czwartek, 9 stycznia 2014

Nowa organizacja kosmetyków.

Cześć :) Już bardzo dawno temu chodziłam po Ikei z zamiarem kupna takiego organizera na sztućce do szuflady, ale jakoś nie mogłam ich znaleźć... W końcu dostałam je w sklepie Auchan na dziale z rzeczami właśnie do kuchni. Kosztowały ok. 10zł. Bez zastanowienia wzięłam, bo moja organizacja, a raczej jej brak w szufladzie wołała już o pomoc. Tak wyglądają te organizery: 


Mój piękny bałagan w szufladzie przed porządkami:


Układanie, sortowanie, wyrzucanie zajęło mi sporo czasu, ale warto było. 
Postanowiłam jeden organizer mieć w jednej szufladzie, a drugi w drugiej. Niestety dwa obok siebie się nie mieszczą.


W pierwszej szufladzie mam organizer ten po prawej z kosmetykami, których używam najczęściej tzn. tusze, pomadki ochronne, kremy, płyny i suchy szampon. Do drugiej ułożyłam kosmetyki, które używa się trochę rzadziej, różne olejki, kremy, próbki, itp.


Efekt końcowy bardzo mnie zadowala! Po prawej postanowiłam zostawić dwa pudełka, które kupiłam sobie już dużo wcześniej. W jednym mam leki, a do drugiego wrzucam kosmetyczkę lub jakieś drobne kosmetyki, które non stop używam, wyciągam i wkładam z powrotem. Teraz moja organizacja kosmetyków wygląda tak:


Dużo lepiej, prawda? :)

wtorek, 7 stycznia 2014

Podsumowanie roku 2013.

Bardzo Ci dziękuję, że odwiedzasz mojego bloga, bo właśnie dzięki Tobie i innym on tak naprawdę istnieje :) To niesamowite, że nikt z mojego otoczenia nie wiedział o istnieniu bloga, miałam ledwo tysiąc wyświetleń miesięcznie, wszystko się na tyle rozkręciło, że teraz odwiedza mnie średnio tysiąc dziennie. Cieszę się, że mimo tego, że piszę o sobie tak mało to i tak udało mi się zainteresować Was wszystkich tym, co mam do pokazania i powiedzenia. Dla mnie to miejsce jest dobrą odskocznią od codzienności i pisanie notek sprawia mi przyjemność. Dzięki, że jesteście.

Posty o rekordowej oglądalności:
1. Moje efekty ćwiczeń z Mel B. klik
2. Farbowanie szamponetkami Palette klik
3. Moje świąteczne prezenty klik

Teraz zapraszam Was na krótki tag ponieważ w komentarzach ktoś z Was prosił o jakąś notkę dotyczącą mnie, więc pomyślałam, że w miarę dobre będzie takie krótkie podsumowania roku 2013. Jeśli macie ochotę możecie na swoich blogach lub w swoich myślach powspominać sobie ubiegły rok i odpowiedzieć na pytania.

1. Co najlepszego spotkało Cię w 2013 roku?
Zdecydowanie najlepsze było dla mnie to, że udało mi się bardzo dużo podróżować! Egipt, Szwecja, Kreta, to naprawdę były jedne z najlepszych wakacji w moim życiu pod tym względem. Miałam też praktyki w przedszkolu, które były dla mnie naprawdę rewelacyjne. Nic nie daje tyle szczęścia co uśmiech dzieci.


2. Najlepsze wspomnienie.
Każde związane z przebywaniem z moją drogą połówką lub bliskimi, naprawdę trudno byłoby mi teraz wyłapać jedno i najlepsze :)


3. Największy sukces osiągnięty w tym roku?
Chyba po prostu nienaganna średnia na uczelni, dostałam stypendium rektora, zrobiłam kurs animatora dla dzieci. Zaczęłam trenować wytrwale i systematycznie z Mel B i dało mi to świetne efekty, polubiłam treningi i teraz to dla mnie sama przyjemność.

