wtorek, 8 lipca 2014

Cannes

Cannes i całe Lazurowe Wybrzeże jest przecudowne :) zdjęcia z mojego pobytu codziennie na: Www.facebook.com/itinspiresme  :) 


piątek, 4 lipca 2014

Wakacje 2014: Przygotowanie do wakacji we Francji.

Hej! :) Jedna z Was pytała o post z przygotowaniami na wakacje, postanowiłam więc pokazać Wam mniej więcej jak się przygotowałam i co spakowałam na moje pierwsze wakacje we Francji. O wielu rzeczach marzę, ale w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że w najbliższej przyszłości pojadę do jednego z najpiękniejszych miejsc w Europie czyli na Lazurowe Wybrzeże. Obiecałam sobie, że przygotuję się wyjątkowo dobrze do tego wyjazdu czyli m.in. kupię fajne ubrania co kompletnie mi nie wyszło... Jednak w końcu zdecydowałam się na dwie rzeczy, których chciałam spróbować od dawna. Przede wszystkim po raz pierwszy zdecydowałam się na paznokcie hybrydowe. Na ręce (dzięki Wam :P) wybrałam odcienie niebieskiego, a na nogi zdecydowałam postawić na klasykę czyli czerwień:


Prócz paznokci i zniwelowania problemu pękających lakierów, zmazywania paznokci, całej zabawy z tym związanej za którą niezbyt przepadam, zdecydowałam się również na przedłużenie rzęs. Jestem z nich bardzo, bardzo zadowolona! Bałam się, że efekt mnie wystraszy i zaraz wszystkie powyrywam, całe szczęście wyszło naprawdę naturalnie i subtelnie:


Oczywiście będą obszerniejsze posty na temat paznokci hybrydowych oraz o zabiegu przedłużania rzęs, ale to na spokojnie jak wrócę :) Kolejną najważniejszą rzeczą jest fakt, że w końcu kupiłam plecak. Chciałam taki już rok temu, ale nie mogłam nic znaleźć. W końcu udało mi się dorwać na przecenach to cudo:


Bardzo mi się podoba, jest pojemny i dosyć dobrze wykonany. Udało mi się go kupić w Rivier Island i to na promocji, więc jestem z niego naprawdę zadowolona. Idealny na moje wakacyjne wyjazdy.


Jeśli chodzi o kosmetyki to nie zaszalałam ponieważ wszystko miałam w domu, więc postanowiłam nie robić większych zapasów. Jedyne co kupiłam to te parę rzeczy w drogerii Natura w której była promocja aż -40% na balsamy do opalania, ale o tym pisałam na fb. Właśnie to kupiłam:


Najbardziej jestem ciekawa tej pianki do twarzy, zawsze chciałam czegoś takiego spróbować. A teraz przechodzimy już do pakowania. Wydaje mi się, że nie wzięłam za dużo, spakowałam same potrzebne rzeczy. Przede wszystkim jeśli chodzi o twarz wzięłam właśnie tą piankę, krem i płyn micelarny:


Do Francji jadę autokarem (33h), więc potrzebowałam zabrać kosmetyczkę. Spakowałam kilka potrzebnych produktów. W tym przezroczystym pojemniku wlałam sobie żel pod prysznic, aby nie tachać wielkiego opakowania.


Tutaj jeśli chodzi o włosy, wyjątkowo mało, ale wystarczająco. Mój ukochany szampon od dwóch lat i niezbędnik czyli eliksir do włosów Orofluido. Pisałam o szamponie tutaj, a olejku tutaj. 


A do ciała również kilka niezbędników:


Krem do depilacji kupiłam po raz drugi w życiu. Kiedyś miałam z Joanny, straszny bubel, nic nie daje. Trochę się bałam ale kosztował 30zł, a na promocji ok. 20zł, więc nie może być aż taki zły :) Na końcu koralowy to żel pod prysznic i balsam. Również będę używała po raz pierwszy te kosmetyki.


No i generalnie na mój wyjazd zapakowałam się jeśli o kosmetyki, w dwóch kosmetyczkach. Cała reszta też jest jest gotowa, więc nie pozostaje nic innego jak jeszcze dziś poćwiczyć, a z rana kierować się już w stronę Cannes. 


