poniedziałek, 3 lutego 2014

Zakupy - ciuszki, torebki i dodatki.

Cześć :) Udało mi się już prawie całkiem zakończyć sprawy związane z uczelnią, ale czas wolny zajęło mi niestety nadrobienie zaległości w pracy. Dziś całe szczęście mam dzień wolny i mogłam się zająć nowym postem oraz nowym DIY, które już niedługo :) 
Muszę się Wam przyznać, że jak coś mi się podoba, przymierzę to i mi pasuje, dobrze się w tym czuję to biorę bez żadnego namysłu, bo już długi czas naprawdę rzadko kiedy coś naprawdę wpada mi w oko. Cieszę się, że jest już prawie po wyprzedażach, szalony tłum zniknął i mogłam spokojnie pójść sobie coś poszukać. Kilka rzeczy, które ostatnio przymierzałam:


Moje zakupy:


Moja wielka torba z h&m niestety jest już nieco zmarnowana, więc wzięłam tą z Sinsay'a na zmianę. Noszę ją dopiero ok. 2 miesiące i przy mocowaniach już materiał skóropodobny popękał. Sinsay


Tej perełki nie mogłam nie wziąć, bo kosztowała tylko 29.90, a już dużo wcześniej mi się spodobała. Jest mała, idealna na wyjście, ale również jest pojemna. Spokojnie wejdzie do niej mój duży portfel i pęk kluczy. Sinsay


Taką marynarkę chciałam już od dłuższego czasu. Ma świetny krój, dobrze leży i jest piękna :) Reserved


New Yorker


Tally Weijl



Ta sukienka wygląda niepozornie, ale naprawdę świetnie leży. Ma dobry krój, podkreśla pupę, a maskuje brak specjalnej talii, jak dla mnie idealnie :) Postaram się zrobić z nią jakąś stylizację przy okazji. Reserved


Nie lubię krótkich kurtek, ale nosząc moją wielką parkę do pracy, auta, na zakupy, męczę się, a do tego jest co chwilę brudna (ma kremowy kolor), więc postanowiłam zainwestować w zwykłą kurtkę z kapturem. Jestem z niej bardzo zadowolona. Mam oczywiście jeszcze inne, lżejsze kurtki, ale nie mają kaptura, a ja już potrafię chodzić po mieście bez niego :P Tally Weijl


Ta kurtka dżinsowa to obecne najlepsza rzecz w mojej szafie. Uwielbiam ją :) Reserved


Reserved


Już długo poszukiwałam takich pierścionków na kilka palców i w końcu znalazłam :) Iloko.pl


Uff, to chyba wszystkie moje zakupy :)
Coś zwróciło Waszą uwagę lub kupiliście sobie coś ostatnio ciekawego? :)

piątek, 31 stycznia 2014

Centrum Eksperyment w Gdyni.


Już dawno chciałam się tutaj wybrać i w końcu się udało, byłam dziś w Centrum Centrum Nauki Eksperyment w Gdyni :) Po przebudowie jest teraz nowoczesne i ogromne. Jak będziecie w okolicach musicie koniecznie tutaj wpaść. Połączenie nauki i zabawy jest genialne. Szkoda jednak, że wiele rzeczy ludzie omijają, bo nic nie puka/nie stuka, nie czytają instrukcji i nie wychodzą z żadną wiedzą, ale cóż... :) Mam dla Was kilka zdjęć z tego miejsca:


Tutaj można było pobawić się trochę z wodą. Pokazana była siła wyporu, grawitacji, można było zbudować zaporę. Te miejsce cieszyło się największym zainteresowaniem dzieci :)


Tu jestem w trakcie przeprowadzania operacji :)



Tutaj kręciliśmy korbką i w ten sposób sprawdzaliśmy jak powstaje i wygląda wir wodny. 


Tu stawało się po obu stronach, mocno potrząsało się za rączki i było widać jak powstają fale takie jak tsunami.


Tutaj pokazane było, że za pomocą przekładni można podnieść samochód do góry. Niestety było to nieczynne :/


Powyżej widzicie symulację komputera w wielkim rozmiarze. 
Można było podłączać kartę graficzną, zasilanie i na prawdziwym telewizorze pojawiała się buźka bijąca brawo lub wskazująca "no signal".


