piątek, 22 marca 2013

Recenzja suplementu diety Asnax.


Cześć :) O nowości na naszym rynku, czyli o produkcie Asnax - o gumach wspomagających odchudzanie pisałam już notkę tutaj. Wszelkie informacje techniczne znajdziecie pod podanym linkiem. Dziś przychodzę do Was z moją recenzją na ich temat.  


Moja opinia:
Przede wszystkim cena (ok. 59zł) zwróciła moją uwagę. Uważam jednak, że za jakiś czas obniży się ponieważ jest to kompletna nowość na naszym rynku. Ostatnio widziałam też promocję na jednej ze stron z grouponami także wystarczy się trochę rozejrzeć. Opakowanie trafiło w moje ręce, w idealnym czasie, gdzie zaczęłam trenować z Ewą Chodakowską. Okazały się dla mnie dużą pomocą. Przestałam podjadać między posiłkami, sięgam po tą gumę, dzięki której zaspokajam swój głód na około pół godziny. Guma ma świetny, słodki smak dzięki zielonej herbacie i naturalnym substancjom słodzącym. To nie jest tak, że sama guma sprawi, że schudniecie. Połączenie ćwiczeń, aktywności fizycznej, diety i gum może naprawdę zdziałać cuda. Guma jest naprawdę dobrym wypełnieniem między posiłkami, kiedy z nudów sięgamy po coś słodkiego - dzięki niej nie będziemy grzeszyć, jeśli właśnie staramy się o nową sylwetkę na lato. Zdecydowanie pomaga w zmianie nawyków żywieniowych, ograniczeniu lub wyeleminowanie słodyczy, "zapychaczy", pomaga w diecie. Stosowałam ją dwa miesiące i jest ona jedną z przyczyn, która pomogła mi w zgubieniu kilku cm. Mój efekt po miesiącu możecie zobaczyć tutaj.


www.asnax.pl

niedziela, 17 marca 2013

Delia, Onyx, Odżywiająca baza pod maskarę 2 w 1.


Od producenta:
Głęboko odżywiająca baza pod maskarę dzięki zawartości protein pszenicznych działa jak pielęgnujące serum wzmacniające. 
Jednocześnie dokładnie pokrywa każdą rzęsę, uwydatniając właściwości maskary i intensyfikując makijaż oka.

Cena:
9zł


Moja opinia:
Bazy używam już ponad 3 miesiące. Nie zauważyłam, żeby się kończyła, nie wysycha. Dawno chciałam ją zakupić, ale nigdzie stacjonarnie nie mogłam jej znaleźć. Bazę nakładamy pod tusz, w moim przypadku pod Wibo Growing Lashes. W duecie sprawdzają się rewelacyjnie. Baza pokrywa rzęsy odrobiną białego "kremu". Konsystencja jest bardzo dobra, choć miejscami nie widać, aby pokryła całość rzęs, nakładam więc ją tak z dwa razy. Dzięki używaniu jej z tuszem, za pierwszym razem mam efekt 2-3 nałożonych warstw tuszu. Wiadomo, że tusz obciąża rzęsy, więc dzięki tej bazie tego obciążenia nie ma. Dzięki niej rzęsy od razu są zagęszczone i podrubione. Tusz solo nie skleja mi rzęs, ale z tą bazą zdaża się to trochę częściej, ale jestem w stanie jej to wybaczyć. Dzięki niej tusz trzyma się dłużej i mniej się sypie pod wieczór. Odżywia rzęsy zdecydowanie ponieważ przestałam już używać olejku rycynowego, a moje dolne rzęsy dzięki niej nadal są czarne (gdy nie używałam olejku tusz je wybielał). Zauważyłam też, że bardzo rzadko teraz wypadają mi rzęsy. Bardzo przypadła mi do gustu i napewno kupię ją ponownie.

Efekt:

 Mój niezastąpiony duet:


p.s. dzięki za udane transakcje na allegro. Dziś dodam sporo nowości na fb, zakupy, ciuszki, itp. więc jesteśmy tam na bieżąco. miłego dnia! ;)

czwartek, 14 marca 2013

Fluid Matujący BeBeauty Face Expertiv. recenzja + test na żywo.

