czwartek, 16 stycznia 2014

Wakacje: wyprawa do miasta Malia (Kreta).

Hej. Dziś przychodzę do Was z notką, którą powinnam napisać w październiku, kiedy to wróciłam z wakacji, ale zapomniałam o tych zdjęciach, które mam jeszcze w telefonie. Chcieliście jednak dalej takiego posta, a więc opiszę Wam i pokażę dziś naszą wyprawę. Za oknem szaro i buro, więc taki post może trochę da nam trochę ciepła :)
Byłam na wakacjach na Krecie, w mieście Hersonissos. Nie spędziłyśmy więcej niż jeden dzień w tym mieście, bo ciągnęło nas do dalszych podróży. Codziennie sprawdzałyśmy odjazdy autobusów do przeróżnych miast i z rana biegłyśmy na przystanek. 


Jednym z celów było miasto oddalone o 9km - Malia.


Malia jest małym miasteczkiem, gdzie w centrum królują dyskoteki, bary i sklepy. My jednak wybrałyśmy się na prawdziwą wyprawę w jego głąb, teoretycznie w poszukiwaniu plaży. W ten sposób w upale ponad 30 stopni, szłyśmy 4km i zobaczyłyśmy opuszczone, niedokończone domy...


Teraz w większości służyły jako "garaże", bardziej miejsce gdzie samochód można schować przed słońcem.


Najsmutniejszym widokiem były ulice, pełne opuszczonych, zrujnowanych sklepów, pozostawionych jakby z dnia na dzień, z wyposażeniem w środku. Najgrosze co widziałam to wodny park rozrywki, baseny, zjeżdżalnie, kolorowe leżaki, wszystko połamane, zardzewiałe. Niestety był ogromny płot i nie mogłam zrobić zdjęć, udało mi się tylko przez szpary to ujrzeć. Tutaj możecie zobaczyć jeden z takich opuszczonych sklepów:



Nie tylko w Malii, ale również w dużych miastach, wiele sklepów jest zamkniętych i szyby w nich są zaklejone gazetami. Wystarczy, że skręcicie w którąkolwiek boczną uliczkę, zobaczycie jak wszystko "umarło". Myślę, że ma to duży związek w kryzysem w Grecji, który pojawił się tuż po wprowadzeniu euro.


Idąc w takim upale, miałam wrażenie, że puste, długie ulice nie mają końca. Rzadko też spotkaliśmy jakiegoś człowieka przy drodze. W końcu zrobiłam sobie turban na głowie, bo słońce paliło niemiłosiernie...


W końcu udało się dotrzeć do naszego celu podróży, mianowicie do plaży "Sun Beach":


Nie wiem czy udało mi się uwiecznić to miasto choć częściowo na zdjęciach, ale na mnie zrobiło ogromne wrażenie i pozostanie w mojej pamięci na długo. Jak Wasze wrażenia? Tutaj możecie zobaczyć notkę o wyprawie na wyspę Spina Longa, a tutaj notkę ze zdjęciami. Do następnego!

4 komentarze: