wtorek, 18 marca 2014

DIY - bluzka Myszka Miki/mickey mouse t-shirt.

Cześć :) Znacie Myszkę Miki? No, pewnie, że tak :)
Hi! Do you know Mickey Mouse? Yes, it's obvious :)


Tym razem słowa Walta Disney'a "if you can dream it you can do it" czyli jeśli potrafisz marzyć, możesz tego dokonać, bardzo mnie zainspirowały. Wszystko zaczyna się od marzeń, marzenia dają nadzieję. Moim zdaniem właśnie tak to jest, sama jestem marzycielem. Wzięłam więc mój pędzel i zaczęłam malować na mojej szarej bluzce. Chciałam, aby bluzka była ładna w swojej prostocie.
This time Walt Disney and his words "if you can dream it you can do it" inspired me so much. Everything starts from a dream. Dreaming gives hope. Anyway, for me that's how it works because i'm a dreamer. So, I just took my brush and started to paint on my grey t-shirt. I wanted my t-shirt to be really simple. 


Done! 
It looks on me like that:


Bluzka spodobała mi się na tyle, że postanowiłam zrobić w niej kilka zdjęć dla Was.
  I really like my new DIY t-shirt so I decided to take some pictures for you. I wore sweet Minnie's ears, haha :)


Moje wszystkie bluzki DIY, które obecnie robię będą wystawiane na sprzedaż w okolicach maja. Jeśli chcesz możesz napisać do mnie o konkretny kolor/rozmiar. Wszystkie zrobione przeze mnie bluzki możecie obejrzeć w kategorii 'bluzki', poniżej znajdziecie link. 


Moje inne DIY/ My other DIY: 
bluzki/shirts click
kurtki dżinsowe/denim jackets click
krótkie spodenki/shorts click
inne/others click

niedziela, 16 marca 2014

Treningi, ćwiczenia z Mel B., a mój sposób odżywiania (śniadania).

Cześć :)
Dostawałam i dostaję wciąż od Was wiele pytań na temat tego, co jem, jak wygląda moja dieta. Przede wszystkim żadna dieta! Najważniejsze jest po prostu zdrowe, racjonalnie odżywianie. W notkach, gdzie pokazywałam Wam moje efekty treningów z Mel B. (np. tutaj) pisałam, że mam po prostu zdrowe nawyki żywieniowe. Jednak zdałam sobie sprawę, że nie dla wszystkich jest to takie oczywiste. Wyjaśniłam wszystko w kilku punktach:


Racjonalne odżywianie = zdrowy styl życia
Przede wszystkim nie jem fast foodów, słodyczy, białego chleba, nie piję napojów gazowanych. Oczywiście nie popadajmy w paranoję. Zdarzy się, że zjem raz w miesiącu pizzę lub raz na parę dni czekoladę, bez której się nie obejdzie (to swoją drogą), ale bardziej chodzi o staranie się unikania takiego jedzenia, w szczególności jako zapychaczy między posiłkami. 

Sukces tkwi w dokonywaniu wyborów
Jeśli jesteście głodne lub macie chęć na coś słodkiego przykładowo winogrona zaspokoją taki głód. Ja gdy jestem głodna to sięgam przykładowo po jogurt, niech nawet będzie kolorowy i słodzony. Bardziej chodzi tutaj o dokonywanie wyborów przykładowo jogurt zamiast chipsów. Jeśli nie możesz się powstrzymać to po prostu nie kupuj słodyczy, proste :)


Regularność posiłków
Na pewno jednak coś znalazło się coś co i ja musiałam zmienić. Przede wszystkim jeśli chodzi o regularność posiłków. Jadłam bardzo nieregularnie. Potrafiłam zjeść śniadanie o 15 i skubnąć coś o 20. Oczywiście nie ma nic w tym dobrego. Jeśli przyzwyczajacie żołądek na kilka godzin głodówki to Wasz posiłek z godziny 15 odłoży w Wasze boczki na tzw. "zapas", bo wie, że później będzie głodzony. Wiedziałam o tym, ale trudno było mi to zmienić. Od miesiąca jednak zwracam uwagę na to bardzo i jem nawet gdy nie chcę, staram się zmienić swój tryb. Słyszałam, że najlepiej jeść co 3 godziny. Najczęściej u mnie wszystko wygląda teraz tak:

Śniadanie ok. 6-7 (na zdjęciach)
Na uczelni staram się jeść min. trzy razy (np. kanapki, jogurt z owocami, sałatka owocowa, owoc), ok. 10-16.
Obiad ok. 18
Kolacja ok. 21