Jakiś czas temu wpadłam do Biedronki po podkład, który wszyscy zachwalali na youtube i nie wiem jak to się stało, ale dopiero po jakimś czasie używania skapnęłam się, że to nie ten, który widziałam w internecie. Oczywiście nic się nie stało, bo bardzo chętnie go przetestowałam. Przed Wami fluid matujący z Bebeauty, który znajdziemy w sieci Biedronka za 9,99zł :) Recenzja jest bardzo rzetelna ponieważ po pierwszym użyciu byłam totalnie zachwycona, dziś zużyłam już całą tubkę i odkryję Wam jego złe strony w recenzji oraz w teście na żywo. Moja skóra ma teraz gorszy okres, więc to najlepszy czas na pokazanie działania fluidu.


Moja opinia:
Do wyboru mamy 3 kolory, ja mam najjaśniejszy, który i tak nie należy (moim zdaniem) do kolorów jasnych. Ma zabarwienie żółte/złote, co akurat mi przypadło do gustu. Pierwsze wrażenie, a w sumie kilka pierwszych użyć, nie pozwoliło znaleźć mi żadnych minusów. Idealna konsystencja, bardzo dobrze się rozprowadza. Jeśli jak ja macie suchą skórę to pamiętajcie o mocnym nawilżeniu. Wykończenie fluidu jest matowe, ale jednocześnie nie dzieje się tak, że nasza skóra wysycha. Nie ma mowy też o błyszczeniu lub spływaniu. Pierwsza warstwa kryje dość dobrze. Druga niestety jest dość dużym ryzykiem, ponieważ fluid choćby na ręku zasycha i ciemnieje w ciągu kilkunastu sekund. Nałożona więc druga warstwa w połączeniu z pierwszą może zrobić się pomarańczowa, a co najgorsze - dość widoczna. Nakładanie go więc drugi raz jest średnim pomysłem, bo nie łączy on się z tą poprzednią. Głównie tyczy to się nakładania pędzelkiem. Przy nakładaniu palcami efekt jesst o niebo lepszy. Fluid w stanie bardzo dobrym utrzymuje się do 4- 5 godzin. Jego schodzenie nie jest inwazyjne, robią się delikatne prześwity, co można zapudrować pudrem w kamieniu. Kolor jest dla mnie trochę ciemny. Najjaśniejszy popada w źółte-złote tony, co akurat dla mnie na plus. Zużyłam już całą tubkę z przyjemnością i myślę, że zdecyduję się na następną. Fluid nie kryje mocno, nie zakrywa wyprysków, zaczerwienień, ma dość słabe krycie. Po prostu lekko wyrównuje kolor skóry. Na twarzy jest zupełnie niewidoczny.

Plusy:
+ lekka konsystencja
+ matowe wykończenie
+ nie przesusza, jednocześnie nie spływa z twarzy
+ lekki
+ łagodnie schodzi z twarzy
+ cena (9,99), dostępność (Biedronka)
+ wyrównuje kolor skóry
+ jest delikatny, nakładanie jest przyjemnością, ładnie się rozprowadza

Minusy:
- ilość kolorów do wyboru (3)
- trwałość max 4-5 godzin
- słabe krycie, nie kryje wyprysków
- ZAPYCHA (patrz niżej pod "edit")

* krycie jest bardzo delikatne, fluid jest lekki 
 na ręku w kilkanaście sekund ciemnieje (na twarzy nie zauważyłam tego)

EDIT:
Po długim czasie stosowania zauważyłam, że okropnie mnie zapchał. Myślałam, że drobne wypryski, nie mowa tutaj o pryszczach, ale o takiej drobnej kaszce na buzi to coś co po prostu mam. Odłożyłam go w wakacje i moja skóra odżyła i w końcu zaczęła oddychać. Zniknęły zatkane pory. Fluid - kierunek śmietnik!


Swatch koloru piaskowego 01:


Test na żywo:



* notka została trochę zedytowana

wtorek, 12 marca 2013

Carmex, lip balm strawberry tube.

Cześć :) Mam małe zaległości związane z recenzjami, trochę produktów przetestowałam w ostatnim czasie, więc przed Wami pierwsza z nich. Dotyczy ona balsamu do ust Carmex, który zyskał szerokie grono zwolenników. Zawsze byłam ciekawa czy rzeczywiście jest taki dobry.


Od producenta:
Balsam do ust Carmex zawiera unikalny zestaw składników, wraz z naturalnymi substancjami nawilżającymi, takimi jak masło kakaowe i lanolina. Te i inne składniki nadają ustom zdrowy wygląd, dzięki utrzymywaniu odpowiedniego poziomu nawilżenia, co zapobiega ich wysuszaniu i pękaniu. Carmex koi, nawilża, łagodzi suche i popękane usta.

