piątek, 9 grudnia 2011

Kremy do rąk I

Pozbierałam swoje kremy do rąk i te, które kręciły się gdzieś po łazience. Zebrałam wszystkie, których używałam i które mam. W tej notce oraz kolejnej zrecenzuję Wam te kremy, abyście wiedziały czym najlepiej chronić ręce, paznokcie, skórki, w taką pogodę jaką mamy teraz. Każda z nas w końcu chciałaby mieć idealnie gładkie i miękkie rączki, prawda? :)

Całość :) Całkiem pokaźna kolekcja :)

Garnier, krem do rąk. Trochę od tego, co pisze producent. Ten krem został wzbogacony o składnik, który znajduje się w jogurtach naturalnych L-BIFIDUS. Wzmacnia on naturalną barierę skóry, chroni przed czynnikami takimi jak: twarda woda, ogrzewanie (wysuszające skórę). Wzbogacona o ekstrakt z mango, który sprawia, że krem ładnie pachnie i zostawia miękką skórę. Uważam, że ten krem jest jak najbardziej ok dla skóry normalnej, potrzebującej lekkiej ochrony. Lekka konsystencja na codzień dla każdego. Przy dłuższym stosowaniu utrzymuje skórę miękką. Moja ocena 7/10.

Jest to wersja MINI kremu Kamill. Tak naprawdę używam jej do wszystkiego, chyba najczęściej gdy mam katar smaruję nim osuszoną i wrażliwą skórę w okolicach nosa - szybko przynosi ukojenie. Jak na wersję do rąk starczy niestety na kilka razy. Ma bardzo orzeźwiający zapach, dobrze nawilża.

Ten krem jest tzw. 3 w jednym. Otoż dba o nasze dłonie, paznokcie i skórki. Bardzo go lubię i uważam, że taki krem jest najlepszy, który dba również o okolice palców. Łagodzi wszelkie podrażnienia na rękach, wzmacnia paznokcie, zmiękcza skórki. Krem sprawdzi się też w pielęgnacji suchej i zrogowaciałej skóry na kolanach i łokciach. Ok. 6zł za taki krem to naprawdę rewelacja! Główne składniki: olej z avocado, ceramidy (chronią przed czynnikami zewnętrzynmi), wit.A, E, F, dbają o gładkość i elastyczność, 5% urea - dzięki nim skóra jest już po pierwszym użyciu miękka. Naprawdę polecam wszystkim osobom o wrażliwej skórze :) Moja ocena, jeśli chodzi o krem również dbający o paznokcie 10/10!

Johnson`s Body Care, 24-Godzinne Nawilżanie, Krem do rąk. Ten krem to prawdziwy raj dla rąk. Kiedy używałam go naprawdę często miałam dłonie jak pupcia niemowlaka, naprawdę. Niestety już mi się kończy, ale muszę najpierw użyć wszystkie inne moje kremy, a sami widzicie ile ich mam... Ten krem ma naprawdę niezwykle miękką konsystencję, niczym jedwab. Przy częstym używaniu miękka skóra pozostaje nawet po umyciu rąk. Od producenta; łączy w sobie substancje odżywcze,naturalny składnik nawilżający oraz zmiękczającą oliwkę. Świetnie się wchłania i 100% zwalcza oznaki suchości skóry, uczucie ściągnięcia. Moja ocena, jeśli chodzi o miękkość dłoni 10/10.


Mój produkt z tej notki?
Jeśli walczymy o piękne paznokcie i skórki, a zarazem dłonie polecam produkt firmy evelline, a jeśli mamy bardzo suche dłonie sięgamy po johnsona, to moje wybory :)
W niedzielę recenzja biużuterii znanego sklepu internetowego! Jestem bardzo szczęśliwa, że wzięłam udział w takim projekcie :) A dla Was to kolejny pomysł na nie drogi prezent! :)

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Rexona.

Witam Was. Dzisiaj chciałabym zrecenzować Wam kosmetyk Rexony. Pewnie widziałyście reklamę z M. Sochą, która ocenia jej skuteczność na podstawie dwóch płatków? Tym razem przetestowałam to ja, dla Was :) Mimo tego, że jestem fanką dezodorantów w kulce, to zostałam miło zaskoczona.


Do testowania dostałam Rexone 35ml, zapach Fresh, Aloe Vera + 2 płatki.
Od producenta:
Antyperspirant w spray`u Rexona Aloe Vera to kosmetyk, który da Ci komfort i kontrolę nad potem przez cały dzień, nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Skład oparty na wyciągu z aloesu przeciwdziała podrażnieniom skóry i sprawi, że pozostanie delikatna. Jednocześnie przez cały dzień będziesz czuła się świeżo, a przyjemny zapach pozostanie z Tobą na bardzo długo.