Centrum jest świetnie zrobione i przystosowane dla dzieci, ale dorośli wcale nie gorzej się w nim bawili :)


Powyżej widzicie mój pierwszy układ elektryczny! :) Sama podłączyłam wiatraczek :D


Powyżej bawiłam się z dziewczynką jakbyśmy były w telewizji. 
Stałyśmy na zielonym tle i przetwarzane ono było komputerowo dzięki czemu mogłyśmy nadawać pod wodą, na pustyni, w studiu tv.

Oczywiście było więcej ciekawych rzeczy, ale wybrałam tylko kilka, resztę musicie zobaczyć sami :) 
Takie centra są też w innych miastach, byliście kiedyś w takim? 

środa, 29 stycznia 2014

Recenzja: Joko, Virtual, Eyeshadow Base. Baza pod cienie.


Od producenta:
Nawilżajaca baza pod cienie, w cielistym kolorze, o kremowej konsystencji. Zapobiega zbijaniu się cieni w załamaniach powiek i sprawia,że stają się wodoodporne.Cienie lepiej się rozprowadzają, mają intensywniejszy odcień i utrzymują się dłużej. Opuszkiem palca równomiernie nakładaj cienką warstwą na całą powiekę. Baza jest bogata w składniki pielęgnujące i odżywcze: olej sojowy, witaminę A, olej z nasion krokosza, kwas linolenowy, witaminę E. Przedłuża trwałość makijażu powiek do 14 godzin.

Cena:
ok. 9zł

Popatrzcie na tą kremową, pielęgnującą konsystencję:

Moja opinia:
Chcę wierzyć w to, że wyprodukowano tą bazę z Prima Aprilis, bo obietnice producenta to genialny żart, a baza jest jakąś całkowitą pomyłką. Naprawdę trudno opisać w skrócie ten produkt inaczej, bo wierzyć mi się nie chce, że dosyć dobra firma Virtual wyprodukowała taki bubel. Myślę, że zdjęcia tak naprawdę pokażą Wam najwięcej. Baza jest twarda jak kamień, w ogóle nie da się jej wydobyć, a jak się to cudem uda to o rozprowadzeniu można pomarzyć. W efekcie już na palcu uzyskanie cudowne grudki:


Po rozprowadzeniu przykładowo na rękę grudki oczywiście zostają. Gdy nałożycie cień na taką zbitą masę (po prawej stronie) wygląda to strasznie. Na bazie wszystko odstaje, roluje się. Brak mi słów, aby bardziej opisać tę bazę, po prostu jest do niczego.


Czytałam gdzieś w internecie, że można kupić glicerynę w aptece, dodać do niej kilka kropel i wymieszać. Ponoć wtedy spisuje się całkiem nieźle. Może wtedy producent  powinien do bazy dodawać glicerynę gratis?

wtorek, 28 stycznia 2014

Organizacja w kuferku na kosmetyki.

 Niech ten styczeń już się skończy... Jestem aktualnie strasznie wykończona nawałem zaliczeń i pracy, a przede wszystkim brakiem snu. Teraz potrafię zasnąć w każdej pozycji (nawet na stojąco haha), ale dosyć tych wywodów. Temat na dziś:


Niedawno pokazywałam Wam moją nową organizację kosmetyków w szufladzie za pomocą organizerów do sztućców (notka tutaj), a dziś chcę pokazać w jaki sposób poukładałam sobie kolejne zapasy, tym razem w kuferku. Gdy go dostałam to byłam pewna, że za wiele do niego nie włożę, ale jak się okazało, jest wypełniony po brzegi.
Bardzo mi się podoba w nim to, że jest niezwykle funkcjonalny. Każdą przegródkę możemy powiększyć lub pomniejszyć, wedle uznania. W środku wygląda tak:


Postanowiłam nie bawić się w jakieś idealne układanie wszystkiego, w miarę tylko posegregowałam konkretne rzeczy tematycznie i to by było na tyle. W jednej części są wszystkie lakiery, które są dla mnie "ważne" i zebrałam je w jedno miejsce, aby ich nie pogubić. Miejsce znalazło się też dla moich Carmex'ów.