Cena: 
10zł/10g

Efekt przed i po:

Moja opinia:
Przede wszystkim zwróciłam uwagę na cenę. Moim zdaniem 10zł to zdecydowanie za dużo na jakikolwiek balsam do ust. Chodziłam więc wokół tego Carmexu aż w końcu wyłapałam go w promocji za 5,50zł. Pachnie cudownie truskawkami, a po nałożeniu na usta możemy czuć lekkie mrowienie oraz zapach mięty (swoją drogą, skąd ta mięta?). Mnie osobiście to nie przeszkadza. W kilka sekund usta są nawilżone, błyszczące, wszelka suchość najzwyczajniej znika. Utrzymuje się na ustach ponad godzinę, ładnie zanika, nie roluje się ani nie klei. Nie nadaje żadnego koloru, jedynie podkreśla nasz kolor ust, co możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej. Jestem z niego bardzo zadowolona. Pomadki Nivea czy inne chowają się pod względem ochrony i nawilżenia ust. Jego działanie w sumie podobne jest do wazeliny (3,50) tylko, że oczywiście ten balsam jest zapachowy. Duży plus także za możliwość kupna go w tubce, nie trzeba nakładać palcami, aplikacji bardzo łatwa. Jeśli będzie w promocji kupię go napewno chociaż myślę, że cena jest adekwatna do jakości, w końcu inne dobre pomadki kosztują w granicach 7zł... ;)

Plusy:
+ nawilżenie
+ jakość
+ długość utrzymywania
+ nie roluje się, nie klei ust
+ wygładzenie
+ aplikator
+ wybór zapachów oraz sposobu aplikacji
+ bezbarwny

Minusy:
- cena
- mrowienie ust (niektórzy mogą tego nie lubić)

nie jest to minus ani plus, ale tak naprawdę takie same działanie ma wazelina (3,50zł), tylko jest bez zapachu. 


Oto moje ostatnie zakupy z lutego oraz marca. Przykładowo Lady Speed Stick kupiłam za 4,50zł zamiast ponad 9zł. Te nowości oraz promocje jakie wyłapuję znajdują się na bieżąco na fb. Niebawem kolejne recenzje :) Do następnego!

poniedziałek, 11 marca 2013

Kalosze.



Czy kalosze kojarzą się tylko z wyprawą nad wodę albo z wyprawą przez błoto? Od jakiegoś czasu bardzo spodobały mi się kalosze i chciałam je kupić, ale do żadnych nie byłam przekonana. Nie jest to też mały wydatek, więc żyłam z nadzieją, że znajdę te odpowiednie. No i znalazłam :) Ostatnie, w moim rozmiarze, może ciut za duże, ale kto by się przejmował. Nie wiem, czy jeszcze zdarzy się okazja, żeby je ubrać w tym sezonie, ale napewno przydadzą się na następny. Pogoda nas nie rozpieszcza, mamy częściej chlapę niż zimę czy wiosnę, więc jestem pewna, że będę intensywnie w nich śmigać.



Gwiazdy od dawna noszą kalosze na co dzień. Oczywiście one stawiają na typowe huntery. 
Są wygodne, nie mokną, bardzo praktyczne. Podobają Wam się kalosze? 





czwartek, 7 marca 2013

DIY - kurtka dżinsowa ombre.

 Niesamowicie stęskniłam się za DIY. Zawsze problem numer jeden to znalezienie odpowiedniej kurtki dżinsowej. Niestety nie jest to proste. Jednak po jakimś czasie poszukiwań zawsze trafi się jakaś perełka. Postanowiłam przerobić kurtkę dżinsową na kamizelkę dżinsową, coś w stylu ombre. Chciałam żeby dżins był od góry najjaśniejszy i na dole ciemniejszy. Na ile mi to wyszło możecie sami zobaczyć. Mnie efekt się podoba :) W sobotę lub w niedzielę wystawię aukcje na których będzie kilka moich rzeczy do kupienia. Oczywiście link do aukcji podam na fb oraz tutaj.

Przed i po:


Więcej zdjęć:





Moje poprzednie DIY: 
bluzki klik 
kurtki dżinsowe klik 
legginsy klik 
sweterki klik
inne klik