piątek, 14 listopada 2014

Promocja 1+1 w Rossmann'ie. Co kupić, co warto spróbować czyli produkty warte uwagi.


Zawsze o wszystkich promocjach jakie mają miejsce (w przeróżnych sklepach) piszę wyłącznie na swoim fanpage'u, ale tym razem postanowiłam wspomnieć o najnowszej ofercie Rossmann w notce :) O co chodzi z promocją 1+1? Kupując jeden kosmetyk do makijażu drugi otrzymujesz za darmo. Może być to oczywiście inny produkt, ale w tej samej cenie lub tańszy. Dodatkowo wokół mnie wciąż wiele pytań "Co kupić, co jest dobre, co warto spróbować?!". Jeśli też stoisz w sklepie i zastanawiasz się co wziąć to przychodzę z ratunkiem! :D Chciałabym dziś więc pokazać Wam kilka produktów, które mogę Wam szczerze polecić, ale też takie, które sama kupiłam lub chciałabym kupić. Także zacznijmy od podkładów i korektorów:


1. Bourjois Healthy Mix podkład + korektor.
Jeśli chodzi o ten zestaw to sama nie miałam przyjemności jeszcze go używać, ale nasłuchałam się naprawdę dużej ilości pozytywnych opinii. Widziałam również testy na żywo i muszę przyznać, że kryje całkiem dobrze, a przede wszystkim jest bardzo lekki i dziewczyny polecają go na lato lub dla osób, które lubią taką formę. Korektor ponoć też jest świetny i właściwie może się  na niego sama skuszę :)

2. Rimmel Match Perfection korektor + podkład.
Korektora używam już ponad dwa lata i dla mnie jest rewelacyjny. Zawsze polecam go swoim koleżankom do spróbowania no i oczywiście Wam. Ma dobre, lekkie krycie. Genialnie kryje cienie pod oczami, ale także wypryski. Przy tym wszystkim jest trwały i krycie (w razie większego nieprzyjaciela na twarzy) można budować. Jeśli chodzi o podkład to jest on z tej samej serii (match perection) i pomyślałam, że skoro korektor jest genialny to może podkład także? Kupiłam go parę dni temu i póki co jestem naprawdę zadowolona! Świetny do skóry normalnej, ma dobre krycie i jest lekki. Polecam spróbować :)



1. Wibo Growing Lashes.
O tuszach nie będę się rozpisywać ponieważ recenzję i efekty na zdjęciach  zobaczycie w postach do których podaję linki, ale wszystkie polecam :) Recenzja Wibo tutaj.

2. Pump Up Lovely.
Recenzja + zdjęcia efektu tutaj.

3. Volume Million Lashes.
Recenzja + zdjęcia efektu tutaj.

4. The Rocket Vollum Express.
Recenzja + zdjęcia efektu tutaj. O wersji wodoodpornej nie pisałam na blogu, jakoś mi to umknęło aczkolwiek na wakacjach podczas kąpieli i upałów spisywał się naprawdę dobrze. Nie kruszył się, nie znikał, nie rozmazywał się i utrzymywał ok. 8 godzin takiego szaleństwa w wodzie i na plaży. Polecam spróbować jeśli szukacie dobrego tuszu wodoodpornego.
 1. Rimmel Match Perfection.
Właściwie już nie używam pudrów w kamieniu, ale słyszałam i widziałam o nim sporo recenzji i wydaje się być wart zainteresowania. Osobiście bym go kupiła gdyby był mi potrzebny także możecie rzucić na niego okiem :)

2. Rimmel Stay Matte.
Kiedyś gdy jeszcze pudrów używałam to kupowałam tylko ten. Dla mnie mat był wystarczający aczkolwiek na pewno nie nadaje się do skóry tłustej. Więcej możecie poczytać w recenzji tutaj.

1. Bronzer Miss Sporty Ohh! Tan So Fine.
Wiem, że Miss Sporty nie ma dobrej jakości kosmetyków, ale bronzery ma całkiem niezłe! Mój poprzedni miałam chyba z dwa lata aż musiałam go wyrzucić (termin ważności) z żalem, bo bardzo się polubiliśmy. Teraz kupiłam sobie właśnie ten i póki co sprawdza się naprawdę dobrze. Moje koleżanki też go używają i są zadowolone. Widziałam nawet, że znika z półek bardzo szybko :)

2. Lakiery Golden Rose i Rimmel 60 seconds.
Uwielbiam te grube brokaty i piaski z Golden Rose, koniecznie ich spróbujcie jeśli lubicie czasem coś innego na paznokciach. Jeśli chodzi o lakiery z Rimmela to muszę się w nie zaopatrzyć, bo słyszałam, że są naprawdę dobre i trwałe.

