piątek, 20 marca 2015

VIDEO: Witam w mojej łazience!


Cześć, witam w mojej łazience! :) Ostatnio miałam dzień wolny, pogoda była przepiękna, a ja postanowiłam przeznaczyć go na wiosenne porządki w łazience. Robota trochę na marne, bo czystość nie utrzymuje się u mnie w domu nigdy zbyt długo, ale postanowiłam ten moment wykorzystać i przeniosłam się wraz ze statywem i aparatem do łazienki. Właściwie sprzątania wpadł mi do głowy pomysł, aby pokazać Wam moje kosmetyki, które przechowuję w łazience czyli dużo rzeczy do pielęgnacji. Peelingi, szampony, kremy, balsamy, żele... Także wszystko poszło na spontanie czyli szybko i sprawnie. Mam nadzieję, że video Wam się spodoba. ENJOY:



Łazienka to moje ulubione miejsce w domu, zaraz po moim pokoju. Tam mogę się zamknąć na godzinę, leżeć w wannie, zapalić świeczki, słyszeć szum wody, który zagłusza inne wkurzające odgłosy, oderwać się na chwilę i zrelaksować. Oj, taak :) 



Chciałam Wam jeszcze podziękować za tak pozytywny odbiór ostatniego postu&video, dzięki tylu komentarzom rośnie motywacja :) No i wybiło na blogspocie 900 obserwujących. Dzięki! A na dziś to już tyle, do następnego :)

niedziela, 15 marca 2015

VIDEO: 3 KROKI DO ZMIANY KONDYCJI WŁOSÓW.



Cześć dziewczyny :) Ostatnio byłam na badaniu struktury włosów. Oczywiście moje diametralne, małe i duże zmiany w kwestii pielęgnacji wizualnie zmieniły moje włosy nie do poznania, ale bardzo byłam ciekawa jak to wygląda wewnątrz. Całe szczęście tak samo dobrze :) Prócz skalpu i samych końcówek, łuski są w stanie bardzo, bardzo dobrym. Zdrowe, nawilżone i nie połamane. Włosy przy skórze głowy staram się omijać stosując olejki, ale chyba będę musiała się do tego przekonać. A końcówki jak to końcówki, zawsze są spisane na straty chociaż ich nie pomijam w pielęgnacji. Jakby nie było czuję się teraz w pełni osobą, która może przedstawić wam trzy kroki do zmiany kondycji włosów, dzięki którym moje włosy przeszły sporą metamorfozę. Pamiętajcie, że wyglądające zdrowo włosy, po użyciu farb i szamponetek, na pozór lśniące, wcale nie muszą być zdrowe. Genialnie widać tę różnicę w moich zniszczonych włosach parę lat temu w porównaniu ze zdjęciem z teraz:

(biedne pootwierane i suche łuski po lewej widać gołym okiem)

Zatem co zmieniło moje włosy? Jakie kosmetyki były i są najważniejsze? Nagrałam dla Was video w którym przedstawiłam 3 najważniejsze i bardzo proste kroki do zmiany kondycji Waszych włosów. ENJOY:



Mam nadzieję, że video Wam pomoże w doborze odpowiedniej pielęgnacji. Sama mogę tylko żałować, że sama wcześniej nie byłam świadoma jeśli chodzi o właściwe dbanie o włosów. Jeżeli chcecie filmiki na temat olejowania (czym, jak zacząć) to koniecznie dajcie mi znać w komentarzach. Na dziś to tyle, do następnego :)


środa, 11 marca 2015

Nowości :))

Czy istnieje coś naturalnego i bardziej pięknego, co może posłużyć jako tło do dzisiejszych zdjęć? Nie :) Cudowny, wiosenny bukiet (tak, to z 8 marca) umilił mi zrobienie dziś tych kilku zdjęć. Chociaż mogłabym ich zrobić duużo więcej :) Jakoś zupełnie przypadkowo, po pracy, zrobiłam sobie w Dzień Kobiet przechadzkę po sklepach i udało mi się zakupić kilka rzeczy. Dziś więc chciałam Wam pokazać moje małe nowości:


