niedziela, 2 grudnia 2012

Haul.

Dawno nie pokazywałam innego haul'u niż kosmetykowego, więc pozbierałam kilka rzeczy, które kupiłam w ostatnim czasie. Dwie pierwsze bluzki to topy z wycięciami pod pachami. Uwielbiam taki krój, będą idealne na wiosnę. Jakie macie plany na niedzielę? Ja spędzę ją z moją ukochaną siostrzenicą :) Najgorsze jest to, że łapie mnie choróbsko... nienawidzę być chora. Ok, to do notki,
Hope you like it.


Gina Tricot



Tally Weijl



Deichmann


Tally Weijl




sobota, 1 grudnia 2012

Lovely, spectacular me, volume mascara.

Dziś 1 grudnia i jak przystało na zimę, śnieg padał przez całe 10 minut i nie pozostało z niego kompletnie... nic ;) Mam nadzieję, że na święta będzie dużo białego puchu, dzięki niemu tworzy się niesamowity klimat. Cieszę się, że spodobały Wam się moje pomysły na prezent. Jeśli chodzi o chłopaków, to ja zawsze zwracam uwagę na praktyczność + zainteresowania, miśki, poduszki z naszą twarzą, itp. jak dla mnie odpadają. Myślę, że jest to sprawa indywidualna :) Jak dobrze mieć w końcu wolny weekend! Ja dziś od rana robię porządki i mam dwie siaty przedmiotów, kartek, zabawek (?) które trzymałam ze względu na sentyment, aż mi się dno półek odkleiło. Zdecydowanie za dużo tego się nazbierało. To było słowem wstępu, zapraszam do recenzji... ;)


Od producenta:
Tusz efektownie podkreśla i pogrubia rzęsy. 
Specjalnie wyprofilowana szczoteczka perfekcyjnie rozprowadza mascarę, docierając do każdego włoska. 

Cena: 7zł (info z neta - ja ją mam z shiny boxa)


Moja opinia:
Mascarę dostałam za darmo w sierpniowym shiny boxie (notka tutaj). Nie pałam zachwytem do marki Lovely (jest po prostu tania, co równa się z jakością), ale z bronzera zadowolona byłam, więc czas na spróbowanie tuszu. Krótko mówiąc - nie zawiodłam się. Wszystko zależy od tego, jak lubicie mieć pomalowane oczy i czego oczekujecie od tuszu. Ja lubię mimo wszystko naturalne podkreślenie rzęs niż jakiś 'dramatic look' i to właśnie ten tusz daje. Ma genialną szczoteczkę, jest lepsza niż ta z Rimmela (rimmel 100% black, mój ulubieniec). Dlaczego? Nabiera się na nią nie za duża ilość tuszu, co bardzo pozwala tą ilością manewrować. Idealnie sprawdzi się przy malowaniu (szczególnie) dolnych rzęs, podkreśla je delikatnie (wolę mieć bardziej podkreśloną górę niż dół), bez problemu można dojść do kącików, bez efektu sklejenia. Jeśli chodzi o czas utrzymywania się, to wieczorem jest już go o wiele mniej na oczach i efekt jest mało widoczny. Minimalnie się sypie (szczerze mówiąc zauważyłam to dopiero na zdjęciu). Napewno nie jest to tusz pogrubiający, nie pogrubia w ogóle. Za to perfekcyjnie można je rozdzielić (dzięki szczoteczce), mascara nadaje mocny czerń i wydłuża. Ja jestem z niego zadowolona i chętnie sięgnę po niego ponownie w przyszłości. No i jego niska cena zdecydowanie zachęca. W skrócie - tusz tani i dobry!
Nie będę opisywać skrótowo plusów i minusów, bo jeśli chodzi o ten tusz, dla niektórych jego plusy dla mnie mogą być minusami i odwrotnie. 

Tak się prezentuje na moich rzęsach:


Zachęciłam czy zniechęciłam, a może już go próbowałyście? :)

czwartek, 29 listopada 2012

Coraz bliżej święta, czyli pomysły na prezenty.

Jak przystało na bloga pełnego inspiracji, dziś przychodzę do Was z notką, której zrobienie było dla mnie czystą przyjemnością. Coraz bliżej święta, a więc pewnie wiele z Was zastanawia się co kupić swojej mamie, koleżance, przyjaciółce, siostrze, swojej dziewczynie, w każdym razie kobiecie, na prezent. Chciałabym przedstawić Wam moje 10 pomysłów, które osobiście uważam za bardzo fajne na prezent świąteczny (i nie tylko). Zapraszam do czerpania inspiracji, napewno każdy znajdzie coś dla siebie:


Oto moje 10 myślę, że naprawdę ciekawych prezentów, znalazły się tu trochę droższe, ale większość niedrogich i efektownych. Myślę, że każda dziewczyna wybrałaby sobie choć jedną rzecz. Ja z chęcią przygarnęłabym wszystko :) Kto zainspirowany? Co chcielibyście dostać na święta? Ja muszę zaraz kupować prezenty, bo od przyszłego tygodnia zapowiada się dużo godzin w pracy i będzie mniej czasu. Cieszę się, że nadchodzą święta. W tym roku spotkamy się w większym, rodzinnym gronie niż zwykle, co jest dla mnie największym prezentem :)

środa, 28 listopada 2012

Kosmetyczne nowości.

W dzisiejszej notce pokażę Wam zakupy z ostatniego czasu, jeśli chodzi o te kosmetyczne. Na dobry początek Rossmann. Za te parę rzeczy zapłaciłam 40% mniej, promocja jest do dziś - na całą kolorówkę.