4. Jakiego wydarzenia najbardziej żałujesz?
Nie obracam się za siebie, nie rozpamiętuję, więc niczego nie żałuję. Rzadko w ogóle zdarzają się jakieś sytuacje, których mogłabym żałować. Jak już to przykładowo każdego straconego czasu, który mogłabym wykorzystać lepiej.

5. Piosenka, która od razu przypomni ci rok 2013.
To będą Smerfy - serce pik pik pik, od razu kojarzy mi się z ukończeniem pierwszego roku życia mojej chrześniaczki i z filmem, który z tej okazji dla niej nagrałam. Zdecydowanie to nasz rodzinny hit :)

6. Najlepsza rzecz jaką udało ci się kupić.
Lustrzankę chciałam odkąd pamiętam. Zdjęcia są dla mnie nieodłączną formą utrwalania chwil i wspomnień. Uwielbiam fotografować i również nagrywać filmy, więc taki aparat zdecydowanie jest moim najlepszym zakupem na długie lata.


7. Co najbardziej się w Tobie zmieniło?
To pytanie powinno być skierowane chyba do moich bliskich :P Ja jednak zauważyłam u siebie to, że jestem bardziej ambitna, bardziej się staram, studia stały się dla mnie naprawdę ważne. Zaczęłam poważniej myśleć o przyszłości. Jestem napewno bardziej odważna, pewnie przez to, że nabrałam dużo doświadczenia w ubiegłym roku. Mniej się przejmuję innymi, stawiam na swoim i robię swoje.

8. Ulubiony produkt kosmetyczny.
Ciężko wybrać jeden, ale napewno przełomowe dla mnie było rozpoczęcie używania oleju do włosów.

9. Czy nauka poszła ci lepiej w 2013 roku czy poprzednim?
Zeszły rok był moim pierwszym na studiach, poszło mi  bardzo dobrze, a jak będzie w tym to czas pokaże.

10. Co najlepszego przytrafiło Ci się w blogowaniu?
Zaproszenie na galę "Kwiat Kobiecości" w Warszawie, rozpoczęcie kilku owocnych współprac. Przede wszystkim jednak zmiany, które następują we mnie. Jestem bardziej świadoma tego, co kupuję i używam. Bardziej wrażliwa na wszystko, sprecyzowały się moje upodobania, rozwinęłam się. Dzięki blogowaniu tak naprawdę bardziej skupiam się na fotografii. 

Wbijajcie jeszcze na fanpage'a mojego bloga klik, gdzie jest trochę więcej "mnie" :)


Do następnego!

sobota, 4 stycznia 2014

Recenzja: Tusz do rzęs Lovely, Curling Pump Up.

Cześć! Jak spędzacie weekend? Ja jestem nieco przerażona, że niebawem trzeba znowu powrócić do natłoku obowiązków, szczególnie, że rozleniwiłam się totalnie... Jeśli chodzi o dzisiejszą notkę to chcieliście aby pojawiła się recenzja tuszu, który zdążył już pojawić się nawet w moich ulubieńcach :) Tak więc zgodnie z Waszym życzeniem, zapraszam na recenzję Lovely Pump Up:


Od producenta:
Maskara pogrubiająca i unosząca rzęsy. 
Gwarantuje efekt maksymalnie pogrubionych i wydłużonych rzęs. 

