Cześć :) Dziś przychodzę do Was z bardzo prostym pomysłem na walentynkowy prezent :) Tak naprawdę możecie wykorzystać go na wiele różnych okazji. Sam pomysł jest tylko inspiracją, moje wykonanie jest dosyć proste, ale chyba właśnie tak mi się podoba. Poza tym DIY jest dla mnie jedną z lepszych form, jeśli chodzi o prezenty. Mnie osobiście bardzo cieszą, a i sama lubię niekiedy coś takiego dawać innym :) Tyle słowem wstępu, enjoy:
wtorek, 9 lutego 2016
VIDEO: Prezent DIY dla niej/dla niego na walentynki ♥
czwartek, 4 lutego 2016
Gumki do włosów invisibobble. Czy warto kupić?
Cześć! Czy niedawno nie wspominałam Wam o roku bez choroby? Noo, niestety, ale właśnie i mnie wzięło, jak zwykle zawalone gardło. Jednak i tak przeżywam tą chorobę o wiele lepiej niż zazwyczaj (tak, muszę się pocieszać) i po dwóch dniach, wracam do życia... Jednak dziś przychodzę do Was z zupełnie innym tematem ;) Czy słyszałyście lub próbowałyście już gumek do włosów invisiboble, które (przynajmniej z założenia) są rewolucją jeśli chodzi o związywanie włosów? Wygodne, nie ciągną, nie wyrywają włosów... Brzmi cudownie, prawda? :) Mowa o gumkach, które wyglądają tak:
Od producenta:
Projekt gumki Invisibobble powstał w oparciu o konstrukcję zwykłego przewodu od tradycyjnej słuchawki telefonicznej. Sprężynowa budowa gumki sprawia, że ciasno utrzymuje ona włosy, ale nie powoduje ściskania ich i nie tworzy widocznych śladów, tak jak to jest w przypadku tradycyjnych gumek do włosów. Dzięki tej właściwości gumki Invisibobble są delikatne dla struktury włosów i nie niszczą ich.
Cena:
15 zł / 3 sztuki
Moja opinia:
Kupiłam swoje invisibobble za ok. 15zł w Hebe czyli, chciałoby się powiedzieć, całkiem sporo jak za coś czym po prostu wiążecie włosy. Jak się sprawdzają? Powiem Wam szczerze, że moja opinia co do nich jest dosyć mieszana. Faktycznie, są bardzo delikatne, dużo bardziej niż zwykłe gumki. Z odrobiną wprawy uda się zawiązać włosy i ściągnąć ową gumkę bez wyrywania włosów. Oczywiście, jeśli chcemy ją ściągnąć w ciągu sekundy (jak zwykłą gumkę) to również powyrywamy sobie włosy lub poplączemy.
Jeśli chodzi o używanie jej na co dzień to spora wygoda. Jest o wiele delikatniejsza, nie ciągnie podczas noszenia koka/kitka włosów dzięki czemu nie bolą później cebulki. Ktoś kto rzadko nosi kitki wie o czym mówię. Za delikatnością idzie jednak fryzura, którą możemy sobie za ich pomocą zrobić
Jeśli marzy Wam się mocny kok na środku głowy, dodatkowo, aby wytrzymał pół godziny na bieżni - niestety, to się nie uda. Jeśli chodzi o siłownię, wzmożony wysiłek fizyczny to u mnie gumki egzaminu nie zdają. Gumka się luzuje i kok się rozwala. Oczywiście istotną sprawą są tutaj Wasze włosy, ich długość, grubość, stan. Jeśli macie ciężkie, proste i długie włosy - chyba w ogóle bym ich nawet nie próbowała. Najlepiej się sprawdzą na włosach krótkich, długich - ale wycieniowanych lub lekkich. Dobrze znacie odkształcenia po zwykłych gumkach. Ja właściwie z tego powodu, chciałam spróbować tych gumek. Niestety ten fakt mnie zawiódł. Moje włosy, po całym dniu noszenia, mają niezbyt ciekawe małe fale lub wygięcia po tych gumkach.