To już wszystko co chciałabym dziś Wam pokazać. Jak zawsze przekierowuję Was na facebooka, bo tam będę dodawać zdjęcia z tel, a tutaj jak będzie okazja to może coś się pojawi, ale nie obiecuję :) Jakby co wracam z postem za ok. 2 tygodnie :)

środa, 2 lipca 2014

Recenzja: Baby Silky Foot One Shot Peeling, skarpetki złuszczające do stóp, produkt Holika Holika.

 Gdy zobaczyłam te skarpetki i efekty jakie dają po raz pierwszy, wiedziałam, że chcę ich spróbować. Tak też się stało, zamówiłam je i przetestowałam. Nie zawiodłam się :) W opakowaniu Baby Silky Foot znajdziemy:


Od producenta:
Skarpetki złuszczające do stóp. Półtoragodzinny zabieg na stopy w formie skarpetek skutecznie usuwa martwy, zrogowaciały naskórek na stopach. Kwasy AHA i liczne ekstrakty m.in. z winogron, pomarańczy, jabłek, limonki zmiękczają i odżywiają skórę.

Cena:
ok. 21zł

Sposób użycia:
skarpetki należy nałożyć na suche i oczyszczone stopy. Zawartość saszetek wlać do każdej skarpetki i pozostawić na stopach przez 1,5 godziny. Następnie stopy opłukać ciepłą wodą. Naskórek zacznie się samoistnie złuszczać przez kolejnych 4 - 7 dni.  Efekt: gładkie i miękkie stopy. 



 Moja opinia:
Wiedziałam, że skarpetki działają i sprawiają, że skóra wygląda i jest też w dotyku, po prostu cudowna, ale nie sądziłam, że ja sama również mam tyle obumarłego naskórka. Jeśli chodzi o konsystencję to jest to można powiedzieć woda, czego się nie spodziewałam i trochę mi się wylało... Jeśli chodzi o zapach to czuć ewidentnie alkohol, który jest już na drugim miejscu w składzie. Jednak po wlaniu zawartości do naszych skarpet i związaniu, nic nie czuć, więc idealnie. Siedziałam w nich 1,5 godziny, nie było podczas tego zabiegu żadnych dolegliwości, swędzenia czy pieczenia. Czytałam, że aby ich użyć nie można mieć żadnych ran czy podrażnień. Już drugiego dnia zauważyłam, że moja skóra jest bardzo napięta po czym zaczęła mi schodzić skóra, co możecie zobaczyć na zdjęciu. W kolejnych dniach skóra odchodziła dosłownie płatami, a ja byłam w szoku widząc pod spodem  piękną, miękką skórę :) Tak wszystko trwało do max tygodnia. Po tym zrobiłam peeling i została tylko miękka skóra. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu i na pewno zamówię go ponownie. Sami możecie zobaczyć na zdjęciach jak to przebiegało:


Efekt po tygodniu:


Od zabiegu minął już ponad tydzień i muszę Wam powiedzieć, że skóra jest dalej bardzo miękka, ale pięty robią się już chropowate niestety. Ciekawe więc za ile czasu będę potrzebowała zrobić to ponownie, ale myślę, że za kilka miesięcy. Póki co cieszę się gładkimi stópkami niczym stópki niemowlaka :) Gdy moja mama zauważyła moje efekty i to, co się dzieje z moimi stopami od razu sama sobie go zamówiła. Dajcie znać czy spróbujecie i co o tym sądzicie :) Do następnego!

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Recenzja: Soraya, Body Diet24, wyszczuplanie i ujędrnianie.

Cześć :) Dziś przychodzę do Was z recenzją balsamu do ciała Soraya, który wraz z innymi produktami z nowej serii Body Diet 24 dostałam do testów (notka o tym tutaj). Używałam go przez ponad dwa miesiące, oczywiście w połączeniu z treningami, których efekty możecie zobaczyć w poprzednim poście. Jak więc się sprawdził zaraz się przekonacie, najpierw zobaczcie jak wygląda balsam i możecie zerknąć na obietnice producenta:


Od producenta:
Balsam to kosmetyk do pielęgnacji całego ciała, przeznaczony dla osób, które chcą znacząco poprawić jędrność skóry i wymodelować sylwetkę. Formuła z efektem chłodzenia oparta na technologii kosmetycznej liposukcji wykorzystuje nowatorskie składniki aktywne, by ograniczać komórkom tłuszczowym kalorie i pobudzać je do spalania tłuszczu 24 godziny na dobę, w każdej sytuacji.  Ekstrakty ze skrzypu polnego i Centella asiatica – stymulują i wspomagają syntezę kolagenu w skórze, poprawiając jej jędrność, elastyczność i zapobiegając wiotczeniu.