Zawsze chciałam go spróbować, także bardzo się cieszę, bo zapłaciłam za niego 6zł. (bez promocji prawie 10)


Moją uwagę przykuło opakowanie i gruba szczoteczka, 20zł (bez promocji prawie 40)

 

Oczywiście kolor jest przekłamany. Mój puder enty z kolei, pudełko na zapas, 14zł. (bez promocji ok. 23zł)


U mnie w mieście otworzyli nowy Rossmann i do zakupów dostałam ten płyn Lirene gratis.
A tutaj zakupy już bez promocji:



I ostatnia rzecz to zakup internetowy, od jakiegoś czasu chciałam go spróbować. Zobaczymy jak się sprawdzi, może ktoś z Was już próbował? Oglądałam efekty w internecie i bardzo mi się spodobały, więc postanowiłam go wypróbować.


Do następnego :)

poniedziałek, 26 listopada 2012

Perfumowe nowości.

Mam nadzieję, że Wam weekend nie zleciał tak szybko jak mi i zdążyliście trochę odpocząć. Niestety, wszystko, co dobre szybko się kończy. W dzisiejszej notce chciałabym Wam pokazać moje 3 nowości perfumowe, które zawitały do mojej kolekcji. 


To już mój piąty perfum Britney Spears (pokazywałam je tutaj), Radiance. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. Zdecydowanie jej perfumy należą do moich ulubieńców i każdy z osobna niesamowicie mi się podoba. Mam nadzieję w przyszłości mieć jeszcze Radiance Cosmic, wąchałam go ostatnio na lotnisku i zakochałam się. Nie będę opisywać jego zapachu, bo wystarczy pójść do jakiejś drogerii, a każda z nas ma inne gusta. Ja jestem im totalnie oddana.


Ten perfum Amor Amor, Cacharel ma dosyć oryginalny zapach, mnie się podoba, ale zdecydowanie nie jestem w nim zakochana. Mam ogólnie chyba tylko dwie podróby perfum i to jest jedna z nich, kupiona na bazarku w Turcji. Myślę, więc też, że jej oryginał może nieco się różnić, ale i tak to nie mój klimat jeśli chodzi o ten zapach.


Oraz ostatni Halle Berry, to już moja druga buteleczka. Szkoda używać mi na codzień oryginalnych, drogich perfum, więc kupuję ją na codzień. Kosztuje jedyne 20zł. Uwielbiam jej zapach, jest cudowny!
A wy jakich perfum używacie na codzień? Ja na codzień nie używałam nic od dłuższego czasu, ale teraz będzie to właśnie Halle Berry :)

piątek, 23 listopada 2012

Recenzja: Rimmel, Match Perfection Concealer (Korektor w pisaku).

Jeśli szukacie dobrego korektora, który jednocześnie ukryje lekkie worki pod oczami, niedoskonałości skóry, wypryski, a także wyrówna koloryt skóry to z pewnością możecie sięgnąć po korektor, który miałam przyjemność przypadkowo spróbować. Zostaję jego fanką na dłużej. Zapraszam do recenzji.


Od producenta:
Korektor pod oczy z kompleksem tlenowym pozwalający skórze oddychać.
Dzięki swej formule doskonale maskuje oznaki zmęczenia.
W nowoczesnej formie pisaka, zakończony miękkim pędzelkiem.
Cena:
ok. 28zł


Moja opinia:
Korektor kupiłam zupełnie przypadkowo. Wcześniej używałam L'Oreal, Touche Magique i byłam z niego bardzo zadowolona (jeden z najlepszych korektorów), ale przez aplikator nie można było sprawdzić kiedy się skończy. Pech chciał, że za kilka dni miałam ważną uroczystość, a korektor jest moim wszystkim w makijażu (nie używam podkładu). Poleciałam więc do kosmetycznego i bez żadnej wiedzy (wcześniej zawsze czytam recenzje) o Match Perfection, kupiłam go. Nie żałuję. Korektor dorównuje temu z Loreala, nie wiem, który jest lepszy... Bardzo dobrze kryje cienie pod oczami (możecie poszukać swatche w internecie), okolice noska, wszelkie zaczerwienienia i wypryski. Nie roluje się. Aplikator to pędzelek, wylatuje potrzebna ilość, wcieram go opuszkami palców. Idealnie dostosowuje się do mojego koloru skóry. Rozjaśnia i kryje. Czego chcieć więcej? Radzę jednak uważać z częstotliwością używania ponieważ zdarzyło się tak, że wyskoczyły mi po nim wypryski (po 24h) co oznacza, że nie do końca pozwala skórze oddychać. Na lato kiepsko się nadaje, kiedy nasza skóra najzwyczajniej poci się, ponieważ korektor na tyle mocno kryje, że skóra się ewidentnie świeci -  u mnie na nosie, co jest wręcz niemożliwe, bo mam tam najbardziej suchą skórę. Oczywiście na taką ilość jaką ja używam go to nic mi się nie stanie jednak trzeba być ostrożnym. Cena to 30zł w sklepie (Loreal 51zł). Dzisiaj, po doświadczeniach, używam go tylko i wyłącznie na jakieś wypryski. Jeśli chodzi o wydajność to używam już jednego około 4 miesiące i jeszcze się nie kończy także dobra inwestycja.

Mój kolor, klasyczny beż, wygląda tak:


Dziewczyny, teraz w Rossmanie jest -40% na całą kolorówkę (korektory, lakiery, pudry, tusze, itp). 
Ja dziś kupiłam sobie tusz za 6zł, także warto tam zajrzeć :)