Dajcie znać co Wy macie zamiar kupić lub co kupiliście :) Ja pokażę Wam moje małe zakupy po skończeniu promocji, bo pewnie jeszcze coś dokupię. Pamiętajcie, że promocja jest ważna tylko do środy. Póki co to właściwie tyle, mam nadzieję, że post Wam się przyda! :) 

wtorek, 11 listopada 2014

Woda termalna - co to jest, do czego służy, jak ją stosować.

Jeśli Twoja skóra na twarzy:
jest podrażniona,
zaczerwieniona,
odwodniona,
ma suche skórki,
jest sucha, wrażliwa,
wydaje ci się ściągnięta,
jest szarawa,
po ściągnięciu makijażu wygląda na podrażnioną,

to ten post jest dla Ciebie :)
Przed Wami najlepszy kosmetyk pielęgnacyjny czyli woda termalna:


Co to jest woda termalna?
Woda termalna jest wydobywana z ciepłych źródeł, jest to woda lecznicza. Woda z Vichy wydobywana jest głębi skał magmowych. Jest naturalnie bogata w sole mineralne i oligoelementy. Zawiera cenne minerały dla skóry takie jak: wapń, żelazo, sód.

Kto powinien jej używać?
Jak dla mnie każdy kto chce naprawdę zadbać o swoją skórę.

Jakie jest działanie wody termalnej?
Działa genialnie na zaczerwienioną skórę twarzy. Koi wszelkie podrażnienia, pomaga rankom czy wypryskom leczyć się i goić. Działa przeciwzapalnie. Pomaga jednocześnie uzyskać na twarzy zdrowy wygląd, odświeżając ją. Dba odpowiednie nawilżenie. Jednocześnie jest pomocna w chorobach skóry takich jak trądzik.


Czy widać efekty na skórze?
Tak i jeszcze raz tak! Ja zauważyłam efekt u siebie już po pierwszym użyciu. Zaczerwienienia na policzkach, w okolicach nosa czy brody w mgnieniu oka rozjaśniły się. Natychmiast poczułam, ze moja skóra została opatulona czymś przyjemnym i nawilżającym. Od pierwszego użycia, nigdy się z nią nie rozstaję. Dzięki niej moja skóra przestała być sucha, nie mam problemów z suchymi skórkami. Teraz moja skóra bez makijażu w końcu wygląda naprawdę dobrze, nie jest czerwona i podrażniona. Woda termalna świetnie koi wszystkie podrażnienia. Żaden tonik czy płyn nie da Wam takich efektów jak ona :) Jest genialna na używanie cały rok, zwłaszcza na okres letni, a także jesienno-zimowy.

Jaką wodę kupić i gdzie ją dostać?
Z ręką na sercu polecam Wam wodę termalną z Vichy, uwielbiam ją. Ja kupuję je w internecie (allegro), ponieważ po prostu bardziej się to opłaca. Możecie dostać je również w aptekach. Nie znajdziecie jej w drogeriach kosmetycznych. Za 150ml zapłacicie niecałe 20zł (z wysyłką), a starczy Wam na mniej więcej 2 miesiące przy używaniu raz dziennie (rano).

Jak używać wodę termalną?
Możesz używać jej rano (przed makijażem) jak i wieczorem (po umyciu twarzy). Ja używam jej najczęściej z rana. Aplikacja jest bardzo prosta. Psikam kilka razy na twarz, czekam chwilę i delikatnie, przykładając wacik do twarzy ściągam nadmiar. Nie możemy ją zostawić do wyschnięcia - wtedy będzie wysuszać nam skórę. Często nie używam już kremu pod fluid/podkład, wystarczy mi nawilżenie jakie daje woda :)


Koniecznie musicie jej wypróbować! :) Obecnie nie wyobrażam sobie swojej pielęgnacji bez wody termalnej. Mam nadzieję, że też się od niej uzależnicie. Nic tylko szukać więcej takich zdrowych uzależnień :) Namówiłam na nią? A może ktoś z Was już jej używa? Dajcie znać, a tymczasem na dziś to na tyle. Pozdrawiam! :)

sobota, 8 listopada 2014

Recenzja: Tusz My Secret, Create Your Lashes.