Moje śniadania
Postanowiłam przez cały ubiegły tydzień, robić codziennie rano zdjęcie mojego śniadania, co może w jakiś sposób przybliży Wam to jak się odżywiam. Dzięki takim posiłkom, które jem najczęściej ok. 6:30 robię się głodna dopiero po godzinie 12, ale i tak staram się zjeść coś lekkiego wcześniej... Jeśli nie lubicie jeść rano, zacznijcie sięgać po jakiś owoc, jogurt, płatki, potem do tego chrupie pieczywo aż w końcu kanapka. Naprawdę da się przyzwyczaić, a śniadanie jest najważniejszym posiłkiem. Ja teraz bez niego z domu nie wyjdę. Zawsze sobie przygotowuję przykładowo kanapki, kroję warzywa dzień przed, a rano tylko np. coś smażę, więc nie zajmuje mi to wiele czasu. Także oto moje śniadanka:


Mam nadzieję, że post się Wam przyda. Chcieliście jeszcze notkę z przekąskami do szkoły/na uczelnię/do pracy, więc na pewno się taki pojawi. Póki co to wszystko na dziś, do następnego!


piątek, 14 marca 2014

Jak zachować świeżość włosów na dłużej? Moje rady i sposoby.

Hej!  Na samym wstępie chciałam Wam bardzo podziękować za tak liczny udział w konkursach Bonduelle, bo taką kampanię prowadziłam na moim blogu. Bardzo się cieszę, bo bez Was po prostu by się nie udała. W ramach podziękowań niedługo zrobię dla Was rozdanko :)

Myję swoją głowę co drugi dzień, ale jeszcze parę miesięcy temu właśnie tego drugiego dnia, kiedy włosy nie są już pierwszej świeżości, musiałam używać suchego szamponu. Obecnie zmieniłam parę rzeczy dzięki którym znowu odrzuciłam suchy szampon w kąt i w drugi dzień moje włosy wyglądają po prostu świeżo. Dziś dam Wam wskazówki, które sama zastosowałam i dzięki którym czuję się bardziej komfortowo :) Także jeśli ktoś z Was zastanawia się "co zrobić, aby włosy mniej się przetłuszczały" lub "co zrobić, aby włosy drugiego dnia wyglądały świeżo", moje rady powinny dać Wam odpowiedzi :) Nie zagłębiałam się w ten temat wcześniej, zmieniłam kilka rzeczy nieświadomie, nie spodziewałam się, że naprawdę aż tak pomogą. Ok, zaczynamy! 


Po pierwsze, gdy myjesz głowę staraj się używać do tego letniej/ciepłej wody, nigdy nie gorącej. Co jest najważniejsze spłukuj szampon (na sam koniec) tylko zimną wodą pod większym ciśnieniem! Już po pierwszym myciu powinnaś poczuć różnicę. Gdy polejesz je dokładnie zimną wodą, zobaczysz jak od razu włosy stają się gładkie. Zimna woda zamyka łuski i cebulki, co bardzo włosom sprzyja. Lepiej wyglądają dzięki pozamykanym łuskom mniej się niszczą. Osobiście zauważyłam znaczną różnicę, że włosy wolniej się dzięki temu przetłuszczają. Nie nakładaj szamponu na włosy, tylko nalej na ręce i zacznij myć włosy od dołu lub od środka, nie tuż przy skórze głowy. Ważne jest też nie szorowanie paznokciami skóry, bo to tylko pobudza gruczoły łojowe. 


Po drugie, używaj delikatnych szamponów. Mam tu na myśli szampony dla dzieci, które mniej je obciążają, tym samym wolniej się przetłuszczają. Koniecznie wypróbuj także olejowanie włosów. Dzięki temu zobaczyłam naprawdę fenomenalną różnicę. Moja notka o olejowaniu tutaj. Szampony, odżywki, maski, nakładaj na 3/4 długości, nigdy przy samej skórze. Osobiście odstawiłam także odżywki. Używam tylko olejku na mokre włosy, pisałam o nim tutaj.



Po trzecie, nie trzymaj nigdy włosów zwiniętych w ręcznik dłużej niż 2 minuty. Woda we włosach odparowuje, gdy zwiniesz je mocno w ręcznik, para nie ma ujścia. Najlepiej zwiń włosy na max. 2 minuty. Po czym delikatnie, od góry do dołu, przejedź stopniowo ręcznikiem (nie szarp i nie trzyj), by wchłoną resztę wody. Pozostaw włosy do wyschnięcia lub susz tylko letnim powietrzem z suszarki.


Po czwarte, jeśli masz grzywkę, wycieniowane włosy z przodu, często je poprawiasz itp. to będąc w domu rób sobie wysokiego koka, nie będziesz dzięki temu ich dotykać. Staraj się także nie podrażniać grzebieniem cebulek włosów.

