Róż bądź bronzer jest świetnym produktem, który rozświetla skórę, nadaje jej kształt, pogrubia, wyszczupla. Wszystko zależy od tego jaki produkt wybierzemy i czy dobrze go nałożymy. Są 3 typy w jakich dostaniemy róż. Najpopularniejsza wersja czyli:
1. Róż w kamieniu
Róż w kamieniu jest najłatwiejszy w użyciu, bardzo prosto wymodelować nim twarz, używając przy tym odpowiedniego pędzleka. Jest także najtrwalszy. Używamy go po nałożeniu na twarz kremu, pudru itp. Problem jest gdy nam spadnie - połamie się na najdrobniejsze kawałki i będziemy mieli... sypki róż ;)
2. W kremie, w sztyfcie.
Sama nigdy nie używałam różu w takiej formie. Nie wyobrażam sobie też używania różu w kremie. Ponoc używa go się kiedy nie używamy podkładu...
3. W kulkach.
Ta opcja wydaje mi super! Ma kilka odcieni, więc musi mieć naprawdę piękny kolor. Kiedyś miałam puder w kulkach i bardzo do lubiłam - czasem kulki wchodziły w pędzel z tego co pamiętam. Może znacie jakiś dobry róż lub puder w kulkach? Ja napewno będę chciała jakiegoś spróbować :)
Wszystkie zdjęcia są przypadkowe - nie reklamuję żadnego z podanych produktów. Owe opisy pasują także do bronzera. Pamiętajcie, że używamy jedną z tych rzeczy.
Zrobiłam Wam małą pokazówkę na temat tego jak nakładać bronzer/róż.
Narysowałam Wam 3 typy twarzy i zaznaczyłam miejsca, w których nakłada się róż. Myślę, że taka opcja może Wam się przydać.
Uff, ale się napisałam! ;) Pamiętajcie także, że aby nałożyć bronzer czy róż musimy mieć przypudrowaną twarz, przynajmniej zakryte wypryski. Co je maskuje, pokażę w następnych dwóch notkach :) Pozdrawiam!
piątek, 23 września 2011
czwartek, 22 września 2011
Małe zakupy.
Bardzo zależy mi na Waszej opinii, w związku z tym po prawej stronie jest mała ankieta. Bierzcie w niej udział, z tego względu, że niedługo nie będę mogła dodwać notek codziennie. Chcę wiedzieć kiedy najczęściej macie czas wolny na komputerze.
Chciałabym również zaznaczyć, że mój blog nie służy promocji czy też reklamie - wszystkie produkty polecam lub nie polecam z własnych doświadczeń. Możecie więc spokojnie mi ufać- nie sprzedam się :)
Podczas pobytu za granicą kupiłam oto te dwie rzeczy - oczywiście nie tylko to, ale właśnie te chcę Wam pokazać :)
Paleta cieni, kupione w h&m, 50 koron szwedzkich = około 25zł. Posiada 4 kolory oraz pędzelek do nakładania cieni - jasnych i ciemnych. Paleta jest idealna do robienia tzw.smooky eyes. Lepiej czarny cień sprawdza się niż kredka, jeśli malujemy dolną linię rzęs - nie schodzi tak łatwo i po utrwaleniu nie rozmazuje się. Kolory są idealne, a jakość cieni naprawdę dobra. Nie widziałam niestety w polskich sklepach tak dużego wyboru kosmetyków w h&m.
Takie lusterko kupiłam już kiedyś, ale niestety stłukło mi się. Kosztowało 20 koron szwedzkich = około 10zł. Po zamknięciu jest naprawdę malutkie, ma w sobie lusterko do poprawiania (w moim przypadku na wypadek, gdyby coś stało się z soczewką), a także szczoteczkę, którą spokojnie można uczesać włosy. Super mieści się w torebce i zawsze można mieć ją przy sobie :)
Chciałabym również zaznaczyć, że mój blog nie służy promocji czy też reklamie - wszystkie produkty polecam lub nie polecam z własnych doświadczeń. Możecie więc spokojnie mi ufać- nie sprzedam się :)
Podczas pobytu za granicą kupiłam oto te dwie rzeczy - oczywiście nie tylko to, ale właśnie te chcę Wam pokazać :)
Paleta cieni, kupione w h&m, 50 koron szwedzkich = około 25zł. Posiada 4 kolory oraz pędzelek do nakładania cieni - jasnych i ciemnych. Paleta jest idealna do robienia tzw.smooky eyes. Lepiej czarny cień sprawdza się niż kredka, jeśli malujemy dolną linię rzęs - nie schodzi tak łatwo i po utrwaleniu nie rozmazuje się. Kolory są idealne, a jakość cieni naprawdę dobra. Nie widziałam niestety w polskich sklepach tak dużego wyboru kosmetyków w h&m.