Nowa paletka Sleeka sleek Au Naturel :) Świetne naturalne, dzienne kolory, to lubię. Chociaż z brązami można też trochę zaszaleć. Jak przejrzałam posty to okazało się, że pisałam o niej jako moje "must have" dwa lata temu! Jak widać pozwalam sobie długo czekać zanim zakupię sobie coś co chcę... W każdym razie to moja kolejna paletka od Sleeka, pozostałe możecie zobaczyć w poście tutaj. Koniecznie muszę zrobić nimi makijaż i przygotować recenzję. Jednak wiedzieć możecie już teraz - warto je kupić.


Zbieram się coraz bardziej i w jednym z kolejnych postów zrobię recenzję obu kosmetyków powyżej czyli podkładu i pudru Rimmela z serii Match Perfection. Korektor to mój absolutny hit od przeszło dwóch lat, kupuję go non stop. Podkład odkryłam jakiś czas temu i kupiłam kolejną butelkę na zapas, bo 8 marca była promocja - 40%, więc musiałam skorzystać. Zapomniałam do kompletu dołączyć puder Rimmel, z tej samej serii, ale już trudno :)


Późnym wieczorem zajechałam do Lidla kupić kilka bułek, a tu wyszłam z naszyjnikiem. Dacie wiarę, że w Lidlu takie cuda? W sumie już przez opakowanie widziałam, że jest porządny, a od razu gdy go otworzyłam sprawdziłam czy nie jest to jakiś totalny niewypał dzięki któremu nabawię się tylko alergii. Całe szczęście tak nie było. Naszyjnik jest solidnie wykonany, dobrej jakości, nie śmierdzi miedzią w ogóle no i wygląda pięknie. Jakoś zawsze żal mi kupić w h&m taki naszyjnik za około 40-50zł, gdzie wiadomo, że jakością się takie rzeczy nie różnią. To mój absolutnie najbardziej udany zakup ostatniego czasu :)

No i ciuszki, wszystko Reserved:


8 marca była w Reserved promocja o której pisałam Wam na fejsie - druga rzecz - 40%. Postanowiłam więc trochę zaszaleć, tym bardziej, że w sklepach jak dla mnie nie ma nic wartego uwagi. Postanowiłam więc kupić kieckę powyżej, która jest mega wygodna i ciekawie wygląda. Na pewno gdzieś przy okazji pokażę Wam jak na mnie leży :) Jest z nowej kolekcji, więc bez obaw znajdziecie ją w sklepach.


No i drugą rzecz na którą otrzymałam zniżkę jest ten dosyć długi cardigan. Uwielbiam takie zwykłe swetry, robią mi prawie całą "stylizację" i pasują do wszystkiego :)


Już długo poszukiwałam solidnej, basicowej, białej bluzki, która nie prześwituje jakoś szczególnie mocno. Niestety te białe mają do tego tendencję.



8 marca załapałam się też na badanie skóry twarzy i włosów. Teraz wiem, że jestem odpowiednią osobą, która może mówić o pielęgnacji włosów. Jakoś na weekend przygotuję więc nowe video - 5 kroków do zmiany kondycji Waszych włosów. Także więcej o tym i badaniu powiem w video. To tyle na dziś, do następnego :)

sobota, 7 marca 2015

VIDEO: Niszczymy dziennik na plaży! :)



Cześć! :) Jak wiecie parę dni temu dostałam "zniszcz ten dziennik" i postanowiłam wczoraj z rana pojechać nad morze i właśnie tam dokonać destrukcji. Byliście chętni aby zobaczyć jakieś video z całej akcji także udało mi się także to udokumentować. Zabawa była przednia, chociaż na początku robiłam zadania z małym bólem serca... :P Mam nadzieję, że video Wam się spodoba i wybaczycie mi czasem silny wiatr. Jednak to tylko przeszkadza w pierwszych minutach filmu, później już jestem na samej plaży i jest o wiele lepiej i o wiele więcej się dzieje :) ENJOY:



I jak Wam się podobało? :) Zniszczyliście już swoje dzienniki? :)


To tyle na dziś, do następnego :)

poniedziałek, 2 marca 2015

Biżu, biżu - nowości! :)


Cześć :) Już kiedyś Wam pisałam, że jestem uczulona na nikiel, który znajduje się w sztucznej biżuterii zatem wszystkie piękne, kolorowe naszyjniki z sieciówek nie są dla mnie. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Raz na jakiś czas za to wybieram się do różnych sklepów z biżuterią w poszukiwaniu czegoś nowego. Tym razem głównie szukałam kolczyków, bo w tym roku niestety zgubiły mi się dwa srebrne kolczyki i już nie miałam co zakładać na uszy.


Właściwie po raz pierwszy teraz kupiłam coś w "yes" i prócz kolczyków w serducha kupiłam też zawieszkę. Jest dosyć spora, ale prześliczna no i z moim ulubionym motywem - uwielbiam biżuterię w serca. Dacie wiarę, że kolczyki udało mi się upolować za 29zł? Ja byłam w szoku, szczególnie, że na żywo prezentują się dużo lepiej niż na zdjęciu no i kryształek ślicznie błyszczy :)


Kolczyki Swarovskiego dostałam na prezent na święta aczkolwiek zapomniałam je Wam pokazać. W Lea'ch zakochałam się od razu, gdy tylko je zobaczyłam. Przepiękna czerń, błysk, do tego niezbyt duże, więc idealnie nadają się na co dzień, chociaż przyznam, że boję się trochę o nie, więc pozostawiam na wyjścia w których co jakiś czas kontroluję czy dalej mam je na uchu... :)


No i ostatnia sprawa czyli łańcuszek. Mój drugi z Jubitomu mam już drugi rok i sprawdza się świetnie, ale trochę zmatowiał, więc postanowiłam kupić nowy. Możecie tam znaleźć łańcuszki już od 30zł, więc moim zdaniem warto, bo są bardzo trwałe i wytrzymałe. Tym razem kupiłam łańcuszek, który składa się z połączonych ze sobą kuleczek. Chciałam coś delikatniejszego, ale akurat tylko ten był odpowiedniej długości.

To wszystko z ostatnich biżuteryjnych zakupów :) Szczęściarze mogą sobie kupować biżu kiedy chcą, a ja muszę czekać na przypływ gotówki, aby bez żalu zakupić parę nowości... :) Do następnego!

środa, 25 lutego 2015

Recenzja: Plastry z woskiem do depilacji twarzy Joanna + efekty. Szybka i łatwa depilacja wąsika w domu.

W poprzednim poście pisałam Wam "mam nadzieję, że najtrudniejsze momenty są za mną", a co się okazało? Jak się ułożyło w kwestiach życiowych to w piękny sposób, w piątek wieczorem złapały mnie okropne dreszcze i prawie 40 stopniowa gorączka i utrzymywała się przez następnych kilka dni. Do tego wszystkiego przyszła angina. Myślałam, że chorując będę więcej na blogu (w końcu więcej czasu wolnego), ale jeśli ja byłam w stanie codziennie tylko spać i budzić się na leki to uwierzcie mi, że było naprawdę poważnie. Dziś jest w końcu na tyle stabilnie, że mam siłę wejść na laptopa i może też już zaszaleję i przygotuję jakiś obiad :) Dobrze jest w końcu powoli wracać do zdrowia. Tyle słowem wstępu. Czas przejść do meritum dzisiejszego posta pt "Depilacja wąsika woskiem" i to w domu.