 Po piąte, początkowo suchy szampon Batiste pomoże ci utrzymać włosy w dobrym stanie drugiego dnia, bez konieczności mycia. Dzięki czemu trochę odzwyczają się od np. codziennego mycia. 



Jednak spełniając wszystkie kroki powyżej, jeśli masz normalne włosy jednak z tendencją do przetłuszczania się drugiego dnia, jestem pewna, że za jakiś czas suchego szamponu nie będziesz już go potrzebować. Oczywiście jeśli przyzwyczaiłaś włosy do codziennego mycia, pewnie drugiego dnia nie wyglądają najlepiej, więc taki szampon napewno ci się przyda. Odstawisz go jednak szybciej niż myślisz :)


Tak wyglądają moje włosy w drugiego dnia. Sama jestem w szoku, bo naprawdę jeszcze niedawno to po prostu się świeciły w wielu miejscach, szczególnie na grzywce. To już wszystkie metody, które zaczęłam stosować i naprawdę bardzo mi pomogły. Teraz nawet w trzeci dzień, używając odrobiny suchego szamponu, moje włosy nie wyglądają na tłuste. Spróbujcie same tych sposób, a się przekonacie. Może macie jakieś inne rady? :)

wtorek, 11 marca 2014

Mój sposób na ukrywanie niedoskonałości.

Cześć :)
Ostatnio jak co jakiś czas, miałam gorszy okres mojej cery, dzięki czemu mogłam zrobić Wam zdjęcia, które pokażą to jak ukrywam moje niedoskonałości. Dwóch kosmetyków o których dziś Wam napiszę używam już drugi rok non stop i nie mam zamiaru ich zamienić na nic innego. Skoro tak się do nich przywiązałam to są  naprawdę godne polecenia i spróbowania. Mowa tutaj o fluidzie matującym z Bebeauty oraz korektorze  match perfection z firmy Rimmel. Dziś będziecie mogli krok po kroku zobaczyć jak sprawdzają się w akcji. Wyglądają one tak:


Jeśli macie na co dzień naprawdę mało doskonałości to nie ma sensu obarczać i zapychać skóry podkładami, pudrami. Sama podkładu używam odświętnie, a pudru wcale i jest mi z tym bardzo dobrze. Mój makijaż (w sensie fluid) nie jest w ogóle trwały i schodzi mi po ok. 5 godzinach, ale generalnie absolutnie mi to nie przeszkadza. Chyba, że naprawdę mam sporo wyprysków to jestem niezbyt zadowolona, ale wtedy to nic mnie nie zadowoli, żadne 3kg tapety. Więc jeśli macie podobnie jak ja i nie przejmujecie się kwestią idealnej twarzy to możecie spróbować to, czego sama używam. Zrobiłam poniższe zdjęcia, w których możecie zobaczyć stan skóry bez niczego (z kremem), fluid, a na końcu dołożony korektor:


 Fluid z Bebeauty ma jak widzicie słabe krycie. Jednak w rzeczywistości bardziej go widać niż na zdjęciu.  Na zdjęciu efekt widać tylko na nosie, że zmienił trochę kolor. Fluid bardzo delikatnie wyrównuje tylko kolor skóry, wpasowuje się do niego, zostawia ją ładnie zmatowioną, ale nie kryje żadnych niedoskonałości. Jeśli poszukujecie czegoś naprawdę delikatnego to z pewnością Wam się spodoba. Jeśli interesuje Was recenzja to pisałam ją tutaj. Wybór kolorów jest mały, ja mam kolor piaskowy 01, który na ręku jest bardzo ciemny, ale po rozprowadzeniu wtapia się w skórę i nie ciemnieje, możecie zobaczyć ten efekt poniżej:


Korektor Rimmel jest wprost rewelacyjny. To korektor rozświetlający, ale genialnie sprawdza się własnie do krycia cieni pod oczami, ale także do krycia niedoskonałości, wyprysków, zaczerwienień. Kryje mi naprawdę każdą niedoskonałość, nawet jakieś większe sprawy, które mogłyby spowodować, że nie będę miała zamiaru wyjść z domu :P Nie wysusza skóry. Mógłby być trochę bardziej trwały, ale i tak jestem z niego bardzo zadowolona. Recenzja tutaj.


Obecnie cały czas używam pod fluid i korektor kremu z Kolastyny z którego jestem całkiem zadowolona. Jednak takiego odpowiedniego kremu pod makijaż wciąż szukam. Używałam kremu z ziaji to bardzo suchej skóry, ale obecnie jest już za ciepło na taki tłusty krem. Ten sprawdza się w porządku, ale nie na tyle, abym przy nim pozostała na dłużej.


