piątek, 18 stycznia 2013

Haul ubraniowy grudzień/styczeń.


Hej :) Jeszcze do wczoraj z wyprzedaży miałam wyłapane tylko dwie rzeczy. Przypadkowo jednak w pół godziny weszłam do centrum i dokupiłam praktycznie całą resztę w bardzo niskich cenach. Jestem z zakupów bardzo zadowolona. Haul pochodzi nie tylko ze styczniowych wyprzedaży, ale także jeszcze z grudnia. Całkiem sporo się tego nazbierało, ale nawet już nie jestem w stanie sobie przypomnieć kiedy ostatnio zrobiłam takie zakupy... Napewno ponad pół roku temu. Praktycznie wszystko z tych rzeczy (prócz emu) będę też nosiła podczas wiosny i lata także szafa uzupełniona :) Moje zakupy:


New Yorker - 59zł


Mohito - 49zł


New Look - 50zł


Mohito - 24,99zł


Centro (świetny sklep!) - 29zł


New Look - 15zł


Promod - 99zł


nn - 59zł


Ebay - 30zł


Stradivarius - 70zł


Centro - 9zł


Stradivarius - 49zł


New Yorker - 19,90zł

Najlepsza zdobycz z wyprzedaży? Bluzeczka bordowa z NY za niecałe 20zł, emuśki za 30zł i naszyjnik z kuleczkami 9zł. Jestem też bardzo zadowolona z granatowego płaszczyku na wiosnę, jest naprawdę śliczny. Wpadło Wam coś w oko z moich perełek? :D

środa, 16 stycznia 2013

DIY - Podcinanie koncowek.


Ostatnio na moim fb powiedziałam Wam, że w 5 minut podcięłam sobie sama końcówki włosów. Chciałyście abym podzieliła się z Wami tym, jak to zrobiłam, bo podobnie jak ja nieraz wychodzicie załamane po wizycie u fryzjera. Tutaj to Wy decydujecie o tym ile chcecie podciąć i 2cm może naprawdę znaczyć 2cm, a nie 15. Dziś przychodzę więc do Was z bardzo prostym sposobem na podcięcie samemu końcowek. Mam włosy wycieniowane na wzór V z tyłu, a mimo tego udało mi się równo je przyciąć. Hope you enjoy!

Potrzebujemy:
dobrych, ostrych nożeyczek (nie róbcie tego starymi i tępymi - zniszczycie sobie włosy!)
szczotki
gumki do włosów


Pierwszy krok to dokładne rozczesanie włosów. 
Jeśli Wam to ułatwi, bo Wasze włosy się puszą itp. możecie lekko zwilżyć je wodą.


Następnie robimy sobie takiego kitka blisko czoła.


Jak widzicie moje włosy są tutaj różnej długości, więc podcięłam równo wszystko na końcu.
Należy obciąć je na równą kitę.


Następnie dzielimy włosy na dwie części.


Zawiązujemy je w sposób pokazany wyżej.


I również na samym końcu obcinamy równo.
Efekt:


Kilka rad:
Pamiętajcie o ostrych nożyczkach. Jeśli Wasze włosy się puszą pomoże Wam zwilżenie ich. Jeśli macie bardzo grube włosy taką powstałą "kitę" obcinajcie partiami, pomału, a nie wszystko za jednym razem. Moje zniszczone końcówki przed możecie zobaczyć w poprzedniej notce (sama dopiero na zdjęciu to zauważyłam), gdzie przez światło widać było jakie są suche i potrzebują obcięcia. Rok ich nie obcinałam także miały prawo tak wyglądać. Teraz wszystko wróciło do normy, a tego sposobu będę już używać zawsze (bynajmniej dopóki nie znajdę lepszego). Oczywiście moje włosy są wycieniowane partiami i trzeba by podcinać je na różnej długości, ale w tej notce pokazałam podcinanie samych końcówek na równo  :)

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Stylizacja.


Gdybym nie miała fb to byłyby wyrzuty sumienia, że tyle dni bez notek, ale jesteśmy tam na bieżąco, ja, moje zakupy, moje zdjęcia, trochę prywaty. Już 28.01 lecę do Szwecji i przez jakiś czas będę ze zdjęciami na bieżąco tylko na fb tutaj. Mam tam internet w całym kraju za free także będzie dużo zdjęć z wyjazdu właśnie tam :) Już się nie mogę mojego wypoczynku doczekać, stęskniłam się za tym miejscem. Poza tym potrzebuję trochę przerwy, pobyć w innym miejscu, pooddychać innym powietrzem.
Dziś mam dla Was moją codzienną stylizację, w której akurat dziś byłam na wyprzedażowych zakupach. Kupiłam tylko trzy rzeczy, ale jestem z nich całkowicie zadowolona i mam nadzieję, że uda mi się niedługo jeszcze coś złapać. Zabieram się teraz za naukę, a Was zostawiam ze zdjęciami.



kurtka - DIY, leginsy - Ebay, bokserka - Gina Tricot, bransoletki - Stradivarius

piątek, 11 stycznia 2013

Prosty sposób na fale, loki, bez użycia ciepła - filmik.


Cześć wszystkim. Jakiś czas temu pokazywałam Wam mój sposób na naturalne loki bez użycia ciepła. Sama używam go prawie codziennie i jestem z niego bardzo zadowolona. Dostałam jednak pytania "jak robi się takie ślimaczki". Sprawa wydawała mi się prosta, ale nie wszystko da się przedstawić za pomocą zdjęć, zrobiłam więc dla Was krótki filmik. Hope you like it :)

Najlepiej jest odtworzyć film na moim kanale youtube TUTAJ.