Damski wąsik albo bardziej meszek jest chyba najbardziej bezsensownym owłosieniem jaki posiadamy. Jest widoczny w zależności od specyfiki naszych włosów na głowie. Otóż posiadaczki jasnego blondu raczej będą miały nieco mniejszą zmorę natomiast wszelkie inne odcienie związane są już z posiadaniem niezbyt fajnego meszku. Zastanawiałyście się kiedyś nad usuwaniem go? Właściwie czasem wkurzające jest to, że praktycznie niechciane owłosienie mamy już praktycznie od stóp do głów (no, prawie), ale no taki już nasz urok. Osobiście uważam, że nie ma co przesadzać na temat każdego włosku jaki nam się pojawi, przynajmniej póki nie będą nas mylić z małpką :) Chodzi o to, że nie musimy być przecież idealne na każdym kroku, nie dajmy się popaść w paranoję. Aczkolwiek mimo tego chciałam sięgnąć po plastry z woskiem i spróbować depilacji w domu. Sięgnęłam po plastry od Joanny, które wyglądają tak:


Od producenta:
Plastry z woskiem są przeznaczone do depilacji delikatnych partii twarzy. Dzięki swojemu kształtowi i elastycznemu podłożu skutecznie i trwale usuwają nawet najdrobniejsze włoski wraz z cebulkami. Pozostawiają skórę gładką i aksamitną nawet przez kilka tygodni, a systematycznie stosowane osłabiają włosy i spowalniają ich odrastanie.

Cena:
ok. 7zł

Moja opinia:
Szczerze mówiąc sięgnęłam po plastry bez większego namysłu, przygotowania, a nawet z niezbyt pozytywnym nastawieniem. 7zł za plastry gdzie inne cuda do depilacji oscylowały nawet w granicach 30zł? Jednak wzięłam, bo przecież nie zbankrutuję, a zaspokoję ciekawość. W pudełku znajdowało się 12 pojedynczych plastrów + oliwka na podrażnienia. Dokładnie to co jest na zdjęciu poniżej:

zawartość

No i zaczęło się. Po przeczytaniu instrukcji wzięłam się do roboty, która trwała łącznie kilkanaście minut, a samo wyrywanie ułamek sekundy. Po wyrywaniu skóra była lekko, naprawdę lekko zaczerwieniona, na co nałożyłam załączoną oliwkę i poszłam spać. Rano nie było śladu po depilacji, a skóra idealnie gładka. Plastrów zużyłam łącznie chyba z połowę ponieważ na wybrane partię zabiegi trzeba powtarzać lub do trudno dostępnych miejsc, np. nad ustami i robić to bardzo precyzyjnie. Jednak wosk sprawdził się świetnie, lekko rozgrzany wtopił się bardzo dobrze, wyrywając włosy, nie skórę (a tak się bałam :P), a oliwka świetnie załagodziła zaczerwienienia. Lekko pachnie, jest bardzo tłusta i obyło się bez jakichkolwiek podrażnień. Myślę, że depilując woskiem będę mieć spokój nawet do 3 tygodni. 

Tak jak mówiłam co do efektów byłam niedowiarkiem, więc nie robiłam zdjęcia przed. W każdym razie efekt po użyciu plastrów (zdjęcie robione dzień po) do depilacji Joanny możecie zobaczyć poniżej:


Ani śladu po włoskach i skóra bez podrażnień. Chyba ważne pytanie "czy depilacja woskiem boli?". Usłyszałam, że skoro nie darłam się to nogi też bym przetrwała, pewnie tak, ale myślę, że nogi bolą bardziej, bo jednak jest tam więcej włosów do wyrwania. Jeśli jednak to przeżywacie to wąsika przeżyjecie bez problemu. To ułamek sekundy :) Zacisnęłam zęby i nawet nie zdążyłam powiedzieć "ała" i było po krzyku, także mogę powiedzieć że ból to jakieś 5% w stosunku do 100% także naprawdę niewiele. 

instrukcja na opakowaniu

Ok, to wszystko co chciałam Wam napisać w dzisiejszym poście. Plastry z Joanny to naprawdę prosty, tani i szybki sposób na depilację wąsika w domu :) Jeśli szukacie właśnie czegoś do depilacji twarzy to bardzo polecam! Do następnego :)