Dzisiejszy dzień poświęciłam na pisanie pracy licencjackiej. W sumie spędziłam nad nią 3-4 godziny i byłam pewna, że jestem już daleko, piękne kilka stron stworzonych, a gdy stwierdziłam, że na dziś starczy, okazało się, że kończyłam drugą stronę. Tyle zajęły poprawki, zaglądanie do książek, internetu i... myślenie. Jednak szło mi to całkiem lekko (jakiś plus), a mimo tego zajmuje to bardzo dużo czasu. Zaraz lecę się odmóżdżyć i pograć w Fifę, a co! :) Jednak zanim to zrobię to chcę Wam przedstawić tusz do rzęs Od My Secret, który chyba jest w ogóle jedynym kosmetykiem, który posiadam z tej firmy. Przynajmniej tak mi się na chwilę obecną wydaje. Wygląda tak:


Przyznam, że kupiłam go ze względu na opakowanie. Chyba pierwszy raz tak zrobiłam, niczym sroczka na błyskotki. Po prostu spodobało mi się, a cenowo to nie boję się kupować tuszy za ok. 10zł, bo wiem, że jest masa perełek (np. moje perełki od Wibo klik i Lovely klik). 

Od producenta:
Nowy wymiar rzęs w kilka sekund. Maskara idealnie modeluje rzęsy, pogrubiając oraz wydłużając je jednocześnie. 
Nadaje intensywny, czarny kolor. Bez parabenów. Produkt zawiera dwustronny pędzelek. 

Cena: 
10zł 

Szczoteczka:

Moja opinia:
Jak już wspomniałam, opakowanie piękne, a także sama szczoteczka jest bardzo ciekawie wyprofilowana. Z jednej strony jest dłuższa, a z drugiej krótsza co ułatwia malowanie rzęs górnych jak i tych krótszych, dolnych. Konsystencja tuszu wydaje się również dobra, nie nakłada się go za dużo, wręcz idealnie. Ma do tego piękny, głęboki, czarny kolor. Jeśli chodzi o plusy to tyle. Niestety tusz okropnie (!) skleja rzęsy co wyraźnie widać na zdjęciu poniżej. Może mam ich za dużo? Wiem, że czasem jest to jednak utrudnienie, ale nie przesadzajmy. Do tego pozostawia niestety grudki. Największym, najgorszym i najbardziej znaczącym minusem, który dla mnie kompletnie skreśla ten tusz jest trwałość. Zwykle maluję się po 6 rano, a wracając z uczelni w okolicach 16-17, na rzęsach praktycznie nie było po nim śladu. Zważywszy na to, że jest to dla mnie połowa dnia to jest to ogromny negatyw. Tusz po prostu znika, zbierają się małe okruszki, które mogą wpaść do oka, a pod oczami okropnie się kruszy i rozmazuje...

Plusy:
+ dostępność
+ opakowanie 
+ głęboki kolor
+ szczoteczka

Minusy:
- skleja rzęsy
- pozostawia grudki
- osypuje się
- trwałość ŻADNA
- po 8-10h schodzi całkowicie

 Tutaj możecie zobaczyć efekt przed i po:


A tutaj po wspomnianym powrocie z uczelni:


 Nie zawsze wszystko co w pięknym opakowaniu jest dobre. Jednak dalej nie zniechęciło mnie to do próbowania tańszych tuszy i recenzowania ich dla Was. Może znajdę jakąś kolejną perełkę, kto wie? :) Na dziś to tyle, do następnego!

środa, 5 listopada 2014

Recenzja: Le Petit Marseillais, kremowy żel pod prysznic - mleczko waniliowe.

Cześć :) Dzień za dniem zaczął pędzić jak szalony. Tym bardziej gdy wstając po 6 rano i wracając do domu wieczorem jest już całkiem ciemno. Nie mogę tego przeboleć. Dzień gdzieś umyka pośród zajęć i pracy. Pozostaje więcej czasu na relaksujące kąpiele. Oczywiście nie obędzie się bez najlepszych płynów do kąpieli, żeli i balsamów, najlepiej pachnących słodką wanilią. Oto jeden z takich kosmetyków:


Od producenta:
Kremowa konsystencja produktu z mleczkiem waniliowym delikatnie oczyszcza i nawilża skórę. Gładka i łatwa do spłukiwania piana uwalnia uwalnia intensywny i pyszny zapach. Formuła nawilżająca extra doux, neutralne pH dla skóry, przetestowana pod kontrolą dermatologiczną. Twoja skóra jest miękka, nawilżona i odżywiona.  Jak wszystkie żele pod prysznic tej francuskiej firmy zawiera naturalne składniki, ma neutralne pH dla skóry, nie testowany na zwierzętach, a strąki wanilii na Madagaskarze zbierane są z poszanowaniem zasad fair trade. 

