sobota, 2 listopada 2013

Hello november.


Hello november, please be good to me. Długo wyczekiwałam tego weekendu i w końcu jest. Deszczowy i pochmurny. Całe szczęście nie przesiedzę ani dnia w domu :) Wychodzę właśnie na bardziej oficjalną obiado-kolację i postanowiłam przy okazji zrobić jakieś zdjęcia na bloga coby trochę tu ożywić i umilić Wam popołudnie, a takie posty chyba każdy lubi. Tak więc zaczynając od bardzo lekkiego makijażu:

 

Na twarzy mam tylko miejscowo korektor Rimmel Match Perfection + bronzer  Miss Sporty, Oh! Blushed Again.
Oczy to cienie z h&m (te) na górną powiekę nr. 1 od lewej, a na dolną czarny oraz z brzegu nr. 3, tusz Maybelline, the rocket volum express.


Zegarek i łańcuch - allegro


torba - new look, buty - sinsay, koszula - cubus


Za to wieczór umilam sobie najpiękniej pachnącą świeczką jaką kiedykolwiek miałam - village candle o zapachu vanilla cupcake :)
Trzymajcie się ciepło, do następnego!

piątek, 1 listopada 2013

Październikowy haul, ubrania, buty i dodatki.

Cześć :) Dlaczego dzień nie ma więcej godzin? Ostatnio tak rzadko udaje mi się wejść na laptopa, przez ilość spraw, którą codziennie mam na głowie. Jednak jesienią chyba dobrze mieć dużo zajęć i mniej czasu na myślenie, jest wtedy mniejsze prawdopodobieństwo, że złapie nas jesienna chandra :) Dziś pokażę Wam zakupy, które w większości zrobiłam w ostatni weekend. Oto one:


W galerii o której pisałam ostatnio otworzyli sklep "Sinsey", który już bardzo lubię. Ciekawe, proste ubrania, w różnych stylach, a przede wszystkim normalne ceny. W porównaniu do innych sklepów to wręcz niskie. Spodnie - Sinsay


New Yorker


W Tally Weijl były małe wyprzedaże. Piękne koszule dżinsowe za 79zł *.* 
Ten sweterek dorwałam w Tally Weijl za 49zł (w podobnym stylu, bardzo podobne np. w Stradivariusie są za 119zł)


Sinsay 


Sinsay


Dwa miesiące szukałam dokładnie takich butów (botków?) na małym obcasie. Mimo, że na fb dawaliście mi nazwy różnych sklepów, nigdzie nie mogłam ich dostać... No i z pomocą przyszedł mi Sinsay. O wiele ładniej wyglądają na żywo, są po prostu śliczne. Idealne na jesień do rurek, spódniczek i spódnic, gdy chcemy wyglądać trochę bardziej elegancko. Do tego są bardzo wygodne i wydają się bardzo lekkie, tak jakbym miała tenisówki na nogach :)


A ten łańcuch dorwałam na allegro za ok. 17zł. W stradivariusie są takie za 49zł, ale bardzo grube i ciężkie. Ja mam zwykły plastikowy, bardzo lekki. Od grubego łańcucha ze sztucznego srebra zaraz dostałabym uczulenia, więc zdecydowałam się na taki zwyklak.

Na koniec ważna informacja :) Wczoraj na moim blogu odnotowałam kolejny sukces - przeszło pół miliona wyświetleń mojego bloga. To ogromna liczba, której nigdy w życiu bym się nie spodziewała, że zostanie osiągnięta tak szybko. Dziękuję każdemu z osobna, że zatrzymał się tutaj na chwilę wśród tylu dostępnych stron i co najważniejsze - tutaj wraca :)

wtorek, 29 października 2013

DIY - halloween'owe paznokcie.


Cześć :)  Dziś przychodzę do Was z trzema prostymi pomysłami na halloween'owe paznokcie. Od razu zaznaczę, że specjalnie nie obchodzę halloween, ale wykorzystuję go jako okazja na pokazanie czegoś innego na blogu także mam nadzieję, że Wam się notka spodoba. Jeśli chodzi o użyte lakiery i pisaka to wszystko widać wyraźnie na zdjęciu powyżej. Lakierem bazowym jest tutaj po prostu biały lakier.

Pomysł pierwszy bardziej o charakterze zabawnym czyli pajęczyna, pajączek, kościotrup:


Pomysł drugi, krwiste paznokcie z efektem dosyć nie naturalnym:


Pomysł trzeci to krwiste, zakrwawione paznokcie, efekt bardziej wiarygodny. Jak zrobić na paznokciach efekt krwistych paznokci? Pomaluj paznokcie na biało. Weź zwykłą słomkę, zamocz końcówkę w czerwonym lakierze i dmuchnij tak, aby całość lakieru wylądowała (przynajmniej w większości) na paznokciu. Skórę dookoła oczywiście oczyść. Efekt:


Który pomysł najbardziej Wam się podoba - pierwszy, drugi czy trzeci? :)

Moje poprzednie DIY: 
bluzki klik 
kurtki dżinsowe klik 
legginsy klik 
sweterki klik
 inne klik

niedziela, 27 października 2013

Największe centrum handlowe na pomorzu - Riwiera w Gdyni


Cześć :) Na sam początek - galeria handlowa to żaden temat do wielkich dyskusji i przeszłabym obok jej otwarcia dosyć obojętnie, ale myślę, że większość z Was, które mieszkają w innych miastach, może zainteresować taka notka, gdzie pokażę Wam kawałek największego centrum na pomorzu Riwiera, która została otwarta wczoraj. Sama nie poddałam się szaleństwu i mimo, że byłam tam już dwa razy, nie kupiłam zupełnie nic, moim celem było ją obejść i zrobić dla Was kilka zdjęć:


Galeria ta różni się od wszystkich w których byłam. Przede wszystkim, co mi się w niej podoba to przestrzeń - 70 000 m2 powierzchni. Powierzchni dobrze zagospodarowanej. Duże, szorokie korytarze. Nie ma natłoku, ścisku. To najlepiej urządzona, a także zrobiona pod względem estetycznym galeria jaką widziałam. Również jeśli chodzi o sklepy.