Takie lusterko kupiłam już kiedyś, ale niestety stłukło mi się. Kosztowało 20 koron szwedzkich = około 10zł. Po zamknięciu jest naprawdę malutkie, ma w sobie lusterko do poprawiania (w moim przypadku na wypadek, gdyby coś stało się z soczewką), a także szczoteczkę, którą spokojnie można uczesać włosy. Super mieści się w torebce i zawsze można mieć ją przy sobie :)
poniedziałek, 12 września 2011
Peeling do paznokci.
Jeśli często lubicie malować paznokcie wiecie, że czasem stają się one żółtawe, zmienają swój odcień. To, co mogę polecić to ten kosmetyk:
Kupiłam w Avon i mogę polecić każdemu. Miałam lakier czerwony na paznokciach około 3 miesiące i naprawdę brzydki odcień paznokcia gdy go zmazałam. Wtedy pomógł mi ten peeling do paznokci.
Nakładamy dosyć cieńką wartstwę produktu na paznokcie i pozostawiamy na około 15 minut.
Po tym czasie robimy 'dziurki' i ściągamy peeling. Strasznie go lubię. Używamy go zależnie od potrzeby, ja np. w roku szkolnym rzadziej maluję paznokcie, ale zazwyczaj sięgam po niego po zmazaniu paznokci. Im częściej go używamy, mamy pewność, że nasz naturalny kolor paznokci wróci do nas :)
Kupiłam w Avon i mogę polecić każdemu. Miałam lakier czerwony na paznokciach około 3 miesiące i naprawdę brzydki odcień paznokcia gdy go zmazałam. Wtedy pomógł mi ten peeling do paznokci.
Nakładamy dosyć cieńką wartstwę produktu na paznokcie i pozostawiamy na około 15 minut.
Po tym czasie robimy 'dziurki' i ściągamy peeling. Strasznie go lubię. Używamy go zależnie od potrzeby, ja np. w roku szkolnym rzadziej maluję paznokcie, ale zazwyczaj sięgam po niego po zmazaniu paznokci. Im częściej go używamy, mamy pewność, że nasz naturalny kolor paznokci wróci do nas :)
wtorek, 30 sierpnia 2011
Wakacje.
Niektórzy z Was jutro będą już szli do szkoły, przede mną miesiąc prawdziwych wakacji! Otóż jestem tegoroczną maturzystką, więc idę na studia dopiero w październiku. Od końca matur ciągle pracowałam, a wrzesień zostawiłam sobie na wypoczynek. Właśnie jutro rano jadę na lotnisko, i w godzinach po południowych będę już w Azji. Czeka nas ponad 3 godzinny lot, ale warto dla takich widoków:
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Wizyta w vission express pod kątem wyboru soczewek.