Generalnie mówiąc taki mój naprawdę lekki makijaż trzyma się max 6 godzin. Nie mam potrzeby mocnego krycia, więc nie przeszkadza mi to na co dzień. Oczywiście potem wystarczy poprawić drobne sprawy korektorem, ale i tak prawie nigdy tego nie robię. Na mojej skórze najczęściej wszystko schodzi delikatnie, wtapiając się w skórę. Nic się nie roluje, rzadko zdarza się, aby wysychało czy coś podobnego.
Mam nadzieję, że zachęciłam Was do spróbowania mojego fluidu i/lub korektora. To wszystko na dziś, do następnego :)

niedziela, 9 marca 2014

Wiosna tuż, tuż :) Hello March!


W końcu mamy cudowny marzec i przepiękną pogodę. Mam nadzieję, że tak już zostanie. Korzystając z mojego jedynego dnia wolnego w tygodniu, zabrałam się od rana za wiosenne porządki. Później nie mogło się obejść bez spaceru po lesie, bo było w słońcu 14 stopni. Pogoda zachęciła mnie do wskoczenia w sukienkę, której jeszcze nie miałam okazji ubrać. Ubrałam też moją nową skórę, która baardzo mi się podoba. Wyczekiwałam momentu, gdy spokojnie będę mogła śmigać w takim lekkim ubraniu :) Muszę przyznać, że ten tydzień był dla mnie wyjątkowo ciężki pod wieloma względami, więc taki piękny dzień jak dziś to naprawdę idealne wynagrodzenie. Oto dzisiejsze zdjęcia:


skóra - mohito, sukienka - reserved, torebka & buty - sinsay, zegarek - allegro


Byłam ostatnio podciąć końcówki, zdecydowałam się na większe cięcie niż zazwyczaj, bo nie chcę już cieniować włosów i musiały zostać wyrównane. Z tyłu nie ma aż takiej różnicy, ale z przodu są znacznie krótsze. Teraz jak patrzę na te zdjęcia to wiem, że była to dobra decyzja, bo z tyłu wisiały mi same piórka, a teraz są dobrze zrównane i wyglądają dużo lepiej.


Nie chcę sobie zdawać sprawy, że jutro znowu poniedziałek... A jak minął Wam weekend? ;)

piątek, 7 marca 2014

Przygotowanie do wiosny: przymierzam, kupuję (luty).

Cześć :) Za dokładnie 15 minut muszę lecieć już na uczelnię, ale muszę dokończyć Wam teraz tego posta, bo cały jutrzejszy dzień spędzę w pracy i nie miałabym kiedy dodać nic nowego. Ten tydzień jest naprawdę zwariowany... Mamy już piękny marzec, więc mogę pokazać Wam co sobie przymierzałam w lutym i co zdecydowałam się kupić. Moim głównym celem były i nadal są zwykłe koszulki na co dzień, ale jak zwykle nawet z kupnem tego mam dylemat. Wymyślę sobie wzór i stworzę chyba swoją własną dla siebie, aby być zadowolona... :P Przymiarki:


Bardzo żałuję, że te ala skórzane spodnie ze zdjęcia powyżej tak bardzo wisiały na kolanach z przodu i jeszcze mocniej z tyłu, bo wyglądają naprawdę super i bardzo mi się podobają. Będę się za takimi jeszcze rozglądać. A oto co udało mi się kupić:


Bershka


Reserved


Bershka 


Stradivarious


Bershka


Mohito :)

Ta skóra to mój hit. Dawno nie udało mi się dokonać lepszego zakupu. Wszystkie skóry jakie widziałam i które mi się podobały, stoją w granicach 150-200zł, a któregoś dnia po pracy weszłam do Mohito i wisiała sobie właśnie ta skóra. Była ostatnia, w moim rozmiarze i za jedyne 109zł, nie myślałam nad nią za długo, wzięłam praktycznie od razu :) Ostatnią swoją czarną skórę miałam 4 lata temu, a teraz znowu mi się takiej zachciało :)




Przyznam się szczerze, że wyjątkowo sporo kupiłam jak na jeden miesiąc, ale było to naprawdę koniecznie uzupełnienie szafy. Ostatnio zrobiłam mega porządki w szafie, sprzedałam/oddałam wszystko, czego nie noszę lub nawet "a może jednak kiedyś ubiorę", także zrobiło się w niej nieco luźniej. Skorzystając z okazji wiosennych porządków, nawet ułożyłam sobie ubrania mniej więcej kolorami. Taki porządek utrzymuje się u mnie trzeci tydzień także jestem z siebie dumna. Na dnie szafy dzięki organizerom z Ikea też jest jak narazie dalej idealnie. Pokazywałam je Wam tutaj.



Z planowanych zakupów to chyba wszystko, na początek wiosny jestem gotowa. 
Przydałyby się jeszcze jakieś buty i bluzki, ale póki co szafa uzupełniona, a Wasza? :)