Po lewej stronie - nowa gumka, a po prawej - używana. Używaną można wrzucić do gorącej wody i jej kształt wróci do pierwotnego stanu :)
Małym jej testem jest też fakt, że można nosić ją non stop na nadgarstku nie zostawi odcisków, nie sprawia bólu, tak jak zwykła gumka :) A teraz kilka informacji w skrócie:
Plusy:
+ delikatność
+ nie ciągnie włosów u nasady
+ z odrobiną precyzji nie wyrywa włosów przy ściąganiu
+ estetyczny wygląd
+ higiena (można je umyć)
+ wydajność
+ można je mieć ciągle przy sobie, na nadgarstku - nie odciska się
Minusy:
- podczas dużej aktywności (np. siłownia) kok się nie utrzyma
- odkształca włosy (w spiralki/fale)
- nadaje się raczej do delikatnych upięć
- cena
Dajcie znać co Wy o nich sądzicie, czy też macie takie mieszane uczucia? Ciekawa jestem jak wygląda to u Was. Jakby nie było, podświadomie, gdy mam spiąć włosy sięgam właśnie po invisibobble. Chyba jednak to o czymś świadczy... :) Do następnego!
piątek, 29 stycznia 2016
Video: Jak zrobić paznokcie hybrydowe/manicure hybrydowy? Tutorial.
wtorek, 26 stycznia 2016
Co jest potrzebne do zrobienia paznokci hybrydowych? Lista zakupów, manicure hybrydowe.
Gdy sama zaczynałam swoją przygodę z hybrydami (chociaż początki były trudne), szukałam listy zakupów, rzeczy, których potrzebuję, aby zrobić to samemu. Mnie, jako totalnie zielonej amatorce, nie tak łatwo było znaleźć prostą listę z co najwyżej krótkim komentarzem. Dziś więc, może nie już jako totalna zielona, ale jednak chyba nadal amatorka, przychodzę do Was z listą zakupów! :) Na zdjęciach zebrałam wszystko to, co potrzebujecie, tadaam:
1. Waciki bezpyłowe - bez nich się nie obejdzie, nie zastąpią je zwykłe waciki (chociaż te przydają się do ściągania hybryd, ale o tym w innym poście/video). Cena: ok. 10zł za 500 sztuk.
2. Wzornik do lakierów - nie jest konieczny, ale dużo łatwiej jest wybrać Wam później kolor, którego chcecie użyć, a także można podszkolić swoje umiejętności robienia jakiś pierwszych wzorków. Cena: od 4zł
3. Folia aluminiowa - konieczna do ściągania hybryd, jeśli macie zamiar ściągać je za pomocą acetonu. Jeśli ściągacie hybrydę pilnikiem (tak jak ja, ze względu na alergię) to nie będzie Wam potrzebna. Dobra folia, za niewielkie $ jest w Rossmannie. Cena: ok. 3-4zł
4. Odtłuszczacz inaczej cleaner - konieczność, służy do odtłuszczania płytki paznokcia, również do przemywania warstw hybryd. Cena: 25zł
5. Aceton - konieczny do ściągania hybryd (chyba że będziecie to robić za pomocą pilnika) Cena: 20zł za 1l
6. Szczoteczka - jest kwestią wygody, po piłowaniu oczyszcza fajnie płytkę z pyłków. Cena: od 2zł
7. Pilniczki - 100/100 oraz 180/180. Do spiłowywania płytki, resztek hybrydy lub do nadawania kształtu paznokciu. Najlepiej właściwie jakby były to pilniki proste, nie banany (jak moje). Prostymi jest dużo wygodniej, jednak w mojej hurtowni ciągle się mijam z dostawą. Cena: od 3zł-7zł
8. Cążki - kwestia tego czy skórki odsuwanie czy obcinacie. Ja czasem odsuwam, a czasem trochę obetnę, wszystko zależy od własnych upodobań. Cena: od 20zł do ponad 100zł
9. Bloczek do polerowania - bardzo ważny i istotny do zmatowienia płytki. Wybierajcie te w miarę miękkie i warto zapłacić za nie kilka złotych więcej niż zamówić z allegro za 1zł (twarde jak kamienie i od razu lądują w koszu) Cena: od 3zł
10. Syreni pył lub inne błyskotki do zdobień - zależnie od upodobań. Cena: od 3zł
11. Patyczki z drzewa herbacianego - przydają się gdy ściągacie hybrydy za pomocą acetonu, do podważania. Cena: ok 3zł za kilkanaście sztuk