Wszędzie na korytarzach są miękkie fotele, pufy lub krzesła. W przejściach są również mini place zabaw, zjeżdżalnie, drabinki dla dzieci itp.



Po raz pierwszy w Polsce h&m home:


Nie udało mi się zrobić więcej zdjęć w samych sklepach, które są inaczej urządzone niż zawsze. Mają piękny klimat, wystrój. Każdy sklep ma inne ściany, podłogi, dekoracje, klimat. Poniżej jest przymierzalnia Tally Weijl.


Tutaj również przymierzalnia Tally. Musicie mi wierzyć, że prawie każdy sklep ma taki swój klimat.


Na każdym korytarzu można spotkać również fotele i stoliki na których są tablety oczywiście z dostępem do internetu do dyspozycji. Także podczas gdy kobieta śmiga po sklepach, facet może posprawdzać co się w wielkim świecie dzieje. Tu oczywiście sprawdzam nowinki na blogu :))


W Galerii Mac Donald urządzony jest również inaczej. Mamy okienko do zamówień i okienko do obioru jak przykładowo w Stanach. No i to na tyle, mam nadzieję, że przyjemnie było zobaczyć jak wygląda ona od środka, bo zdecydowanie różni się ona od innych galerii. Jak będziecie w okolicach to zajrzyjcie koniecznie :)

środa, 23 października 2013

Moja pielęgnacja włosów - update.


W mojej pielęgnacji włosów niewiele się zmieniło w ostatnim czasie, ale jest Was teraz dużo więcej i napewno nie mieliście okazji się z nią zapoznać, a myślę, że warto. Są to same kosmetyki, które uwielbiam i polecam wszystkim ich spróbować, bo ja jestem z nich bardzo zadowolona.


Po pierwsze szampon i odżywka z serii long repair lub intense repair. Obie serie tak samo dobre. Tego zestawu używam nieustannie od ponad roku. Uwielbiam szczególnie odżywkę, świetnie wpłynęła na moje włosy. Są miękkie, odżywione, pachnące. Pełna recenzja tutaj.


Odżywkę w spray'u od gliss kura używam już kilka miesięcy. Bardzo polubiłam go za zapach jaki pozostawia na włosach. Ułatwia rozczesywanie, włosy ładnie się po niej układają. Trochę zmiękcza włosy ponieważ zdarza się, że nie chce mi się użyć odżywki do spłukiwania, a dzięki tej włosy i tak mam przyjemne w dotyku (duża zasługa tutaj również szamponu).


Trzeci kosmetyk to zdecydowanie mój nr.1  jeśli chodzi o maski. Przede wszystkim włosy po niej są bardzo miękkie, gładkie, przyjemne w dotyku. Szkoda, że słodki zapach budyniu nie pozostaje za bardzo na włosach, ale jestem w stanie jej to wybaczyć :) Zauważyłam jednak, że odkąd jej używam to moje włosy nie zmieniają już się tak diametralnie jak na początku, ale to pewnie skutek tego, że są już po prostu odżywione. Pełna recenzja tutaj.



No i to wszystko. Jak widzicie nie ma tego za dużo, jak dla mnie wystarczająco. Myślę jednak ostatnio o jakimś serum na końcówki i gdy tylko trafię na serum wzmacniające L'biotica to napewno kupię. Poczytać o nim możecie tutaj.  W nawiasie mówiąc, jeśli macie możliwość korzystać z obecnej, pięknej pogody to Wam zazdroszczę, bo ja cierpię na deficyt czasu wolnego... Do następnego :)

niedziela, 20 października 2013

Szybki makijaż dzienny nieco inaczej.

W ten pochmurny poranek postanowiłam trochę pobawić się makijażem oczu i chociaż raz trochę spróbować, by był trochę rozświetlający. Jak wiecie kompletnie nie potrafię obsługiwać się cieniami, więc najwyższy czas podjąć pierwsze kroki w tym kierunku, bo chciałabym cośtam potrafić :) Wiem, że to nic specjalnego, ale praktyka czyni mistrza :D Tak więc oto co mi dzisiaj wyszło:


Na twarzy nie mam żadnego podkładu itp. tylko miejscowo użyłam korektora. Jeślli chodzi o oczy to najpierw nałożyłam bazę z Virtual. Później na całą powiekę ruchomą i nieruchomą pędzelkiem Hakuro H70 nałożyłam pierwszy, biało-srebrny cień z plaetki h&m, którą zobaczycie poniżej. Kreski zrobiłam za pomocą pędzelka Hakuro H85 i czarnego cienia. Jeśli chodzi o rzęsy, standartowo od roku baza Onyx i tusz The rocket volum express. I to wszystko :)


Kosmetyki, których użyłam:


1. Recenzja korektora Rimmel tutaj.
2. Efekty + recenzja bazy Onyx tutaj.
3. Tusz the rocket volum express tutaj.

Jeśli chodzi o recenzję cieni z h&m, bazy virtual i pędzelków to napewno dodam je niedługo :) Jakiś czas temu kupiłam sobie w Inglocie paletkę magnetyczną, w której mieści się ok. 9 cieni okrągłych. Możecie dowolnie skompletować sobie kolory i stworzyć swoją własną paletkę. Właśnie rozmyślam nad kolorami, może ktoś z Was ma jakieś swoje ulubione z Inlota godne polecenia? :)