Cena: 14zł/150ml

Jak wypadł test?
Zwracam bardzo uwagę na zapach, ponieważ nie bardzo przepadam nad duszącymi perfumami lub takimi 'mocnymi'. Tym zapachem zostałam naprawdę zaskoczona, jest świeży i naprawdę przypadł mi do gustu. Muszę powiedzieć, że po włożeniu płatków i wyciągnięciu - pachniały one właśnie Rexoną. Pachnie pięknie i bardzo szybko się wchłania. Podczas gdy mój w kulce jeszcze trochę pomoczył mi koszulkę, po tym nie było ani śladu. A nie zawsze przecież jest czas na pozostawianie do wyschnięcia. Skuteczność 100%, aż do późnych godzin wieczornych ochrona Rexony była odpowiednia :)

Plusy:
+ świeży zapach
+ od razu się wchłania
+ utrzymuje świeżość i zapach przez cały dzień

Minusy:
?

Ogólnie nie przepadam antyperspirantami, ponieważ psikając się nim, zaraz cały pokój jest w tej woni. Wolę robić to czymś dyskretniejszym. Jednak zostałam zaskoczona delikatnym i świeżym zapachem, który pachnie po prostu idealnie :)

sobota, 3 grudnia 2011

Lakiery do paznokci II

Witam Was!
Dzisiaj pokażę Wam całość moich lakierów do paznokci (notka nr.2). Całkowicie zapomniałam o moich zdobyczach, które trzymam... w lodówce! Dlaczego trzymam lakiery w lodówce? Lakiery można, ale nie trzeba trzymać w lodówce. Jeśli chcielibyśmy, aby ich świeżość była dłuższa, to oczywiście powinniśmy to robić, szczególnie, że nic nas to nie kosztuje. W ciepłej, pokojowej temperaturze lakiery zaczynają robić się bardzo gęste, ciągną się lub wysychają. Trzymanie ich w lodówce spowalnia ten proces. Dlaczego kosmetyczki tego nie robią? Ponieważ zużywają lakiery bardzo szybko, nie zdążą one zmieniać swojej konsystencji. Wiadomo jednak, że my długo posiadamy swoje lakiery, a więc warto o nie dbać w odpowiedni sposób.

Niektóre z tych lakierów mają po kilka dobrych lat, a dzięki trzymaniu w lodówce są dalej do użytku, oczywiście nie każdej firmy lakiery trzymają się w formie tak długo :) Aby przybliżyć Wam obraz moich lakierów podzieliłam je na takie grupy:

Lakiery z Inglota. Są klasyczne, droższe i świetnej jakości, utrzymują się długo. Warto je kupować, gdy danego koloru używamy często i długo. Gdy wiemy, że po prostu nam się nie znudzi. Ta kolekcja jest w sumie mojej mamy, sama używałam tylko białego, fioletu lub brokatu złotego.

Od lewej lakiery Wibo. Mam je w kolorach czerwony i nude, beż chociaż na zdjęciu wyszedł jak biały oraz niebieski, Bardzo je lubię i też mam już je dosyć długo. Niebieski tylko kupiłam niedawno i jestem strasznie zadowolona. Piękny, soczysty kolor. Te lakiery utrzymują się w całości około 4 dni.

Od lewej miss selene. Żółty oraz takie serduszka. Muszę powiedzieć, że jest on dosyć rzadki w dwie warstwy nie pokrywają w 100%. Serduszkami ozdabiałam tylko, także nie malowałam całej płytki, ciężko więc powiedzieć coś o ich trwałości. Dużym plusem jest mała buteleczka, którą bez problemu można wziąć wszędzie. I kolejne dwa lakiery to simple beuty. Te lakiery są naprawdę rzadkie i w 100% delikatne. Są tak jakby brokatowe, lekko pokrywają płytkę paznokcia. Nadają się pod podkład lub na naprawdę skromne malowanie.

Z prawej strony kolor różowy, nie mam pojęcia jakiej firmy, ale kolor bardzo ładny, intensywny :) Oraz brązowy miss sporty. Dwie warstwy są idealne, piękny, złocisty brąz lub ciemny kremowy, bardzo go lubię, pięknie podkreśla kolor skóry. A o dwóch pierwszych piszę poniżej:

Staram się przed pomalowaniem paznokci czasem użyć utwardzacza. Sprawia on, że płytka paznokcia jest gładka i lakier piękne pokrywa paznokcie. Niektóre dziewczyny pisały w komentarzach o problemach z rozdwajaniem paznokci otóż pomaga on także w walce z tym problemem. Wzmacnia paznokcie. Po pomalowaniu paznokci możemy zastosować go i przedłużyć trwałość lakierów nawet do 10dni! W poprzedniej notce pokazywałam moje brokatowe paznokcie, dzięki użyciu utwardzacza są one mocne, trzymają się i są niewyczuwalne. Wracając do zdrowia paznokci i skórek to powiem tylko, że już niedługo pojawi się notka, gdzie znowu dowiecie się jak o nie dbać.