Cena:
 ok. 9zł 


Moja opinia:
Osobiście jestem fanką wyłącznie silikonowych szczoteczek, więc cieszę się, że i ten tusz taką właśnie posiada. Jest lekko wygięta w łuk, dzięki czemu bardzo łatwo się nim posługuje. Kolor tuszu jest intensywnie czarny. Jeśli chodzi o konsystencję, początkowo tuszu nakłada się na tyle sporo, że jedna warstwa w zupełności wystarczy. Później stopniowo to się zmienia. Szczoteczka dosyć dobrze rozdziela rzęsy, nie skleja, fajnie je pogrubia i zauważalnie podnosi rzęsy do góry. Tusz się nie osypuje ani trochę i jest bardzo trwały. Utrzymuje się cały dzień, bez bazy. Daje bardzo ładny, naturalny efekt, daleko mu od efektu "wow" lub też rzęs pajączków - ale tych efektów to ja nie lubię. Dla mnie jest po prostu tuszem idealnym.

Plusy:
+ cena, dostępność, wydajność
+ świetna szczoteczka, rozczesuje rzęsy
+ delikatnie pokrywa tuszem, bez grudek, sklejenia
+ nie osypuje się
+ trwały

Minusy:
brak!

Efekt na rzęsach:

Tusz kosztuje w granicach 10zł, ale na promocji możecie złapać go za około 5zł :) Gdyby nie fakt, że raczej muszę zmieniać tusze bym miała Wam co tutaj pokazywać to napewno kupowałabym tylko ten. Sprawdza się jak dla mnie idealnie. 


Co o nim sądzicie, zachęciłam do wypróbowania go? :)

piątek, 3 stycznia 2014

Ulubieńcy grudnia.

Hej :) Przyszedł czas na podsumowanie grudnia i wyłonienie kilku kosmetyków i rzeczy, które najprzyjemniej mi się używało w tym miesiącu:


Ten krem dostałam od mamy i myślałam, że będzie to jakiś zwykły krem, który pójdzie w odstawkę. Tymczasem naprawdę sprawuje się świetnie. Jest idealny na dzień, pod fluid czy korektor ponieważ dobrze nawilża skórę i nie powoduje, że w ciągu dnia się świeci. Wchłania się i pozostawia na skórze przyjemny film na który naprawdę dobrze robi się makijaż.


To mój ulubieniec miesiąca, który będę kupować o wiele częściej! Tusz jest naprawdę świetny, utrzymuje się bez bazy cały dzień, nie kruszy, unosi delikatnie rzęsy i rozdziela. Pokazywałam Wam jakiś czas temu jak się prezentuje na rzęsach na facebooku, a recenzja pojawi się już niebawem.


To mój ulubiony obecnie lakier. Kojarzy mi się z zimą, ze świętami. Pięknie się mieni, błyszczy. Niestety krótko się utrzymuje. Mimo tego, że cały jest brokatowy to nie ma dużych trudności z jego zmazywaniem co naprawdę mnie cieszy. Pisałam o nim więcej tutaj.


Ten żel do twarzy odkryłam przypadkiem. Pachnie cudownie, delikatnie, jak krem. Tak samo dobrze się nim myje twarz. Nie inwazyjnie, delikatnie, także dokładnie. Szkoda, że zapach znika wraz ze spłukaniem twarzy i wyczuwalne wygładzenie również, ale i tak bardzo przyjemnie się go używa.


Zegarki Genevy zrobiły naprawdę w szum w moim otoczeniu :) Ja już od dawna jestem ich fanką, niebawem będę się decydować na trzeci kolor, tylko jeszcze nie wiem który wybrać, bo wszystkie są piękne.


Ta świeczka to dla mnie obłęd. Pachnie intensywnie, słodko, babeczkami waniliowymi. Zapach unosi się w całym pokoju, ba, całym domu! Jestem w nim totalnie zakochana i oszczędzam go na przyszłość (haha) :)


Herbatka waniliowa to w okresie zimowym (ale nie tylko) mój ulubieniec. Po prostu ją uwielbiam.


Przy okazji mój ulubiony kubek miesiąca (dziwnie to brzmi), oczywiście z motywem świątecznym.


