolucyjnej szczotki (inne takiej sławy nie mają), tangle teezer. Słyszałam o niej dosyć dawno, zawsze chciałam ją mieć, ale zawsze myślałam "po co mi taka droga szczotka, cudów napewno nie robi", "szczotka jak każda inna". W końcu, po dłuższym czasie kupiłam ją, przetestowałam na włosach suchych, mokrych, poplątanych, do tego całych od soli morskiej. Wyniki mojej recenzji oraz test na żywo przy rozczesywaniu będziecie mogli zobaczyć w tej notce. Zapraszam do recenzji:


Od producenta:
Rewolucyjna szczotka Tangle Teezer delikatnie i bez wysiłku pozbywa się splątanych włosów w mgnieniu oka, bez bólu. Tangle Teezer posiada unikalne zaprojektowane zęby flex, ułatwiające poślizg poprzez włosy. Szczotka eliminuje sploty i węzły, minimalizując łamanie, rozdwajanie i uszkodzenia spowodowane złym traktowaniem. Jest to idealne rozwiązanie dla każdego rodzaju włosów. Zalecana jest dla niezdrowych, zniszczonych koloryzacją włosów, przedłużanych włosów, splątanych a także dla dzieci, które nie lubią uczucia "ciągnięcia" podczas rozczesywania. Tangle Teezer jest idealna do masażu skóry głowy, stymulując przyjemne doznania, zwłaszcza dla osób noszących przedłużane włosy. Zapewnia komfort noszenia i utrzymywania niesplątanych włosów przez cały dzień. 

Cena:
ok. 43zł


Moja opinia:
Do szczotki podeszłam z dużym dystansem, ale także z dużym zaciekawieniem. Tyle pozytywnych opinii i taka furrora, na czym polega fenomen tej szczotki? Nie uwierzyłabym pewnie dopóki sama bym nie spróbowała. Na początku spróbowałam jej na suche włosy. Ok, nie szarpie, lekko się rozczesuje, ale żadnych większych cudów. Przyznam się szczerze, że prawie nigdy nie rozczesuję mokrych włosów. Ciężko się rozczesują, trwa to długo, łamią się no i przede wszystkim nie chce mi się. Wiedziałam więc, że przetestowanie tej szczotki na moich mokrych włosach będzie idealnym pomysłem. Byłam w szoku, gdy rozczesując kolejne kosmyki włosów, ona dosłownie "płynie" po włosach. Wtapia się we wszystkie warstwy, aż do skóry głowy i świetnie je rozczesuje. Nie łamie, rozplątuje, delikatnie, aż z początku bałam się, że ona w ogóle nie czesze, bo robi to tak delikatnie. Postanowiłam sprawdzić ją również na wakacjach, po kąpieli w mocno słonej wodzie, gdy włosy są extremalnie splątane i nigdy nie brałabym się za ich szarpanie. Nie będę tutaj już się wypowiadać, po prostu zapraszam na filmik na końcu notki. Przekonajcie się same :) Kiedyś miałam też straszne kołtuny przy barku (od łańcuszków) i zawsze musiałam je dosłownie rozrywać ręcznie, teraz już w ogóle nie mam z tym problemu! ;)

Plusy:
+ poręczny kształt szczotki, idealny do trzymania w ręku, łatwa do utrzymania w czystości
+ wersja kompaktowa, idealna do torebki
+ genialnie rozczesuje suche, mokre, splątane włosy
+ rozczesze każdy kołtun
+ jest delikatna, "płynie" po włosach, nie szarpie, nie wyrywa, nie łamie
+ włosy są po niej miękkie i gładkie
+ szczotka napewno pomaga w utrzymaniu zdrowych włosów i niepołamanych końcówek
+ dobra również dla włosów przedłużanych

Minusy:
- cena (chociaż jest jej warta)
- dostępność (oraz duża ilość podróbek)
- nie odczułam, aby była idealna do masażu głowy, jak obiecuje producent. 

Tak dobrze rozczesane mokre włosy w moim przypadku robią się ulizane, ale myślę, że to nie wina szczotki,
a po prostu moje włosy tak mają. Bądź co bądź, nigdy nie rozczesywałam ich od razu po myciu.

Filmik o którym wspomniałam wyżej, czyli możecie zobaczyć same jak sprawdza się tangle teezer 
na mokrych, splątanych włosach od razu po kąpieli w słonej wodzie. Polecam włączyć HD:



Zainwestowalibyście w taką szczotkę? :)