12. Pędzelki do zdobień - w zależności od potrzeb. Cena: od kilu do kilkunastu zł
13. Kopytko - bardzo istotne, do odsuwania skórek, oczyszczania z trudno dostępnych miejsc. Cena: od 10 do 30zł.
14. Base & Top, opcjonalnie lakier Hard (semilac) - bez nich nic się nie da zrobić. To absolutnie musicie mieć, najlepiej dobrej jakości, od tego zależy trwałość hybryd. Cena: 30zł za każdy
15. Lampa - możecie się zdecydować na zwykłą lampę lub na lampę z żarówkami LED. Wiem jednak, że na ledowe żarówki, niektóre osoby mogą reagować bólem na paznokciach. Ja mam zwykłą lampę, kupiłam ją na allegro i bardzo dobrze się sprawdza. Różnica główna jest taka, że pod moją lampą lakiery utwardzają się 2 minuty, a w lampie led jedyne 30 sekund. Cena: od 50zł - do kilkuset
16. Lakiery! - czyli to co najważniejsze! Lakiery hybrydowe oczywiście dobrej jakości. Ja nie lubię kupować nic dwa razy i marnować fundusze, więc od razu postawiłam na porządne lakiery firmy Semilac. Jak widzicie już troszkę się uzbierało :) Cena: 30zł za sztukę
I to właściwie wszystko, co potrzebujecie, aby zrobić sobie hybrydy w domowym zaciszu. Mam nadzieję, że post Wam się przyda :) Teraz mam zamiar nagrać video/zrobić posta o tym jak taki manicure właściwie wykonać. Później może trochę o ściąganiu, utwardzaniu, mam nadzieję, że takie posty Wam się spodobają :) A na dziś to już tyle, jeśli macie jakieś pytania to piszcie śmiało. Pozdrowienia!
piątek, 22 stycznia 2016
VIDEO: Napar z imbiru! Ideał na przeziębienie :)
Cześć :) Wiatry, mrozy, zima pełną parą, a ja prawie od roku nie byłam jeszcze chora! No, ok, miałam gorsze dni, dzień pomęczył mnie katar, a wczoraj miałam uczucie "połamanych kości", ale nic mnie jeszcze (odpukać w niemalowane!) nie rozłożyło. Dlaczego? Przecież ja średnio 3 razy w roku musiałam być chora i to porządnie. Mam na myśli takie rozłożenie na co najmniej tydzień, które często nie obejdzie się bez antybiotyków. Dużym aspektem jest zdrowa dieta, zdrowe jedzenie, a także ubieranie się na cebulkę. Kupiłam sobie nową, ogromną kurtkę, którą nazywam tubą. Wyglądam w niej jakbym ważyła co najmniej ze sto kilo, ale wiecie co? To naprawdę nieistotne. Najważniejsze jest to, aby nie marznąć. Jest jeszcze jedna rzecz, która utrzymuje mnie w zdrowiu czyli napar z imbiru - herbatka z imbiru, którą piję systematycznie. Do jej zrobienia zainspirowała mnie Ania Lewandowska. Przez przypadek, oglądając jej wywiady, wspomniała, że popijają imbir, gdy coś ich bierze. Lampka w głowie mi się zapaliła, no i od dłuższego czasu robię sobie imbir i czuję się wspaniale.
Dziś więc chciałabym Wam pokazać jak go przygotować, jest to naprawdę proste, a rozgrzewa maksymalnie i przede wszystkim działa. Jeśli nienawidzicie tabletek, tak jak ja, z pewnością Wam ten mega prosty przepis przypadnie do gustu. ENJOY:
piątek, 15 stycznia 2016
Recenzja: Pędzle do makijażu Hakuro.
Cześć! Dokładnie pamiętam jak cztery lata temu pisałam tutaj, jak bardzo chciałabym mieć pędzle Hakuro i kilka miesięcy później miałam już swój pierwszy nabytek :) Dziś mam już ich trochę więcej dlatego przychodzę do Was z postem w którym opowiem Wam czy warto inwestować w te pędzelki.
Marka
Hakuro - jest to firma Polska aczkolwiek miejsce jej produkcji w Polsce zapewne niestety nie jest, jak swoją drogą prawie wszystko w dzisiejszych czasach.