Po drugiej stronie już większy bałagan, ale odnajduję się w nim zupełnie. Kilka róznych lakierów i przegódka na różne drobnostki. Na dole wszystkie podkłady od Annabelle Minerals i pudry, które przestałam używać.


Na samym dole jak widzicie, zapas batiste, szampon dla dzieci do mycia pędzli, pokrowiec i lokówka. Muszę przyznać, że o wiele łatwiej trzyma się wszystkie te kosmetyki i rzeczy w jednym miejscu. Nie używam ich często, więc nie mam problemu z ich wyciąganiem. Przynajmniej wiem, gdzie za jakiś czas szukać np. nowego balsamu do ust :)


A co Wy trzymalibyście w takim kuferku? :)
Wiem, że dziewczyny trzymają w nich cienie, szminki, ale moja kolekcja jest jednak zbyt uboga w tej kwestii :D 

sobota, 25 stycznia 2014

Test: Porównanie trzech tuszy pod względem rozdzielenia, sklejenia i ilości grudek.

Cześć :)
Dziś będzie dosyć krótki, ale konkretny post, który może pomóc Wam w wyborze najodpowiedniejszego tuszu. Weźmiemy dziś trzy z nich pod lupę. Każdy z nich jej innej firmy, ma inną cenę. Sprawdzimy, który tusz sprawia, że rzęsy po pomalowaniu są przede wszystkim: rozdzielone, nie sklejone i bez grudek. Spójrz na poniższe zdjęcie i zobacz, które zdjęcie najlepiej odzwierciedla te kryteria:


Jeśli chodzi o 1 zdjęcie to ten tusz wygląda marnie... Mówiliście na facebooku, że "przecież ładnie wygląda". Teraz może zobaczycie jak słabo prezentuje się w porównaniu do innych tuszy. Wiem, że wiele z Was go lubi natomiast u mnie, same widzicie, że się nie sprawdził. Sklejone rzęsy całkowicie, jeszcze żaden tusz tak ich mi nie skleił, zostawił grudki, a do tego ta wielka szczotka, którą bardzo ciężko mi się manewruje.
Jeśli chodzi o 2 zdjęcie to ten tusz prezentuje się całkiem nieźle jak na jedną warstwę. Co prawda niektóre rzęsy są sklejone, ale są też ładnie pogrubione.
Ostatnie zdjęcie pod względem rozdzielania, grudek i braku efektu sklejonych rzęs, wygrywa :) Pięknie oddzielone, widać każdą rzęsę, zero grudek. 

Tusze, których użyłam:


Nr. 1 to tusz Astror Big Boom (30zł). 
Nr. 2 to tusz Lovely Pump Up (10zł), recenzja tutaj
Nr. 3 to tusz Maybelline The Rocket Volum Express (30zł), recenzja tutaj

Którego z tych tuszy, po tym małym teście, chcielibyście spróbować? :)

środa, 22 stycznia 2014

DIY: bluzka z kotami/t-shirt with cats.

Hej! Dziś przychodzę do Was z moim najnowszym DIY. Myślę, że spodoba się ono najbardziej fanom tych słodkich istot jakimi są kotki :) Wpadłam na taki pomysł zupełnie przypadkowo i od razu postanowiłam go zrealizować. Mam nadzieję, że to DIY Wam się spodoba.

Hello! Today I want to show you my latest DIY. Fans of cats will definitely like it. I got this idea completely by accident. I decided to do it immediately :) I hope you like it!


Efekt/The final effect:


Jak wam się podoba? Planuję w najbliższym czasie zamówić więcej nowych tshirtów i zrobić więcej przeróbek. Bliżej wiosny, gdy uzbiera się ich kilka, wystawię je na sprzedaż :) 
What do you think about it? I'm planning to buy some new tshirt. That's means I'll do more DIY shirt :) Follow my updates on facebook (click here)


Moje DIY/ My DIY: 

bluzki/shirts click
kurtki dżinsowe/denim jackets click
krótkie spodenki/shorts click
inne/others click