Ulubiona przekąska, w tym miesiącu zdecydowanie mój numer jeden. Czekoladowe gwiazdki, smak dzieciństwa, ahh, ubóstwiam! :)

To wszystko jeśli chodzi o moich ulubieńców, może i Wy macie jakieś ulubione produkty? :)

środa, 1 stycznia 2014

Moje świąteczne prezenty. My Christmas presents.


Hej :) Chcieliście abym pokazała Wam co dostałam od Świętego Mikołaja, tak więc dziś właśnie z takim postem do Was przychodzę. Z mojej wishlist'y, którą pokazywałam Wam na fb mogę odhaczyć póki co tylko jedną rzecz, jednak i tak jestem bardzo zadowolona z moich prezentów i każdy mi się zdecydowanie przyda. No, to lecimy:


Lubię gotować, a w szczególności piec różne pyszności. Dotychczas zapisywałam wszystko w zwykłym zeszycie, który jest obklejony masłem, mąką i innymi rzeczami... W końcu go wymienię, bo dostałam taki gruby skoroszyt "przepiśnik", który ma przelicznik miar i wag, miejsce na notatki, kilka przepisów. Coś idealnego dla mnie. Teraz będę mogła zapisywać sobie tutaj przepisy już na czysto! :)


Kosmetyki zawsze mile widziane:


Chciałam duże lusterko na nóżce, ale chyba Mikołaj mnie źle zrozumiał :P Tak czy siak, taka mini toaletka jest teraz miejscem na gumki do włosów. Jestem co prawda pudełkowo-szufladkową maniaczką, ale teraz już mam pudełek wystarczająco dużo i tak naprawdę nie mam już na nie miejsca. Przed świętami zmieniłam sobie organizację kosmetyków i napewno ją na dniach Wam pokażę.


Mój prezent z wishlis'ty to torba na lustrzankę. Niedawno sama sprezentowałam sobie aparat i nosiłam ją w folii bąbelkowej, teraz w końcu ma już swój pokrowiec i mogę ją teraz wozić bezpiecznie wszędzie :)


W zeszłym roku pisałam Wam o takich kuferkach i o tym, że chciałabym kiedyś taki mieć no i stało się :) Obawiałam się, że nie będę miała co tam ułożyć, ale teraz jest już wypełniony po brzegi... Fajne jest to, że te przegródki można układać wedle uznania i poszerzać je lub pomniejszać. Kufer sprawdza się świetnie i jest bardzo praktyczny.


Kolejnym prezentem, który dla mnie będzie zawsze trafiony to obojętnie jakie perfumy Brit. Tym razem dostałam "Midnight":


Edytuję szybko post, bo zapomniałam o moim nowym, cudownym zapachu Midnight Britney Spears. Chyba nie ma zapachu Britney, którego nie pokochałabym od razu. Chyba nie musiałabym wspominać, że ten też jest obłędny? :) Moją małą kolekcję pokazywałam tutaj.

a co Wy ciekawego dostaliście? :)

wtorek, 31 grudnia 2013

Xmas time!

Wróciłam! :) Jak Wam minęły święta? U mnie było naprawdę cudownie, ale ten czas minął zdecydowanie za szybko... I tak dobrze się złożyło, że wszyscy mieli dwa tygodnie wolnego, dzięki czemu chociaż tydzień mogliśmy w zupełności poświęcić sobie nawzajem. Pełno śmiechów, żartów, jedzenia, obijania wspólnie, to lubię. Mam dla Was kilka zdjęć ze świąt: 


Niestety cały tydzień nie było w ogóle pogody, ciągle padało, niebo było zachmurzone. I tak wybraliśmy się na krótki spacer po Sigtunie. Tęsknię jednak za prawdziwą zimą, szczególnie w tym miejscu, wtedy jest tam przepięknie. Pokazywałam Wam zdjęcia z tego miejsca tutaj. Teraz wygląda trochę smutno i ponuro.


Chcecie w następnym poście zobaczyć prezenty, które dostałam? Jeśli tak to dajcie znać. Do następnego :)