Cena:
9zł za 250ml, 14zł za 400ml

Moja opinia:
Konsystencja tego mleczka jest naprawdę bardzo przyzwoita, gęsta i treściwa. Na zdjęciu wydaje się rzadka, ale chwilę trwało zanim zrobiłam dobre zdjęcie. Z rąk nie spływa, świetnie się go aplikuje. Przyjemność używania w trakcie kąpieli jest naprawdę duża. Ma piękny, waniliowy zapach. Producenta obietnice zgadzają się pod wszystkimi względami. Głównie jeśli chodzi o formułę nawilżającą. Nie spotkałam się jeszcze z takim żelem pod prysznic, który nawilża w trakcie mycia, a skóra pozostaje miękka także po wytarciu się ręcznikiem. Naturalne składniki, nie podrażnia i nie uczula. Nie znalazłam żadnej wady. Chyba pozostanie moim ulubieńcem.


Plusy:
+ dostępność
+ konsystencja
+ piękny zapach
+ miękka skóra w trakcie i po myciu
+ naturalne składniki w składzie
+ nie wysusza skóry

Minusy:
?

Naprawdę bardzo się polubiliśmy, szczególnie, że wariuję na punkcie zapachu wanilii. Poniżej możecie zobaczyć inne dostępne zapachy:


Próbowaliście już te francuskie żele? :)

niedziela, 2 listopada 2014

Październikowe love.


Cześć :) Dziś mam dla Was video, które rozpocznie nową, comiesięczną serię na moim kanale o ile będziecie chcieli :) W tych filmach będę co miesiąc mówiła o swoich ulubieńcach w 5 stałych kategoriach, a 6 będę w miarę możliwości dodawać i zmieniać. Często pytacie się o ulubiony film czy książkę. Postanowiłam więc wszystko połączyć i wybrałam: książkę, film, muzykę, kosmetyk oraz bubel. Wczoraj także siedziałam (z małą pomocą) nad intro i w końcu udało nam się zrobić! Coś prostego, klasycznego i ładnego. Tak, te pierwsze 3 sekundy filmu zajęły 1,5h. Jednak to był mój pierwszy raz, przeskakiwanie z tutorialu na program dlatego tyle to zajęło, ale warto było. To tyle słowem wstępu, zapraszam do oglądania:




Jeśli chcecie takie video za miesiąc to dajcie mi o tym znać w komentarzu :)
Do następnego :)


środa, 29 października 2014

Jesienne zakupy, kosmetyki&inne.

To dziwne, ale im więcej mam czasu wolnego to tak naprawdę zdecydowanie mniej rzeczy jestem w stanie zrobić. Koniecznie muszę to zmienić, zapełniając sobie luki być może nowym miejscem pracy. To zdecydowanie moje wyzwanie na ten miesiąc, a zarazem plan niezbędny do spełnienia. Napięty grafik, zaplanowany miesiąc to zdecydowanie coś co lubię najbardziej. Wiem, jestem dziwna.
Wracając do tematu posta, dziś chciałabym Wam pokazać moje zakupy z ostatniego miesiąca kosmetyczne i nie tylko :) Dawno nie robiłam takiego posta, może też dlatego, że w sumie odwykłam od bywania w sklepach. Postanowiłam zużyć wszystkie produkty, które zawalają mi szafki. Trochę mi się to udało, więc w końcu mogę przyjść do Was z haulem. 


Kolejny produkt do mycia twarzy z Biedronki. Wcześniej miałam żel micelarny, recenzja tutaj. Tym razem postawiłam na żel-krem. Póki co użyłam go parę razy, ale myślę, że się polubimy. Delikatny zapach, świetna konsystencja no i bardzo dobrze się sprawdza. Przypominam że firma Biedronkowa BeBeauty stwarza produkty bardzo podobne o ile nie takie same (jeśli chodzi o skład) co Tołpa, a są one dużo tańsze. W końcu dać za produkt 5zł, a nie 30zł to niezła różnica :)


Moje pazury chyba przeszły swój najgorszy okres roztrajania we wszelkich możliwych miejscach, przestały być w końcu cieniutkie jak kartka papieru, ale to nie zwalnia mnie z obowiązku dbania o nie. Tym razem zakupiłam odżywkę z Bielendy, która jest mniej inwazyjna niż ta z Eveline (8in1), a skład jest bardzo podobny. Mam nadzieję, że będzie się nam dobrze współpracować.