Nail food - oriflame. Prawda, że miła nazwa? Jedzonko dla paznokci, czyli po prostu odżywka. Dodatkowo dba również o skórki dookoła (również zmora wielu dziewczyn) Pachnie przepięknie, uwielbiam jej używać. Parę słów od producenta: regeneruje słabe paznokcie i przywraca im witalność, ożywcze działanie olejków z pestek owoców jagodowych, lekka, szybko wchłaniająca się konsystencja. Bardzo lekka przez co nie wchłania się całkowicie. Rozsmarujemy ją wtedy po paznokciu i skórkach :)

czwartek, 1 grudnia 2011

Malowanie i ozdabianie paznokci.

Dzięki Wam już recenzowałam dla Was kosmetyki nadesłane przez firmę nivea, a już niedługo będę recenzowała coś... całkiem innego, ale napewno Wam się spodoba.
W tej notce notce chciałabym Wam pokazać jak się ostatnio pobawiłam lakierami, chyba były to moje pierwsze kroki w bawieniu się w malowanie paznokci inaczej. Najpierw pokażę Wam lakiery, których użyłam:

mini Simple Beauty różowy oraz biały Inglot.

Te paznokcie zrobiłam w środku tygodnia, a więc są bardzo delikatne. Blady róż i białe ozdoby. Wstążeczkę zrobiłam 'maczając' końcówkę wykałaczki w lakierze i robiąc kropeczkę. Później jakoś namalowałam wstążki no i jakoś to wyszło :) Chciałam kropki na wszystkich paznokciach, ale wychodziły mi 'kluchy', a więc pozostawiłam tak.

Na koniec tygodnia postanowiłam trochę 'zaszaleć'. Nie tyle kolorami, co dłużej pokombinować. Dwie warstwy lakierów i mogłam użyć złotego. Paznokcie są w stylu świątecznym, przynajmniej mi się takie wydają ;)

Najpierw pomalowałam każdy paznokieć na inny kolor, aby przy użyciu brokatu złotego inglota pomalować górną część paznokcia i zobaczyć na którym kolorze najładniej wygląda. Efekt najlepszy był na kolorze niebieskim lub brązowym. Niestety na zdjęciu aż tak tego nie widać (możecie klikając w nie, powiększyć je).

Efekt końcowy wygląda tak :)

W zbliżeniu.

Wyprzedzając pytania, dotyczące trwałości takiego brokatu. Na płytkę paznokcia przed użyłam utwardzacza, po pomalowaniu nałożyłam dwie warstwy. Po wyschnięciu trzecią warstwą przejechałam tylko po samym brokacie. Teraz brokat jest kompletnie nie wyczuwalny ręką, co zabezpieczy go przed odpadaniem :) Wiadomo, że jest to pomalowanie paznokci na wyjście i nie zamierzam mieć ich cały tydzień :)


Złoty brokat - Inglot.

Oraz niebieski, morski kolor firmy Wibo!

PS. Cieszę się, że wiele z Was wertuje całego mojego bloga, cofając się do początku, ale nie sposób abym codziennie przeglądała stare notki, a dodajecie tam pytania na które bardzo chciałabym odpowiedzieć. Piszcie proszę zawsze pod nową notką, można podać linka, wtedy napewno odpowiem.
Pozdrowienia :)

niedziela, 27 listopada 2011

Lakiery do paznokci.

Peeling avon, czerwony lakier, brązowy lakier, nude i różowy.

Jeśli często malujecie paznokcie polecam ten kosmetyk. Kupiłam w Avon i mogę polecić każdemu. Miałam lakier czerwony na paznokciach około 3 miesiące i naprawdę brzydki odcień paznokcia gdy go zmazałam. Wtedy pomógł mi ten peeling do paznokci.

Nakładamy cieńką warstwę na 15 min, po tym czasie robimy 'dziurki' i ściągamy peeling. Strasznie go lubię. Używamy go zależnie od potrzeby. Im częściej go używamy, mamy pewność, że nasz naturalny kolor paznokci wróci do nas :)

Simple Beuty, wersja mini. Mój ostatni nabytek :) Ma piękny kolor, baardzo mi się podoba :) Często kupuję mini wersje lakierów, bo szybko mi się najzwyczajniej w świecie - nudzą.