Prosiłyście mnie o relację z wizyty u okulisty, pod kątem wyboru soczewek. Tak więc oto ona. Postarałam się opisać wszystko naprawdę dokładnie ;)
Do okulisty wybrałam się do salonu vission express. Oczywiście wcześniej trzeba było się umówić. Ja dzwoniłam we wtorek i szłam już w czwartek. Siada się na specjalnym fotelu i przykłada twarz na podstawkę, przez którą patrzymy przez różne szkła. Tam Pani wymienia nam je - zależnie od tego jak idzie nam czytanie z tablicy. Badanie jest dosyć obszerne - wszystkie wady nam wyjdą, w tym także np. astygmatyzm. Wykonuje się na tej tablicy sporo różnych ćwiczeń. Całość trwa conajmniej 10 minut. Potem zakłada nam pani takie próbne okulary i przechadzamy się po salonie mówiąc jak widzimy. Jeśli jest ok, przechodzimy do gabinetu w którym uczymy się zakładać soczewki. Pospiesznie mówiłam, że to nic takiego... Nie potrafiłam ani założyć ani ściągnąć i zrobiła mi do Pani doktor. Po założeniu mieliśmy około 20 min na spacer po centrum, aby sprawdzić, czy nic nas nie boli i czy dobrze widzimy. Jeśli jest OK to dostajemy soczewki próbne tzn. jedną parę, aby nauczyć się zakładać soczewki i ściągać. Wrócić miałam na następny dzień, aby pokazać, że potrafię. Mnie nauka poszła dosyć ciężko, wiele łez i nerwów straconych, ale to tylko przez mój strach - gdyż założyłam i ściągnęłam w końcu taki sposób, że nie miałam podrażnionych ani załzawionych oczu ;)
Soczewki a makijaż:
Soczewkę ubieramy PRZED pomalowaniem się, a demakijaż następuje PO wyciągnęciu soczewki!
Zakładam soczewki tak:
Musimy mieć dobrze oświetlone pomieszczenie (przynajmniej na początku ja muszę), używam lusterka powiększającego. Staję przodem do niego, ale głowę skręcam np. w prawo (jeśli do prawego oka) i w ten sposób cała rogówka oka jest przy lustrze, a 'biała część oka' jest wtedy bardzo duża. Wtedy dotykałam sobie soczewką tą część i zauważyłam, że nie boli. W taki sposób w końcu nałożyłam ją. Jest to dosyć daleko miejsca, w którym musi znajdować się soczewka, więc muszę palcem ją trochę przesunąć, mrugam kilka razy i gra!
Ściąganie soczewek:
Tutaj również trochę się męczyłam, ale w końcu mam swój unikalny sposób. Kieruję głowę ku klatce piersiowej. Dwoma opuszkami palców (serdecznymi) które są dosyć suche (mają takie być) zaczynam powoli łapać raz jednym palcem raz drugim soczewkę, tzn. przeciągać ku dołowi. Gdy będzie dostatecznie na dole, zacznie się zwijać, co kompletnie nie boli i od razu można ją wyciągnąć w całości.
Moje sposoby wymyśliłam sama, gdyż nakładam ją na białą część oka, a przy ściąganiu używam dwóch palców i przesuwam pomału soczewkę, a nie za jednym ruchem. Wiem, że jeśli już nosicie je od dawna nie macie z tym żadnego problemu. Mój mężczyzna ściąga je w ogóle nie patrząc w lustro, może i ja kiedyś dojdę do takiej wprawy.
Ja polecam te soczewki, sama ich używam:
Jednoniowe. Zakładamy rano - ściągamy wieczorem czy w nocy.
Soczewki są świetne i cieszę się, że już się nie boję ich używać :) A jeżeli ja dałam radę to uwierzcie mi, że każdy da :) Soczewka sama w sobie jest bardzo delikatna i wrażliwa, nawet czasami nie widzę kiedy mam ją na palcu. W oku jest również prawie nie widoczna. Warto przełamać strach.
Wizyta w vission express kosztuje około 80zł, z tym, że przy zakupie soczewek (około 75zł - zależy jakie) wizyta jest za 1 zł.
Na zielonym banerze u góry macie sklep internetowy z soczewkami, możecie poczytać i znajdziecie nawet te o których ja piszę w tej notce. Wysyłka jest 24h na dobę, także polecam :)
Do okulisty wybrałam się do salonu vission express. Oczywiście wcześniej trzeba było się umówić. Ja dzwoniłam we wtorek i szłam już w czwartek. Siada się na specjalnym fotelu i przykłada twarz na podstawkę, przez którą patrzymy przez różne szkła. Tam Pani wymienia nam je - zależnie od tego jak idzie nam czytanie z tablicy. Badanie jest dosyć obszerne - wszystkie wady nam wyjdą, w tym także np. astygmatyzm. Wykonuje się na tej tablicy sporo różnych ćwiczeń. Całość trwa conajmniej 10 minut. Potem zakłada nam pani takie próbne okulary i przechadzamy się po salonie mówiąc jak widzimy. Jeśli jest ok, przechodzimy do gabinetu w którym uczymy się zakładać soczewki. Pospiesznie mówiłam, że to nic takiego... Nie potrafiłam ani założyć ani ściągnąć i zrobiła mi do Pani doktor. Po założeniu mieliśmy około 20 min na spacer po centrum, aby sprawdzić, czy nic nas nie boli i czy dobrze widzimy. Jeśli jest OK to dostajemy soczewki próbne tzn. jedną parę, aby nauczyć się zakładać soczewki i ściągać. Wrócić miałam na następny dzień, aby pokazać, że potrafię. Mnie nauka poszła dosyć ciężko, wiele łez i nerwów straconych, ale to tylko przez mój strach - gdyż założyłam i ściągnęłam w końcu taki sposób, że nie miałam podrażnionych ani załzawionych oczu ;)
Soczewki a makijaż:
Soczewkę ubieramy PRZED pomalowaniem się, a demakijaż następuje PO wyciągnęciu soczewki!
Zakładam soczewki tak:
Musimy mieć dobrze oświetlone pomieszczenie (przynajmniej na początku ja muszę), używam lusterka powiększającego. Staję przodem do niego, ale głowę skręcam np. w prawo (jeśli do prawego oka) i w ten sposób cała rogówka oka jest przy lustrze, a 'biała część oka' jest wtedy bardzo duża. Wtedy dotykałam sobie soczewką tą część i zauważyłam, że nie boli. W taki sposób w końcu nałożyłam ją. Jest to dosyć daleko miejsca, w którym musi znajdować się soczewka, więc muszę palcem ją trochę przesunąć, mrugam kilka razy i gra!
Ściąganie soczewek:
Tutaj również trochę się męczyłam, ale w końcu mam swój unikalny sposób. Kieruję głowę ku klatce piersiowej. Dwoma opuszkami palców (serdecznymi) które są dosyć suche (mają takie być) zaczynam powoli łapać raz jednym palcem raz drugim soczewkę, tzn. przeciągać ku dołowi. Gdy będzie dostatecznie na dole, zacznie się zwijać, co kompletnie nie boli i od razu można ją wyciągnąć w całości.
Moje sposoby wymyśliłam sama, gdyż nakładam ją na białą część oka, a przy ściąganiu używam dwóch palców i przesuwam pomału soczewkę, a nie za jednym ruchem. Wiem, że jeśli już nosicie je od dawna nie macie z tym żadnego problemu. Mój mężczyzna ściąga je w ogóle nie patrząc w lustro, może i ja kiedyś dojdę do takiej wprawy.
Ja polecam te soczewki, sama ich używam:
Jednoniowe. Zakładamy rano - ściągamy wieczorem czy w nocy.
Soczewki są świetne i cieszę się, że już się nie boję ich używać :) A jeżeli ja dałam radę to uwierzcie mi, że każdy da :) Soczewka sama w sobie jest bardzo delikatna i wrażliwa, nawet czasami nie widzę kiedy mam ją na palcu. W oku jest również prawie nie widoczna. Warto przełamać strach.
Wizyta w vission express kosztuje około 80zł, z tym, że przy zakupie soczewek (około 75zł - zależy jakie) wizyta jest za 1 zł.
Na zielonym banerze u góry macie sklep internetowy z soczewkami, możecie poczytać i znajdziecie nawet te o których ja piszę w tej notce. Wysyłka jest 24h na dobę, także polecam :)
środa, 24 sierpnia 2011
Pielęgnacja rzęs.