Cena:
14zł 

Moja opinia:
Cena bardzo przystępna, więc byłoby żal go nie wypróbować. Chyba też plusem może być wygodna aplikacja i ładne, schludne opakowanie. Konsystencja wydaje się być bardzo treściwa, jest dosyć gęsta, łatwo się rozprowadza. Zapach ma lekko cytrusowy, przyjemny. Jeśli chodzi o działanie to początkowo czułam je przy każdym użyciu tzn. lekkie mrowienie skóry. Po jakimś czasie niestety przyjemnego chłodu już nie odczuwałam. Generalnie jednak zauważyłam znaczną różnicę pomiędzy czasem, gdy nie używałam podczas treningów niczego, a tym od kiedy używam tego balsamu. Trening + balsam daje naprawdę lepsze rezultaty. Przede wszystkim, co widać po zdjęciu poniżej, skóra jest bardziej napięta, nie jest po prostu szczupła i taka "luźna", wiotka, a jędrna. I w tym aspekcie zauważyłam największe działanie tego balsamu, które naprawdę mnie cieszy. Jeśli chodzi jednak o samo wyszczuplenie to rezultaty nie są tak wyraźne chociaż na pewno w jakiś sposób wspomogły spalanie tkanki tłuszczowej co wpłynęło na wzrost jędrności skóry. Zobaczcie różnicę jeśli chodzi o jędrność skóry na zdjęciu, myślę, że jest zauważalna:


Pamiętajcie, że żaden balsam nie zrobi z Waszego ciała cudu jeśli nie połączycie balsamowania z treningami. Nie ma co się oszukiwać :) Balsam to po prostu rzecz, która wspomaga pielęgnację skóry i poprawia jej elastyczność i wygląd. Ten w połączeniu z moimi treningami poradził sobie całkiem nieźle, szczególnie, że kosztuje tak niewiele. Jeszcze na koniec pokażę Wam samą konsystencję:


Wbijajcie na fanpage'a mojego bloga, tam dużo więcej nowości codziennie :)



sobota, 28 czerwca 2014

Moje efekty treningów z Mel B, Seanem Vigue, Rebbecą i Ewą Chodakowską po dwóch, czterech i sześciu miesiącach.

W tytule wpisuję "efekty", ale tak naprawdę nie chcę tego w ten sposób nazywać. To jest dla mnie udokumentowanie pewnego postępu, który jest z każdym miesiącem coraz większy. Wybiłam sobie z głowy ćwiczenie dla jakiegoś efektu, bo gdy do niego się dotrze to chęci spadają. Teraz ćwiczę tylko dla przyjemności, dla samej siebie, dla zdrowia, dla kondycji i pięknego brzucha, a nie samego w sobie - efektu. Właściwie to robię ten post tylko dla Was, bo wciąż najwięcej z Was interesuje się tym tematem, piszecie do mnie wiadomości, pytacie o rady. Postanowiłam więc zrobić małe uaktualnienie moich ostatnich aktywnych miesięcy. Właśnie zaczyna się niebawem 6 - czyli pół roku :) Mój brzuch zmienił się nie do poznania, gdy oglądam te zdjęcia, zawsze jestem w małym szoku. Interesujecie się tym najbardziej, więc nie będę przedłużać. Oto moje efekty, zdjęcia robione co dwa miesiące:


Jak możecie zauważyć największy postęp w spadku cm z talii, bioder, był do maja. Właśnie wtedy spalałam głównie tłuszczyk. Obecnie skupiłam się już na treningach core, czyli treningach wzmacniających. Nigdy moim celem nie było schudnięcie (wprost przeciwnie), ale modelowanie sylwetki, wzmocnienie mięśni. Z każdym miesiącem teraz nie będę już gubić cm, a mięśnie będą bardziej zarysowane. Od grudnia do obecnego miesiąca, czyli do czerwca:


Co ćwiczyłam?
Trenujcie min. 3 razy w tygodniu po 35-45 minut i sami dobierzcie odpowiedni dla siebie program. Ja przez pół roku próbowałam tak wiele treningów, że nie mogę podać Wam wszystkich. Nie ograniczałam się do nikogo, bo inaczej bym się zanudziła. Jedyne treningi osób, które mogę wyróżnić to:


Mel B, Sean Vigue, Rebecca i Ewa Chodakowska.