Zmazywacz ziołowy - wzmacniający. Nie obędzie się bez dobrego zmazywacza. Poprzednio miałam taki żółty, polecam i ten i ten! Dałam za niego nieco ponad 1zł i zmazuje cały lakier z paznokcia i nie walczę ze starym lakierem. Do tego zapach nie jest taki ostry jak to można zaznać przy innych zmazywaczach.

Zdjęcie nie jest mojego autorstwa.
Co sądzicie o malowaniu paznokci na niejednolity kolor, tzn. o malowaniu serdecznego palca na kolor inny niż pozostały? Szczerze mówiąc jeszcze tego nie wprowadziłam w swoje życie ;) Sama nie wiem, co o tym myśleć. Ta moda przyszła jakiś czas temu, ale czy jeszcze jest?

zdjęcie nie jest mojego autorstwa
Co sądzicie o pękających lakierach do paznokci? Jeśli jeszcze nie wiedzie o co z nimi chodzi, już tłumaczę :) Najpierw pokrywa się płytkę paznokcia wybranym lakierem (bazą) później lakierem pękającym. Taki lakier wysycha w kilka sekund i zaczyna pękać, pozostawiając efekt popękanych paznokci :) Myślę, że mam ochotę pobawić się w takie coś i pokażę Wam tego efekty... Tylko jak by tu dobrać odpowiedni kolor? Pomyślę nad tym i za jakiś czas pokażę Wam jak mi to wyszło.
Sama nie zawsze maluję paznokcie, ale zadbane paznokcie (płytki, skórki dookoła) to obowiązek myślę każdej kobiety, dziewczyny. Naprawdę zadbane dłonie zwracają uwagę, a już napewno czerrwony lakier :)

Pozdrawiam! :)

czwartek, 24 listopada 2011

Recenzje kosmetyków Nivea (1)

Cześć wszystkim! :) Dziękuję za tą ogromną ilość pozytywnych słów, jakie płyną od Wad do mnie, jestem bardzo szczęśliwa, że dzielnie wertujecie stare notki, całe archiwum, bo blog Was pochłonął :)
Ostatnio miałam tą przyjemność przez prawie miesiąc testować kosmetyki firmy Nivea. Każda z Was oczywiście zna tą firmę. Produkty nivea, także te pierwsze jakie powstały możecie zobaczyć na dobrze zrobionej stronie internetowej nivea www.nivea.pl. Aby dokładniej się przyjrzeć możecie kliknąć na zdjęcie, zostanie ono powiększone.

Nowość - Nivea Visage Pure Effect all in one 1 czyli żel-peelng-maska w jednym. Bardzo się cieszę, że mogłam go przetestować, bo zaciekawił mnie już nie raz. Ten kosmetyk to żel do codziennej pielęgnacji twarzy z drobinkami, które działają jak peeling. Możemy również pozostawić na twarzy odpowiednią ilość żelu (jest na tyle gęsta, że nie spływa jak zwykł żel) i wtedy robi nam za maseczkę matującą. Efekt jest super.
* nie podrażnia
* matuje
* oczyszcza
* peelinguje
* pozostawia skórę gładką.

Skład, 150 ml. Po powiększeniu możecie go przeczytać, wiem, że niektóre dziewczyny po prostu go przepisują, ja wolę napisać więcej od siebie niż coś kopiować.
Po używaniu jej przez miesiąc zauważyłam naprawdę efekty. Przede wszystkim skóra jest zawsze matowa, po używaniu jej rano i wieczorem. Nie błyszczy się i nie świeci. Parę razy robiłam sobie maseczkę, po czym nakremowałam twarz i aż miło było ją dotykać.

Konsystencja żelu-peelingu i maski jest dosyć gęsta. Czyli idealnie ją się rozprowadza jak i zmywa. Przy używaniu jako peeling, dzięki odpowiedniej gęstości jest na 'swoim miejescu', nie spływa, itp.

Drugim produktem, jaki testuję kilkanaście razy dziennie to pomadka do ust, vitamin shake, żurawina i malina = przesłodki zapach!

Pomadka nadaje ustom delikatny, różowy odcień. Pięknie nawilża, idealnie się rozprowadza. Nie zbiera się w kącikach ust. Jej trwałość jest naprawdę długa. Zapach jest przepiękny, nie mogę jej się oprzeć. Gdy usta ciągle wystawione są na mróz, wiatr i mam bardzo wyschnięte usta, wystarczy pociągnięcie i są super miękkie, kurcze, to brzmi jak w tv, ale to prawda :)

Jak widzicie taki witaminowy shake to prawdziwy obłęd :) Jasno różowy pomieszany jest z ciemnoróżowym, wygląda zjawiskowo :)

Tak prezentuje się na ustach :)

Ok, to tyle na dzisiaj.
Macie takie nowości już w swoim zbiorze kosmetyków lub podobne? :)