Ceny i jakość
Ich ceny wahają się 15-45zł (bez kosztów przesyłki). Nie są to najtańsze pędzle, ale ich jakość ceny jest zdecydowanie warta. Moje pędzelki mają po 3-4 lata, a wyglądają cały czas jak nowe - i nie, nie wyolbrzymiam :)
Zużycie
Kąpane są raz w tygodniu, używane w większości praktycznie codziennie i zużycia nie ma śladu. No, prawie. Jedyne co widzę to rysy na metalu, napisy na drewienku się starły i bodajże dwa pędzelki niestety się odkleiły (tzn. sam środek), ale wystarczyło je przykleić i dalej mogę je używać.
Gubienie włosków
Przyznaję bez bicia, nie widziałam nigdy aby wypadł z nich włosek!
Czy warto kupić pędzle Hakuro?
Osobiście, będąc młodą osobą długo rozmyślałam o zakupie pierwszego pędzla. Jednak dziś wiem, że było warto. Wcześniej takie zwykłe pędzelki z Rossmanna musiałam zmieniać praktycznie co chwilę, bo się rozpadały, gubiły włoski albo były tak twarde, że robiły dziury w pudrach. No, ale to były serio moje pierwsze i tanie pędzle. Myślałam wtedy, że te droższe niczym się nie różnią, ale cieszę się, że mnie olśniło! ;)
Moje pędzelki:
H55 - Pędzel do nakładania pudrów sypkich, prasowanych, brązujących, mineralnych. Włosie średniej gęstości, bardzo miłe w dotyku. Jest to absolutnie tak miękki pędzelek, że jego używanie jest czystą przyjemnością.
H54 - Służy do nakładania podkładów o płynnej konsystencji oraz kosmetyków mineralnych. Może być stosowany do nakładania kremowych kosmetyków brązujących lub różów. Dla mnie akurat ten pędzelek jest ciut za bardzo "zbity" albo po prostu kwestia nakładania podkładu pędzlem mnie nie przekonuje. To też nie jest wina pędzla, bo próbowałam również inne, ale jakoś mi taka forma nie odpowiada.
H24 - Do nakładania różu/bronzera, do nakładania kosmetyków służących do modelowania twarzy, do nakładania kosmetyków rozświetlających. Co do tego pędzla to jest to drugi pędzelek (prócz h54), którego mogłam nie kupować. Jakoś nakładanie bronzera wolę robić pędzelkiem typu H14, którego nie mam, ale podobną formę ma mój inny pędzel z La Rosa.
Od góry:
H78, H80, H79 - Pędzele służą do precyzyjnej aplikacji cieni do oczu, w zewnętrznym (tzw. zewnętrzne 'V') lub wewnętrznym kąciku oka, cienia wzdłuż dolnej linii rzęs. Tego ostatniego H79
używam do rozcierania cieni na powiekach.
H85 - Pędzel służy do wykonywania kresek na powiekach oraz do modelowania brwi. To był chyba drugi pędzel jaki kupiłam i sprawdza się idealnie do malowania właśnie brwi. Wcześniej co dwa miesiące musiałam zmieniać zwykły pędzel, bo robił się szeroki. Ten pozostaje w swojej formie, a po myciu wygląda jeszcze lepiej.
H70 - Pędzel służy do nakładania prasowanych lub sypkich cieni na całą powiekę. Zaokrąglony kształt pędzla umożliwia również nałożenie cienia rozświetlającego pod linią brwi.
Resztę pędzli jakie mam, pochodzą z La Rosy (recenzja tutaj). Tak jak już pisałam wcześniej, zdecydowanie bardziej opłaca się kupować chociaż pomału lepsze pędzle i je zbierać niż tracić kasę na takie drogeryjne i wymieniać je co jakiś czas. Ja po tych 3-4 latach nie widzę póki co żadnego kandydata to wymiany, więc szczerze je polecam! :)
Powyższe pędzle z Hakuro znajdziecie na stronie https://www.ladymakeup.pl/sklep/hakuro.html,
Na dziś to już tyle, do następnego! :)
Powyższe pędzle z Hakuro znajdziecie na stronie https://www.ladymakeup.pl/sklep/hakuro.html,
Na dziś to już tyle, do następnego! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