Jak dobrać program?
Jeśli chcesz się skupić na jednej partii ciała - brzuchu to wiedz, że niezupełnie tak się da. Twój trening musi składać się z treningu cardio, gdzie spocisz się, spalisz trochę kalorii, przyspieszysz bicie serca, przygotujesz ciało w ten sposób do dalszego wysiłku. Dopiero potem przechodź do treningu dalszego czyli brzuch, uda, pośladki, czy co tam chcecie. Najważniejsze jest połączenie spalania + wzmacniania.


Jeśli potrzebujecie zbilansowanej diety to po prostu zmieńcie swoje odżywianie na zdrowe i nie będziecie musieli rezygnować z drobnych przyjemności. Moje odżywianie jest od zawsze przemyślane i nigdy nie jem byle czego, ale też nie stosuję żadnej diety. Racjonalność przede wszystkim. Nie zakazujcie sobie wszystkiego, co lubicie, ale dbajcie o to co jecie. Po prostu :)

because i'm happy!

To chyba wszystko, co chciałam napisać. W razie czego możecie śmiało pytać w komentarzach. Trzymam za Was kciuki :)

wtorek, 24 czerwca 2014

Recenzja i porównanie żelu do golenia Gilette Satin Care z żelem z Joanny.

Cześć! :) Dziś przychodzę do Was z recenzją żelu do golenia Gilette Satin Care i również chciałabym go porównać z żelem z Joanny. Oba żele różnią się przede wszystki ceną. Za żel Gilette możemy zapłacić do ok. 16zł, a za ten z Jaonny ok. 10zł. Czy warto przepłacać?


Od producenta:
Satin Care with touch of Olay z masłem shea jest stworzony specjalnie dla suchej skóry. Specjalna formuła zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci podczas golenia. Nawilżenie podczas golenia pozostawia Twoją skórę niesamowicie gładka i miękką. Dla osiągnięcia lepszych rezultatów używaj z maszynkami Gillette Venus. 

Cena:
16-18zł

Moja opinia:
Żel od Gilette sprawdza się naprawdę doskonale. Ma świetną konsystencję, która bardzo dobrze po rozprowadzaniu pieni się (możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej). Żel nie spływa, utrzymuje się w nałożonym miejscu. Ma bardzo delikatny, ładny zapach. Nie podrażniający czy uczulający. Nadaje dobry poślizg, zmiękcza skórę, przez co golenie jest naprawdę łatwe. Po goleniu skóra jest miła w dotyku, miękka. Oczywiście to też wynik używania balsamów i oliwek. Jednak żel sam w sobie jest naprawdę godny polecenia. 


Jaka jest więc różnica pomiędzy droższym a tańszym żelem?
Żelu z Joanny używam systematycznie już drugi rok i bardzo lubię ten produkt. Spełnia wszystkie wymagania podczas golenia, nie gorzej sprawdza się niż żel z Gilette. Czy warto przepłacać? Moim zdaniem nie, bo żele w użytkowaniu naprawdę niczym znaczącym się nie różnią, radzą sobie tak samo. Jedyne za co otrzymuje żel Gilette większy plus to fakt, że po goleniu skóra jest przyjemniejsza w dotyku niż po tym z Joanny. Jednak to nie oznacza, że tańszy żel zostawia ją suchą, jednak różnica jest trochę wyczuwalna. Może bardziej przysłuży ten fakt osobom, które mają bardzo suchą skórę. Mimo wszystkiego, ja zostanę przy żelu z Joanny, bo mi po prostu nie opłaca się przepłacać. Poniżej skrótowe przedstawienie różnić i podobieństw:

Oba produkty:
+ łatwo dostępne
+ wygodna aplikacja
+ konsystencja
+  dają dobry poślizg
+ nie podrażniają
+ świetnie ułatwiają golenie

(w porównaniu ze sobą)

Gilette:
+ bardziej miękka skóra po goleniu
+ gęstsza konsystencja, nie spływa
- cena

Joanna minusy:
+ cena
- nie pozostawia skóry tak samo miękkiej jak po żelu Gilette


Używałyście któryś z tych żeli? :) Jeśli chcecie to mogę zestawić ze sobą pianki i żele, co jest lepsze, co bardziej polecam. Dajcie znać w komentarzach, jeśli jesteście zainteresowane. Podaję poniżej jeszcze linki do postów w których pisałam o maszynkach, balsamach. Na dziś to już wszystko, do następnego!

Notki o podobnej tematyce: Golenie bez podrażnień klik, Jak dbać o maszynkę do golenia klik.