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam w jaki sposób dbać o rzęsy, by były gęste, zdrowe, ciemne i po prostu ładne. Trudno wmówić, iż codzienne stosowanie tuszu do rzęs jest dla nich prawdziwą udręką, bo chyba każda dziewczyna go używa. Zależy to jeszcze od waszych rzęs, czy są długie, jasne, ciemne, krótkie, rzadkie itd. Moje rzęsy są dosyć długie, gęste, ale na dole krótkie, do tego były rozjaśnione na końcach. Wracając narazie do tuszu. Jeśli musimy już go używać ważne, aby był z jakiejś może nie tyle co znanej firmy, ale sprawdzony i nie za 5zł. Jednak ważna jest tutaj cena. Jeśli powąchacie pudełko od tuszu zobaczycie jak nie przyjemny ma zapach i co nakładamy sobie na rzęsy... Wiadomo, jeśli musimy, warto aby po przyjściu do domu po prostu go zmazać i zrobić parę rzeczy dla regeneracji rzęs. Dłuższe i częste stosowanie tuszu do rzęs bardzo je osłabia, mogą wypadać, ale przede wszystkim robią się jaśniejsze. Co znaczy, że gorzej wyglądamy bez makijażu, co uwierzcie mi, kiedyś będzie wszystkich męczyć. Jeśli używamy tuszu warto, więc zrobić im prawdziwy raj i przed pomalowaniem używać odżywki.
Tą odżywkę możemy stosować (tak jak ja) zamiast tuszu lub jako podkład pod tusz. Pierwsza wersja - odżywka wydłuża, odświeża, rozczesuje rzęsy i nadaje im połysk. Jeśli więc nie używamy tuszu ona idealnie się do tego nadaje. Jeśli używamy tusz, przed nałożeniem zastosujemy odżywkę, dajemy jej wyschnąć i tusz :) A co możemy zrobić na noc, kiedy nie męczymy rzęs żadnym makijażem?
To, co mogę Wam polecić i to co używam od około 3 miesięcy to Olejek Rycynowy. Do kupienia w aptece. Kosztuje do 4zł. Po co? Olejek jest prawdziwą regeneracją do rzęs, o czym przekonałam się sama. Używamy do zawsze na noc (kiedy nie mamy makijażu) przez 7 dni w tygodniu. Dajemy sobie tydzień przerwy i znowu. Jaki efekt? Od używania kredki na dolnej linii rzęs trochę mi się rozjaśniły, po dluższym używaniu powróciły do swojego ciemnego koloru! Są o wieelee dłuższe i wyglądają przepięknie. Czym go nakładać?
Do nakładania olejku używamy starej szczoteczki do rzęs (dokładnie umytej) lub po odżywce (również umytej). Moje pudełko jest nieco żółte, gdyż wkładam mascarę do niego, a że olejek jest bardzo tłusty to po prostu z niego spływa na pudełko. Następnym razem wymyślę inną opcję. Mam nadzieję, że będziecie dbać o swoje rzęsy, bo to jedna z ważniejszych rzeczy, która każdemu dodaje uroku :)
Tą odżywkę możemy stosować (tak jak ja) zamiast tuszu lub jako podkład pod tusz. Pierwsza wersja - odżywka wydłuża, odświeża, rozczesuje rzęsy i nadaje im połysk. Jeśli więc nie używamy tuszu ona idealnie się do tego nadaje. Jeśli używamy tusz, przed nałożeniem zastosujemy odżywkę, dajemy jej wyschnąć i tusz :) A co możemy zrobić na noc, kiedy nie męczymy rzęs żadnym makijażem?
To, co mogę Wam polecić i to co używam od około 3 miesięcy to Olejek Rycynowy. Do kupienia w aptece. Kosztuje do 4zł. Po co? Olejek jest prawdziwą regeneracją do rzęs, o czym przekonałam się sama. Używamy do zawsze na noc (kiedy nie mamy makijażu) przez 7 dni w tygodniu. Dajemy sobie tydzień przerwy i znowu. Jaki efekt? Od używania kredki na dolnej linii rzęs trochę mi się rozjaśniły, po dluższym używaniu powróciły do swojego ciemnego koloru! Są o wieelee dłuższe i wyglądają przepięknie. Czym go nakładać?
Do nakładania olejku używamy starej szczoteczki do rzęs (dokładnie umytej) lub po odżywce (również umytej). Moje pudełko jest nieco żółte, gdyż wkładam mascarę do niego, a że olejek jest bardzo tłusty to po prostu z niego spływa na pudełko. Następnym razem wymyślę inną opcję. Mam nadzieję, że będziecie dbać o swoje rzęsy, bo to jedna z ważniejszych rzeczy, która każdemu dodaje uroku :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