P.S. Aktualizacje na bieżąco (duużo zdjęć) tylko na fb tutaj.

środa, 9 stycznia 2013

Moje ulubione zapachy.


Szczerze mówiąc ledwo nadążam z ogarnianiem obowiązków na kolejne dni, nie wiem kiedy one mijają. Tyle na uczelni teraz się dzieje, sesja coraz bliżej, więc mnóstwo zaliczeń i kolokwium. Całe szczęście połowę mam już za sobą, byle do przodu. W tym miesiącu wyprawiam dużo urodzin dla dzieci, ale to wszystko wiecie (i widzicie) na moim fb (w tym mnie w stroju supermanki) :D Dziś postanowiłam pokazać Wam wszystkie moje perfumy, wyszczególniając te moje ulubione.

Trzy ideały, które świetnie się sprawdzają w ciągu tygodnia. Obecnie używam tego w środku Halle Berry jest niesamowity, przepiękny, szkoda, że jednak długo się nie trzyma. Wszystkie kosztują 20-30zł.


Jeden z najpiękniejszych moich perfum, niestety już prawie skończonych, to Euphoria od Calvina Kleina.


Oczywiście moje niezbędniki, czyli perfumy Spears.
Wszystkie przepiękne. Każdy długo się utrzymuje, zatrzymują się na ubraniach :)


305 femme jest świeży, kwiatowy i naprawdę tani (ok. 20zł),
bardzo przeze mnie lubiany.


Trochę droższy jest XX Nice (ok. 70zł), taki dziewczęcy, słodki (ale nie przesadnie),
bardzo go lubię i utrzymuje się na ubraniach naprawdę długo.


Kiedyś na punkcie tego zapachu zwariowałyśmy z koleżankami (jakieś 5 lat temu), dziś nie mogę już go wąchać. Nie to, że mi się znudził, ale normalnie jest dla mnie okropny. Powąchajcie go przy okazji w kosmetycznym i powiedzcie co na jego temat sądzicie? To jedyny perfum, który jak wącham to mi nie dobrze mimo, że kiedyś go uwielbiałam...


Który chętnie byście spróbowały, a jaki jest Wasz ulubiony perfum? Mimo, że często zapominam o ich używaniu to uwielbiam perfumy, a szczególnie je kompletować. Prawie nigdy nie wyrzucam pudełek, a zawsze staram się aby każdego troszkę zostało gdyby nagle zachciało mi się do jakiegoś zapachu wrócić... takie tam przyzwyczajenie :)

niedziela, 6 stycznia 2013

Contratubex i Kwas Hialuronowy i ich działanie, efekty.

Jeśli masz blizny, ranki, wypryski, otarcia, blizny także po poparzeniach, potrądzikowe to ta notka jest właśnie dla Ciebie. Jaki jest najlepszy krem na blizny? Jak przyspieszyć gojenie się blizn, ran? Co zrobić, żeby blizna "zniknęła"? Odpowiedź znajdziecie poniżej. Mam dla Was dwa najlepsze kosmetyki, które idealnie nadają się do takich problemów.

Do czego ja używam Contratubex?
Przede wszystkim maść żelowa Contratubex jest najlepsza na blizny. Kupiłam ją na bliznę na nodze i tam, gdzie jej używałam zniknęło 80%. Później niestety ją zgubiłam i zanim kupiłam nową, zaczęłam używać nie schodzi już tak łatwo. Najlepiej jej używać jak najwcześniej! Używam jej codziennie, także do jakiś zmian skórnych na twarzy. Pamiętajcie, że nie można jej używać na otwarte rany.

Do czego używam Kwas Hialuronowy?
O kwasie pisałam tutaj- mnóstwo informacji. Nie pisałam jego recenzji, ale dziś dowiecie się o nim całej reszty. To najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek miałam. Dodaję jej do prawie każdego kosmetyku, w tym np. do maści na blizny. Kwas zwiększa jej działanie, pomaga dojść głębiej. 


Efekt? O wiele szybciej goją mi się wszelkie rany. Jak mówiłam, używam tego zestawu do wielu rzeczy. Jakiś czas temu dostałam takiego zapalenia skóry na łokciach. W ruch ruszył contratubex + kwas hialuronowy. Jak wszystko pięknie się leczy, zapalenie znika, możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. Oczywiście używam zestawu dalej, czasem zamiennie z Sudocremem (notka tutaj) + wodą termalną (notka tutaj). 



Akurat te zapalenie na łokciu leczy się szybko, bo było "świeże". Jeśli chodzi o blizny, ich znikanie może trwać miesiącami, a nawet latami. Zależy od tego jak blizna jest "stara". Ja używam tego żelu już dwa lata, prawie codziennie i wraz z mijającym czasem blizna się rozjaśnia. Nie oczekujcie efektów w przeciągu tygodnia, ale jeśli będziecie cierpliwe i przede wszystkim systematyczne powinna Wam pomóc. Z moim zapaleniem i tak wybiorę się do dermatologa, bo jest ono na podłożu alergicznym, ale wolny termin to pewnie za dwa miesiące, więc dlatego radzę sobie jak narazie w taki sposób.
Oba kosmetyki są moim must have. Od kiedy je odkryłam tak zawsze muszę je mieć. Niedługo pojawi się notka właśnie z takimi najlepszymi niezbędnikami dotyczącymi pielęgnacji.