 Pierwszą maseczkę z Ziaji podarowałam swojej czytelniczce (pozdrawiam A. :)), więc będzie miała okazję ją przetestować. Drugą wzięłam, bo wyjątkowo wzbudziła mój apetyt na spróbowanie grafika, a dokładniej soczysty obrazek owoców. Na dniach koniecznie ja spróbuję, mam nadzieję, że ładnie pachnie :)


Ostatnio wszystkie te żele złapałam na promocji w Naturze za 11,99zł, więc wzięłam inny niż wcześniej - do skóry suchej. W normalnej cenie po prostu nie opłaca się kupować. Wtedy stawiam na Joanne. Recenzję z małym porównaniem możecie zobaczyć tutaj.


Nie od dziś wiem, że tusze za 10zł to potrafią być prawdziwe perełki. Mam tutaj na myśli najlepszy tusz z Vibo, recenzja tutaj. Nie miałam więc oporów kupić coś w podobnej cenie, dokładniej 9,99zł. Dziś miałam go pierwszy raz na rzęsach i... po kilku godzinach zniknął z moich oczu. Hmm.. ciekawe czy akcja się powtórzy, może wtedy zasłuży na miano bubla? :)


Jeśli chodzi o ten top coat czuję, że to będzie moje odkrycie! Został w szafce essence ostatni, więc postanowiłam spróbować i jestem pod wrażeniem. Póki co musicie poczekać jeszcze trochę na recenzję, ale polecam do przetestowania samemu. Zdradzę tylko, że się nie zawiedziecie. 9,99zł.


To już 2,5 roku jak używam tego samego anty-perspirantu, co chyba oznacza dosyć jasno, że uwielbiamy się na zabój... (hahah :P) To zdecydowane najlepszy produkt w mojej kosmetyczce. Jeśli jak mnie odrzucają Was kwiatowe i mocne zapachy, a wolicie coś delikatnego to polecam spróbować. Recenzja tutaj.


Woda termalna to jeden z kosmetyków, który wyleczył moją suchą, podrażnioną i zaczerwienioną niegdyś skórę. Z ręką na sercu - to było moje wybawienie. Obecnie znowu ją kupiłam, aby chronić się przez wiatrzyskiem jesienią i zimą. Recenzja tutaj.


Kiedy szał na Baby Lips minął to postanowiłam w końcu w nią zainwestować, no i warto było. Daje piękny, naturalny kolor ust. Stają się lekko bardziej czerwone i wyraźne. Świetnie nawilża, ale po odstawieniu usta wołają o niego ponownie. Mam na myśli to, ze lekko się wysuszają.


Na jesień nie mogło się obyć bez nowej kurtki, a raczej chyba płaszcza (?). Wiem, że skórzane rękawy już długo są na topie i mogą być dla kogoś nudne, no, ale nie dla mnie. Ja uwielbiam motyw skóry i będę ją nosić tak długo aż mi się znudzi :P Kupiłam ją w Reserved.


Ostatnio kupiłam dwie pary butów z jesiennej kolekcji na Deezee. Jeśli chodzi o jakość to żadne buty, ze sklepu z neta czy takie w Waszych miastach nie różnią się od siebie. Ewentualnie jeśli kupujecie skórzane. Wykonane są tak średnio, po noszeniu parę razy są już dosyć miękkie i co widać na zdjęciu wyżej, porobiły się zagięcia.


Te też są z deezee, ale jeszcze nie miałam ich okazji ubrać. Mam nadzieję, że będą się sprawdzać trochę lepiej.


Ostatnia rzecz to pojemna torba na uczelnię, która zmieści jeden zeszyt i 5kg jedzenia (nie żartuję). Taka jedna zazwyczaj starcza mi na okrągły rok, a może i dłużej. Wygodna, dobrze wykonana, mam nadzieję, że szybko się nie zarwie. Reserved.

To wszystko co kupiłam w tym miesiącu. Jeszcze mam w planach zakup szalika, rękawiczek i zimowych butów, ale na to jeszcze mamy czas (i hope so). Wpadło Wam coś w oko w ostatnim czasie w sklepach lub w dzisiejszym poście? :)