wtorek, 9 kwietnia 2013

Zakupy kosmetyczne - marzec.

Mamy środek tygodnia, a ja już chciałabym żeby była niedziela tak po 17:00 poniedziałek po 19, gdyż dopiero wtedy będę miała chwilę odpoczynku... :) Straszny natłok obowiązków, mam nadzieję, że Wy macie trochę lżej. W dzisiejszej notce pokażę Wam, jakie produkty zakupiłam w marcu. Większość z nich używam ponad miesiąc, więc niebawem będą pojawiać się recenzje. Na bieżąco pokazuję zakupy, a także promocje, w których wiele rzeczy wyłapuję na fanpage'u na fb. Warto z nich korzystać :) Oto mój mały haul:


Nivea masełko 9,90zł


Mój ulubiony żel, Joanna, promocja 11zł (z 13zł)


Balsamy do opalania Sun Ozon, promocja 1,70zł (z 3zł)
Pierwszy zakup na lato :)


Korektor Rimmel, 28zł.
To już mój czwarty korektor, ulubieniec z wszystkich korektorów.


Mój wybawca w wielu problemach skórnych. Dziękuję za próbkę Sudocremu :)


Szampon i odżywka Nivea Long Repair, promocja - odżywka 7,50zł (z 9zł), szampon 9zł (z 12zł)


Maseczka czekoladowa. Dziękuję Stylla :*


Krem Ziaja, 7zł.
Kremowy olejek myjący Ziaja, 10zł.


Ziaja, płyn do demakijażu 8zł.

Recenzje niebawem. Coś przykuło Waszą uwagę? ;)
Do następnego!


sobota, 6 kwietnia 2013

Nivea, Intense Repair, szampon i odżywka do włosów suchych i zniszczonych.



Cześć dziewczyny! W końcu mamy weekend i nareszcie zawitała do nas ładniejsza pogoda :) Dziś przychodzę do Was z recenzją. Poniższy zestaw pojawił się w moich ulubieńcach roku (klik). Po raz pierwszy wypróbowałam ich dzięki wygranej w konkursie. Obecnie zakupiłam już swój trzeci zestaw z tej serii, tym razem long repair. W tej recenzji oceniam działanie szamponu i odżywki razem. 


Moja opinia:
Zestaw jest jedynym, który kupiłam już trzeci raz z rzędu i napewno zrobię to jeszcze nie raz. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takimi efektami jak po tych kosmetykach. Przede wszystkim włosy są bardzo miękkie w dotyku, gładkie. Już podczas mycia stają się właśnie takie, a po zastosowaniu odżywki, przy spłukiwaniu, już czuć ewidentną gładkość. Moje włosy wysychają naturalnie, nie mam po nich problemu z rozczesywaniem czy elektryzowaniem. Nie są obciążone. Gładkość nie sprawia, że są oklapnięte. Z problemu rozdwojonych końcówek wyleczyłam się dzięki temu serum, później używałam orofluido, jednak gdy przez dłuższy czas nie stosuję niczego więcej, włosy nie rozdwajają się i nie łamią. Są wyraźnie odbudowane i odżywione. Lekki zapach po myciu utrzymuje się nawet do drugiego dnia. Konsystencja obu kosmetyków jest naprawdę idealna. Nie znalazłam żadnych minusów. Polecam ją wszystkim i Wam jak i dziewczynom z którymi na codzień rozmawiam o włosach. Spróbujcie same :)


Od producenta:
Odżywka wzbogacona cennymi proteinami oraz olejkami pielęgnującymi intensywnie regeneruje włosy nadając im wyjątkową gładkość i miękkość. Ułatwia rozczesywanie, nie obciąża włosów, głęboko regeneruje i wygładza, redukuje łamliwość i rozdwajanie się włosów.

Cena: 
ok. 10zł


Od producenta:
Szampon wzbogacony o regenerujące proteiny oraz olejki pielęgnujące sprawia, że włosy stają się gładkie i miękkie. Głęboko regeneruje i wygładza włosy, nadaje im wyjątkową miękkość, redukuje ich łamliwość i rozdwajanie się.

Cena:
ok. 12zł

Po raz pierwszy używałam właśnie serii Long Repair i teraz zakupiłam ją ponownie. Działa tak samo rewelacyjnie. Wygląda tak:


piątek, 5 kwietnia 2013

Moja kolekcja lakierów do paznokci.


Cześć :) W końcu mamy piątek i można chociaż na chwilkę odpocząć i na spokojne przeglądnąć zaległe posty z całego tygodnia. Dziś dla Was przygotowałam moją kolekcję lakierów do paznokci. Notka powstała przy okazji robienia porządków, wywaliłam w końcu te wszystkie stare. Powiem szczerze, że lubię mieć ładnie pomalowane paznokcie, ale nie często tak jest. Zazwyczaj nie mam czasu czekać aż wyschną, zahaczam lub później nie mam kiedy zmazać... Moim wyjściem idealnym są lakiery nude na które można nałożyć spokojnie 3 warstwy :D


Jak narazie moje paznokcie przechodzą kryzys i rozdwajają się strasznie. Używam właśnie intensywnie trzeciej odżywki z Vitail Nail i czekam na poprawę. Wcześniej odżywka Eveline i Biogena pomogły mi bardzo (efekt tutaj), ale teraz niestety nie poprawiają ich stanu. 
Lakiery do paznokci trzymam w lodówce. Dlaczego? W niższej temperaturze zachowują swoją konsystencję, są płynne, nie wysychają, nie ma grudek. Niektóre moje lakiery mają spokojnie po kilka lat i nadal nadają się do użytku :)


Dziewczyny, kiedyś rozmawiałyśmy o uczuleniu na nikiel, sztuczną biżuterię. Czy któraś z Was używała jakąś dobrą maść po której ono zeszło? Mam bardzo dobre, drogie balsamy nawilżające, chodzi mi o jakąś konkretną maść bez recepty na ten problem. Piszcie jeśli coś wiecie :)

niedziela, 31 marca 2013

DIY - wodne paznokcie.

Cześć dziewczyny :) Z okazji świąt i związanej z tym większej ilości czasu wolnego, postanowiłam pokazać Wam trochę bardziej czasochłonny sposób na pomalowanie paznokci. Sposób ten nazywa się po prostu "wodne paznokcie". Pamiętajcie, że to jak mi wyszło to tylko inspiracja i mam nadzieję, że Wam wyjdzie lepiej. Ja miałam do tego dwie próby i dopiero za trzecim razem nie poddałam się :P Życzę dużo cierpliwości i zapraszam do notki:


Na sam początek obklejamy taśmą palec dookoła paznokci, aby później było nam łatwiej usuwać resztki lakieru.


Kropla za kroplą, zmieniając kolory, upuszczamy do szklanki z ciepłą wodą. 
Na powstałej powierzchni za pomocą wykałaczki robimy jakiś wzorek lub po prostu mieszamy kolory.


Zanurzamy palec w naszym wodnym lakierze, trzymamy kilka sekund. Resztkę lakieru wyciągamy z wody w tym samym czasie, za pomocą patyczków do uszu. Wyciągamy paznokieć, robimy następny w ten sam sposób. Na koniec ściągamy taśmę, czyścimy okolice paznokci.

Oto mój efekt:

Moje inne pomysły na prezenty DIY:
mydełkowe babeczki, kwiatki z żelków, wiele innych TUTAJ.


czwartek, 28 marca 2013

Przeziębienie.

Jak się pewnie domyślacie po zdjęciu, dzisiaj post związany z moim obecnym stanem, czyli z przeziębieniem. Choruję drugi dzień, a jutro muszę już iść do pracy. Całe szczęście dzięki tym rzeczom poniżej czuję się dziś już o wiele lepiej. Chciałabym pokazać Wam, co moim zdaniem jest najlepsze do stosowania podczas przeziębienia. Może komuś pomogę wytrwać w chorobie :)


1) Co jest najlepsze na zatkany nos?
Mnie najbardziej odpowiada Xylorin. Jest naprawdę świetny, wystarczy jedna aplikacja. Czekam kilka minut i spokojnie po wydmuchaniu mogę oddychać. Kiedyś kilka godzin męczyłam się, żeby zasnąć z zapchanym nosem, teraz Xylorin jest niezastąpiony. Więcej informacji o leku znajdziecie tutaj.

2) Co robić, aby nos nie był czerwony i okolice nosa podrażnione?
Najlepszy na świecie jest Sudocrem. Od chusteczek mam zawsze popękane okolice nosa, podrażnione i suche. Teraz jest tylko lekko czerwony, ale nie piecze. Jeśli na podrażnienie nałożycie krem np. nivea poczujecie pieczenie. Sudocrem nie piecze, regeneruje skórę, przywraca ją do normalnego stanu. Ma dużo różnych zastosowań o których pisałam tutaj. Świetna na podrażnienia jest również maść oliwkowa z Ziaji - naturalny opatrunek regenerujący.

3) Jak szybko pozbyć się "guli" z gardła?
Nie wiem, czy Wy macie z tym problem, ale kiedyś to była moja wieczna udręka. Zebranie wydzieliny w gardle na wzór guli... To było okropne, dusiłam się i nie byłam w stanie po prostu jej wypluć. Odksztuśne leki powodowały tylko że dostawałam zapalenia krtani. Na taką "gulę" najlepszy jest lek na bazie ziół NeoAzarina. Rozpuszczamy ją w łyżce wody, zostawiamy na godzinę i wypijamy. Rano po prostu naszej guli nie mamy :)

4) Leki wzmacniające i rozgrzewające.
Nienawidzę tabletek, więc biorę ich jak najmniej. Zawsze przy przeziębieniu piję AspirynęC oraz czasami na noc, gdy bardzo źle się czuję sięgam po Gripex Control lub Max.


Do tego herbatka z cytryną i miodem obowiązkowo. Używacie coś z powyższych preparatów? A oto moje zbiorze kosmetyki, wszystko z Ziaji. Są tutaj rzeczy gorsze i lepsze, kilka recenzji już było, ale sporo jeszcze przed nami :) Do następnego!


wtorek, 26 marca 2013

Nivea, BB - Cream SPF 10 (5 w 1 upiększający krem nawilżający)


Jeśli ktoś z Was chciał dostać takie próbki za darmo na facebooku pisałam gdzie trzeba się udać. Warto z nich skorzystać zanim zachce Wam się wydać pieniądze... Korzystając z próbek, oczywiście od razu zabrałam się za testy. Chciałam przetestować go dłużej, ale to nie ma najmniejszego sensu, a Was chcę jak najszybciej ostrzec abyście nie wyrzucały pieniędzy w błoto. Jest to moja recenzja 'po pierwszych wrażeniach', bo użyłam tylko próbek i nie wytrzymały na mojej twarzy dłużej niż 10 minut.

Od producenta:
Zapewnia wszystkim typom skóry nawilżenie, chroni i wygładza cerę. Równomiernie pokrywa wszelkie niedoskonałości. 
Łączy w sobie zalety kilku produktów. Unikalna formuła zapewnia pięć ważnych właściwości,
 aby natychmiast nadać Twojej skórze idealny wygląd oraz efektywne, głębokie nawilżenie.


Moja opinia po pierwszych wrażeniach:
Po pierwsze - kolor. Poniżej na zdjęciu mamy odcień jasny. Dla mnie to jest co najmniej kolor medium, a nie jasny. Do wyboru mamy tylko dwa kolory, więc jeśli ktoś myśli, że kupując jasny rzeczywiście w opakowaniu "spotka" odcień jasnego to widzicie poniżej, że jest to wybitnie śniady. Zobaczcie sami:

Pomijając fakt koloru, że to jakaś pomyłka... Na twarzy ciemnieje, jest dosłownie pomarańczowy, niczym najtańszy chiński podkład z kiosku. Robi okropne smugi, źle się rozprowadza. Druga warstwa robi plamy, w o ogóle nie łączy się z pierwszą. Z resztą, pierwsza też nie wygląda dobrze. Szybko zasycha, przez co bardzo trudno dobrze go rozetrzeć. Jest zdecydowanie za gęsty. Trwałość, mat? Mówię szczerze- nie wiem, bo jak tylko zobaczyłam siebie w lustrze zmyłam go od razu. Podchodziłam do niego trzy razy, ale za każdym razem wyglądało to tak samo. Twarz wygląda jak wysmarowana tanim samoopalaczem. Kosztuje 20zł, a za tyle mamy krem bb od Garniera, który sprawdza się naprawdę dobrze (recenzja). Tak naprawdę zastanawiam się, czy aby producent nie pomylił opakowań, podpisując go krem bb zamiast chiński samoopalacz lub podkład-tapeta o kolorze pomarańczowym?

Poniżej możecie zobaczyć różnicę w kolorze na ręku i jego bardzo dobre krycie, jeśli mówimy o nim jako o samoopalaczu. Może do tego celu by się nadał. Chciałam go kupić od razu w całości, nie sądziłam, że jest to kompletny bubel roku. Dobrze, się złożyło, że miałam próbki, dzięki którym omijam go szerokim łukiem i Wam też to polecam.

PLUSY:
+ zapach

MINUSY:
- kolor jasny jest śniady
- efekt pomarańczy, tapety lub taniego samoopalacza na twarzy
- źle się rozprowadza
- bardzo szybko wysycha
- ciężka konsystencja
- robi plamy
- robi na twarzy maskę
- pierwsza warstwa wygląda źle, a druga tragicznie
- cena nie adekwatna do jakości